Słowa, słowa…

Tak się złożyło, że ostatnio w kilku miejscach pojawiły się rozważania na temat mocy słowa… Oczywiście, ta największa, ma swoje źródło u zarania ludzkości:

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga – i Bogiem było Słowo […]Wszystko zaistniało dzięki Niemu. Bez Niego nic nie zaistniało.”
{J 1,1-3}

Greckie określenie Logos oznacza słowo stwórcze. Nie chodzi tylko o „słowo, które mówi”, ale przede wszystkim o „słowo, które uobecnia, spełnia, działa”.
Idąc dalej tym torem rozważań – łatwo dostrzec pewnego rodzaju sprawczość słów. Także tych, którymi się na co dzień posługujemy.

Napisałam niedawno, że są słowa, które jak ogień żarzą, rozbudzając entuzjazm, namiętność, wewnętrzną energię. Są słowa, które słodzą i otulają, dając pocieszenie, współodczuwanie, są i takie, które leczą, będąc wsparciem i kompensacją, ale i takie, które ranią, a nawet zabijają… (Swoją drogą ciekawe, jakie jeszcze określenia i jaką moc sprawczą można by przypisać słowom?)

To, co wydaje się najważniejsze, to odpowiedzialność za to, co się mówi i pisze… sądzę, że łatwiej zapanować nad słowem pisanym. Nazywam to wewnętrzną dyscypliną pisarską. Podejmując różne tematy, tak zawodowe, jak prywatne – prawdopodobnie „nie odkryjemy Ameryki”, bo zawsze może się okazać, że był już ktoś przed nami, kto podobnie myślał, ba! co więcej – wcześniej sformułował jakąś myśl, a nawet ją zapisał! Jednak to, co trudno tolerować, to brak cudzysłowu, przypisu, bądź odwołania do źródła, kiedy ktoś świadomie podpisuje się pod cudzym tekstem.

Na jednej ze stron internetowych z aforyzmami znalazłam taką myśl: „Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią….” – tutaj pojawia się kolejna kwestia, znaczeniowa. Okazuje się, że równie ważne wydają się emocje towarzyszące znaczeniom słów.

Psychologiczne badania nad systemem semantycznym języka (znaczeniem) mają dość długą historię i wywodzą się z tradycji klasycznej psychologii asocjacyjnej i behawioralnej.
Eksperymenty nad przenoszeniem znaczeń zapoczątkowały badania nad mierzeniem znaczenia konotacyjnego, przeprowadzone w 1952r. przez C. E. Osgooda i współpracowników, metodą dyferencjału semantycznego.
Przy czym znaczenie konotacyjne rozumiane jest jako odniesienie do wszelkich procesów emocjonalnych i poznawczych, które dany znak wywołuje poza samym odpowiadającym mu pojęciem*, a emocje jako globalna reakcja organizmu wywołana zakłóceniem stosunków równowagi z otoczeniem, ściśle związana z potrzebami i motywami**.

Metoda dyferencjału semantycznego polega na zastosowaniu wystandaryzowanej skali przeciwstawnych określeń – w tym wypadku par przymiotników, między którymi znajduje się podziałka siedmiostopniowa.
Na tych podziałkach badany umiejscawia podane mu pojęcie. Przechodząc po kolei wszystkie pary przymiotników, respondent ma za zadanie określić wrażenie, jakie sprawia na nim przedmiot oceny, stawiając w odpowiednim miejscu krzyżyki.Miejscem neutralnym na skali jest środek podziałki ( tu: kratka nr 4 ).
W psychologii podkreśla się dwubiegunowy charakter przeżyć emocjonalnych, wyróżniając znak dodatni i ujemny oraz napięcie, jakie im towarzyszy***, a dyferencjał semantyczny uważany jest za rzetelną metodę pomiaru znaczeń emocjonalnych związanych z danymi słowami.

____________________________________________________

*Por.: I. Kurcz, Język i mowa [w]: Psychologia, pod red. T. Tomaszewskiego, Warszawa 1982.

**Słownik terminów [w:] Psychologia  rozwojowa, s.137.

***Zob.: T. Tomaszewski, Pojęcie świadomości, op. cit., s.178-179.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: