Na dobry początek…

Nowy blog – to jak nowe życie… live in on-line… Niektórzy uważają, że liczy się tylko to w realu. A jednak… pytanie: gdzie bardziej się kreujemy? gdzie bardziej jesteśmy sobą? ile z siebie tak naprawdę pokazujemy, a ile staramy się ukryć? czy stwierdzenie, że życie pisze najlepsze scenariusze, a nam przychodzi odgrywać różne role – jest tylko poetycką metaforą?

W moim poprzednim wcieleniu byłam wiedźmą. Wiedźmą od: wiedzieć. Po prostu – lubię wiedzieć. A czego nie wiem, chętnie się dowiem… taka już moja natura… I choć zapowiadam na wstępie, że nowy blog – nowe życie, to jednak nie rezygnuję z mojej wiedźmowatości…

Witam pięknie tych wszystkich, którzy lubili do mnie zaglądać i tych, którzy trafili tu po raz pierwszy. Wszyscy goście są zawsze mile widziani! Po staropolsku brama otwarta…

Reklamy

3 Komentarze (+add yours?)

  1. Ewa
    Wrz 17, 2011 @ 14:42:02

    Na dobry początek… życzę powodzenia i wielu, wielu czytelników!

    Odpowiedz

  2. Cerka
    Paźdź 07, 2011 @ 12:05:12

    No to wchodzę z humorem – czyli śmiechu rumorem – a co?! Dobry początek to wesoły wątek:
    Praca na wesoło ***

    Żona do męża:
    – Byłeś u dyrektora, jak obiecałeś?
    – Byłem.
    – Walnąłeś pięścią w stół?
    – Walnąłem.
    – Zażądałeś podwyżki?
    – Zażądałem.
    – A co na to dyrektor?
    – Nie było go w gabinecie.

    ***
    Poranek. Ponury jak chmura gradowa programista wchodzi do kuchni na
    śniadanie po nocy spędzonej przy komputerze.
    Żona jak to żona, natychmiast zauważyła, że coś nie w porządku:
    – Co się stało kochanie, program nie zadziałał?
    – Zadziałał.
    – No to może się wieszał?
    – Chodził jak burza!
    – Więc czemu jesteś taki ponury?
    – Zdrzemnąłem się na Backspace.

    ***
    Pod koniec rozmowy rekrutacyjnej, młody inżynier zapytany o
    oczekiwanie finansowe odpowiada:
    – Około 20 tysięcy na rękę, w zależności od dodatkowych
    uwarunkowań.
    – Hm, więc dodatkowo to mogłoby być: 6 tygodni płatnego urlopu,
    pełna opieka medyczna, w tym dentystyczna, składka emerytalna
    opiewająca na 50% wynagrodzenia i służbowy samochód, na przykład
    czerwone Lamborghini.
    – Żartuje pan?
    – Tak, ale to pan zaczął.

    ***
    Po wysłuchaniu awantury młody pracownik zwraca się do szefa:
    – Pracuję na pół etatu, więc czy mógłby pan być tak uprzejmy i
    krzyczeć na mnie o połowę ciszej?

    ***
    Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy…
    – Jak to w trzy? Chyba w cztery oczy?
    – Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuję, jedno oko trzeba
    będzie przymknąć…

    ***
    Podsłuchana rozmowa dwóch przedsiębiorców z marca 2009 roku.
    – Ty swoim pracownikom wypłacasz pensję?
    – Nie
    – Ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
    – No przychodzą.
    – U mnie też. Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

    ***.
    Rozmawia dwóch pracowników Microsoftu.
    – Jak długo przemawiał Bill Gates?
    – Trzy godziny.
    – A o czym mówił?
    – Tego nie powiedział.

    ***
    Rozmawiają dwaj koledzy z pracy:
    – Paweł, dlaczego szef jest na Ciebie zły od tygodnia?
    – Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast:
    Niech żyją pracownicy!, a ja zapytałem:Tak? A z czego?

    ***
    Szef przyłapuje śpiącego przy biurku pracownika i krzyczy:
    – Spać to pan może w domu a nie w pracy!
    – Dziękuję szefie – zawsze wiedziałem, że z pana porządny człowiek,
    już się zbieram do domu…

    ***
    Na budowie robotnik rozdeptał ślimaka.
    – Dlaczego to zrobiłeś?- pyta kolega.
    – Nie wytrzymałem, cały dzień za mną chodził.

    ***
    – Tato – spytał Jasiu – czy tę budowę ogrodzili, żeby nikt nie
    widział, co tam robią?
    – Nie, synku, żeby nikt nie widział, że tam nic nie robią!

    ***
    – Dlaczego został pan zwolniony z poprzedniej pracy?
    – Bo… uciekłem z żoną dyrektora.
    – Znakomicie, może pan zaczynać od dziś!

    ***
    Dyrektor przedsiębiorstwa wchodzi niespodziewanie do warsztatu
    remontowego i zastaje tam praktykanta.
    – Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze?
    – Tak, panie dyrektorze.
    – A jaką?
    – Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.

    ***
    Dyrektor krzyczy na sprzątaczkę:
    – Co pani narobiła?!
    – Ja nic nie zrobiłam. Ja tylko wytarłam kurz z biurka.
    – No właśnie! Miałem tam zapisane wszystkie ważne telefony!

    ***
    Szef do sekretarki:
    – Ma pani dziś wolny wieczór?
    – Tak, oczywiście…
    – To proszę się wyspać i przyjść jutro punktualnie do pracy!

    ***
    Elektryk do swego pomocnika:
    – Franek, potrzymaj chwilę te druty.
    – Już trzymam.
    – Czujesz coś?
    – Nie.
    – W porządku. Czyli pod napięciem są te obok.
    ***
    Sekretarka odbiera telefon: – Niestety szef jest na naradzie, ale
    jeśli ma pan bardzo pilną sprawę, to go obudzę.

    ***
    Szef się złości i krzyczy:
    – Gdzie jest mój długopis?
    – Za uchem – odpowiada sekretarka.
    – Nie mam czasu na ogólniki, za którym?

    ***
    Nowak prosi szefa o urlop:
    – Urlop?! Jaki urlop?! Cały rok pracuje pan przy otwartym oknie i
    jeszcze się panu urlopu zachciewa?!

    ****
    Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor:
    – Kto wczoraj pił?! – pyta.
    Grobowa cisza, w pewnej chwili Romek mówi:
    – Jo pił.
    – To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!

    ***
    Z pamiętnika urzędnika:
    Życie to ciągła walka , do obiadu z głodem, po obiedzie ze snem.

    ***
    Żebrak dzwoni do drzwi pewnego domu. Otwiera gospodarz.
    – Pomóż pan głodnemu. Jestem politologiem bez pracy. Od dwóch dni
    nic nie jadłem.
    – To bezczelne! wykrzykuje gospodarz. – Wczoraj był pan tutaj i
    doskonale pamiętam, że przedstawił się pan jako muzyk bez pracy.
    Jak tak można?
    – Co się pan tak dziwi? W dzisiejszych czasach nie sposób wyżyć z
    jednej profesji.

    ***

    Co to jest wymiana poglądów?
    Gdy idziesz do szefa z własnymi poglądami, a wracasz z jego.

    ***
    Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu
    przyjść do swego pokoju.
    -Jak się nazywasz?
    -Jurek – odparł nowy.
    Szef się skrzywił:
    -Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej
    atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po
    imieniu. To rodzi poufałość, która może zniszczyć mój autorytet.
    Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski,
    Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jak się nazywasz?
    -Kochany – westchnął nowy. – Nazywam się Jerzy Kochany.
    -Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę…

    ***
    Dzwoni telefon:
    -Co robisz? – pyta głos w słuchawce.
    -Nic – odpowiada rozmówca – w pracy przecież jestem.

    ***
    Zabawne jak mało warta jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a
    jak dla ludzkości ważna, gdy prosisz o urlop.

    ***
    – Cześć! Jak tam u Ciebie w pracy ?
    – Normalnie, jak w starym autobusie. Jeden kieruje, reszta się
    trzęsie…

    ***
    Sztuka negocjacji:
    – Szefie, dostanę podwyżkę?
    – W żadnym wypadku!
    – Tak…? To powiem innym, że dostałem…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: