Ułuda w czasach zarazy…

Przymusowe wygrzewanie w łóżku późnojesiennego przeziębienia ma tylko tę zaletę, że dochodząc do zdrowia, można przy okazji np. nadrobić zaległości w lekturze lub obejrzeć ciekawy film…
Tym razem w pierwszej kolejności obejrzałam ekranizację powieści* Marqueza – książki, która może zachwycić lub zbulwersować, ale nie można pozostać wobec niej obojętnym. A następnie – jakoś tak dziwnie się złożyło – przeczytałam „Żonę” Meg Wolitzer. To sprawiło, że nasunęły się refleksje na temat małżeństw i uczuć…

W jednej z internetowych recenzji czytamy: „Márquez starał się pokazać w tej książce cienie i blaski miłości, miłości nie tylko tej pierwszej, intensywnej i buntującej się przeciwko normom i nakazom społecznym, ale także tej dojrzałej, doświadczonej i pulsującej niepowtarzalnym blaskiem. Jego bohaterowie przepełnieni są zwierzęcymi instynktami, goryczą codzienności, łzami bezsennych nocy i poranków, a jednak pod koniec swojej życiowej wędrówki mają jeszcze tyle sił, aby zacząć wszystko od nowa. Mają jeszcze siłę walczyć z wszechogarniającą samotnością i zapomnieniem. Walczą do końca… o prawo do szczęścia i miłości.”

Nie ma wątpliwości, że nie można nikomu odmawiać tego prawa. Zastanawiające wydaje się, jak to możliwe, że Florentin Ariza i Fermina Daza czekali na siebie ponad 50 lat? Rozsądek podsuwa przede wszystkim jedno możliwe rozwiązanie – fikcja literacka. Nie można pominąć jednak szerokiego spojrzenia pisarza. Oto przeprowadza czytelnika przez wszystkie kręgi miłości – młodzieńcze zadurzenie, małżeństwo z rozsądku, szalone namiętności, miłości idealizowane i ulotne pragnienia cielesne, a zmienne koleje losu bohaterów, to także marzenia, ambiwalentne uczucia, obawy związane z przemijaniem. I mimo, że musiało upłynąć ponad pół wieku, choć odmienne od młodzieńczej fascynacji – uczucie ostatecznie połączy tych dwoje…

W czym tkwi sekret? Autor podkreśla: „Z biegiem lat oboje dochodzili, różnymi zresztą drogami, do mądrej konkluzji, że nie da się żyć razem inaczej, ani kochać inaczej: na tym świecie nie ma nic trudniejszego od miłości.”** Po latach nie jest to już jednak miłość nastawiona na branie, lecz na dawanie z siebie tego, co najlepsze, a może raczej – całkowite oddanie drugiej osobie. To także szkoła kompromisów i akceptacji ukochanego/ukochanej w myśl: „być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem” czy też: „nie kocham cię za to, kim jesteś, ale za to, jaki jesteś, kiedy przebywam z tobą.”

Tyle, że… ktoś mógłby powtórzyć za Boyem – Żeleńskim: „w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało naraz”… a romantycy westchnęliby z rozmarzeniem: kto dziś jeszcze tak kocha? Ale i na to pytanie jest odpowiedź –wie coś na ten temat m.in. Marquez… inspiracją do napisania „Miłości w czasach zarazy” były dziwne, trwające dziesięciolecia zaloty jego rodziców przystosowane na potrzeby książki… Sam – w 1946 r. rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Bogocie. Zakochuje się wówczas w Mercedes Barcha Pardo, 13-letniej uczennicy gimnazjum. Scenę swoich oświadczyn opisał w „Kronice zapowiedzianej śmierci”. Ślub biorą w 1958r. – dwanaście lat później…

Nie bez powodu w nagłówku tego wpisu zmieniam tytuł książki (a także filmu)… bo dzisiaj tak jest, że wstydzimy się uczuć, nie chcemy o nich mówić, ani pisać. W pogoni za pieniędzmi, karierą zawodową, własnymi aspiracjami, egoistycznie zapatrzeni we własne potrzeby, lekceważymy potęgę miłości, bo ta – jest zbyt trudna i bardzo wymagająca… z drugiej strony – schowani przed światem, we własnych czterech ścianach zaciskamy palce z bólu, cierpiąc w samotności i marząc, by nas ktoś pokochał bezwarunkowo, z całego serca…
O tym, co w życiu jest najważniejsze, przypomniał nam pisarz w 1999r., kiedy zdiagnozowano u niego raka. Rozesłał wówczas za pomocą Internetu list pożegnalny do swoich przyjaciół… Być może Testament Gabriela Garcia Marqueza zmieni „czasy zarazy”, w których przyszło nam żyć.


———————————————-
*Miłość w czasach zarazy, reż. Mike Newell, w rolach głównych Benjamin Bratt, Javier Bardem, Giovanna Mezzogiorno, premiera 2007.
**Wszystkie cytaty przytaczam za: Gabriel García Márquez, „Miłość w czasach zarazy”, tłumaczył Carlos Marrodán Casas, wyd. Muza SA, Warszawa 2007

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: