Gdyby wiedzieć…

Pamiętacie moją antywalentynkową znajomą? Poradziłam jej, że skoro trochę zazdrości wszystkim zakochanym, to niech też poszuka sobie pary i się zakocha!
– Przyjdzie wiosna, to i o uczucia łatwiej – nęciłam – człowiek miałby z kim na spacer, a i porozmawiać, mile spędzić czas… – rozmarzyłam się… – zawsze możesz zarejestrować się na jakimś towarzyskim portalu – zasugerowałam.
Długo się do mnie nie odzywała, zadzwoniła wczoraj i już na wstępie zaczęła:
-Ty podobno taka wiedźma jesteś, a skoro takaś mądra, to odpowiedz mi… – oczywiście nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy tradycyjnie zarzuciła mnie pytaniami…
– Dlaczego prędzej można znaleźć igłę w stogu siana, niż przyjaźń na takim portalu? Dlaczego niektórzy inteligentni użytkownicy czują się zagubieni, bezsilni i mają bardzo zachwiane emocje? Dlaczego wrażliwi, mądrzy mężczyźni tak bardzo pragną miłości, przyjaźni, zrozumienia, że aż się boją otworzyć drzwi, tak paraliżuje ich lęk, więc ostatecznie tchórzą i nigdy tego nie doświadczają? Dlaczego nawet porządni, przyzwoici faceci boją się rozmawiać? Dlaczego niektórzy zakładają, że z każdej znajomości musi zrodzić się od razu uczucie aż po grób? Dlaczego denerwuje mnie, kiedy ktoś przerywa ze mną rozmowę, bo jest inna na linii, a potem wkurza mnie, że jest na linii z inną, a przede mną struga wariata! I czy miało to jakieś znaczenie, że musiało dojść do tego, bym udowodniła temu komuś kłamstwo?
– A udowodniłaś? – udało mi się wtrącić.
– Nie do końca. A daj ty mi spokój! – ona na to. – Chciałam się tylko przekonać, jak to naprawdę jest. I wtedy sobie pomyślałam, że gdybym miała faktycznie szukać partnera, to chyba popadłabym w całkowity defetyzm, desperację, depresję, i nie wiem jakie jeszcze de… no, jednym słowem wszystko by było do de… I nie mówię o tych na d…, którym marzą się od razu namiętności, sprośności i inne tego typu a(bs)trakcyjności… Kiedy zadaje się pytanie, albo się trafia i to kogoś spienia, albo nie trafia i… też może spienić, ale być może nie byłoby tych i dziesiątek innych pytań, gdyby nie ty i te twoje pomysły, żebym przestała być singielką! – po czym trzasnęła słuchawką…

Pomyślałam, że ja także lubię wiedzieć, a ponieważ lubię wiedzieć – zadaję zwykle niełatwe pytania… I być może rzeczywiście, czasem ze mnie taka wiedźma, że prawdopodobnie, niektórych faktycznie odstraszam… ale nadal jestem uzależniona od rozmów z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia, bez względu na to, jak się potoczy konwersacja…

Reklamy

6 Komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Lu 16, 2012 @ 06:07:07

    Even, największy w tym ambaras, aby dwoje chciało na raz. Mam wrażenie, że przywołana wyżej singielka nastawiona jest na NIE, choć uważam portale dla singli za szczególny rodzaj nierzeczywistości. Drugi człowiek i emocje, które chcemy z nim dzielić nie może być zapoznany na zasadzie ogłoszenia. To ślepa uliczka.

    Lubię te Twoje przykłady z życia:)

    Odpowiedz

  2. Angie
    Lu 16, 2012 @ 18:09:15

    Even,
    -dla mnie dwie rzeczy są nie do przyjęcia: nie rozumiem jak można szukać partnera ( jak się szuka, to szanse na spotkanie kogoś spadają. TO przychodzi samo i znikąd! …. 😉
    -samo słowo ” partner” już doprowadza mnie do białej gorączki 😀 😉

    Odpowiedz

  3. even21
    Lu 16, 2012 @ 18:23:09

    Caddi, a ja lubię Twoje – ciepłe, pełne życiowej mądrości teksty 🙂
    Mój blog, podobnie jak Twój, nie jest pamiętnikiem, a raczej sposobem przetworzenia rzeczywistości…
    i choć podobieństwo osób i zdarzeń przypadkowe, zapewniam, że nie do końca to fikcja – raczej suma obserwacji tego, co się naprawdę wydarzyło… 😉

    Angie, jestem tego samego zdania – miłości nie można ani zgubić, ani znaleźć – ona przychodzi sama… i nieraz – w najmniej oczekiwanym momencie… 🙂

    Odpowiedz

  4. wg108
    Lu 16, 2012 @ 19:19:29

    Poszukiwanie kogoś „dla siebie” via net to frustrujące zajęcie dla leniwych desperatów. Wystarczy trochę aktywności w realu i każdy kto szuka znajduje. Niezależnie od wieku czy urody. Jest tyle samotności wokół.

    Odpowiedz

  5. mika
    Lu 16, 2012 @ 19:55:14

    Ja mam kota i mi wystarcza!

    Singli podobno będzie przybywać.

    Odpowiedz

  6. even21
    Lu 16, 2012 @ 20:06:17

    Coś w tym jest. Samotności wokół wiele… czasem mam wrażenie, że człowiek jest na nią skazany… może najlepiej ją oswajać, jak Mały Książę?
    A czy będzie przybywać? Jednych z wygody, innych – ze strachu przed zranieniem, jeszcze innych, bo nie znajdą zrozumienia…
    smutne… znamię czasów…?

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: