Chleba i igrzysk…

Początkowo chciałam dopisać coś od siebie w komentarzach, ale Wasze opinie pod ostatnim wpisem skłoniły mnie do szerszych refleksji…
mam nadzieję, że Was nie zanudzę…

Kilkakrotnie wspominałam na blogu, jak ważna jest dla mnie odpowiedzialność za słowo. Jedno jest pewne – miałam szczęście do nauczycieli. Nie tylko tych ze szkół, które ukończyłam, ale także wśród kontaktów zawodowych i osobistych spotykałam osoby, które wywarły  na mnie duży wpływ. Może dlatego jest mi czasami tak trudno przyjąć „rewelacje”, które opowiadają moje pociechy po powrocie ze szkoły… Znacie to? Rodzice mogą sobie mówić, co chcą, ale jak już Pani powie…

Możliwość kontaktu z niezwykłymi osobowościami nie pozostaje bez wpływu na nasze życie. Nie tylko podziwiamy takie osoby, ale i uczymy się od nich postaw, częstokroć przejmujemy system wartości, próbujemy naśladować we własnym życiu.

 Dawno temu, tak bardzo, że już nie pamiętam kiedy, miałam możliwość zetknąć się i krótko współpracować z dziennikarzami gazety regionalnej. Wspominam
z ogromnym sentymentem tamten czas, a przede wszystkim to, ze trafiłam na znakomitych mistrzów w swoim fachu. To, co wyróżniało redaktora naczelnego
i jego zastępcę od innych, to przede wszystkim etyka zawodowa. Tak niezbędna
w zawodach zaufania społecznego – wśród nauczycieli, lekarzy, dziennikarzy…  niektórzy z tych ostatnich,  hołdują  dziś zasadzie, że wszystko jest na sprzedaż,
a w pogoni za tanią sensacją gotowi są pokazać najintymniejsze szczegóły – im bardziej tragiczne, osobiste, tym – według nich – lepsze…

Inna rzecz, że takie tematy trafiają na podatny grunt. Pisałam już o prasie – większość czasopism, szczególnie kolorowych  brukowców, wydawanych
w Polsce, wcale do nas nie należy… może to i dobrze, bo ich poziom, a właściwie jego brak, jest niewątpliwy, ale poczytność i wielkość nakładów zdają się temu zaprzeczać…

Sądzę, że przyczyną tego stanu rzeczy jest coraz powszechniejsza pauperyzacja społeczeństwa, także intelektualna, przejawiająca się odrzuceniem wszelkich norm (etycznych, językowych), obniżeniem wymagań intelektualnych oraz poziomu estetyki. I mam wrażenie, że następuje w zastraszającym tempie. Widać to na co dzień w otaczającej nas rzeczywistości, ale także np. w anonimowych komentarzach w Internecie czy w niektórych publikacjach medialnych. Tak, jakby wyrafinowany gust dziennikarzy odpowiadał wyłącznie na potrzeby plebejskich czytelników…

Dotyczy to zarówno treści prezentowanych w mediach, jak i sposobu ich przedstawienia. Dr Ewa Rudnicka i dr Katarzyna Kłosińska z Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego przygotowały raport na temat „Poprawności językowej tekstów informacyjnych i publicystycznych oraz napisów towarzyszących programom TVP1, TVP2, TVP Info”, analizując ok. 22 godzin takich audycji jak: Panorama, Tomasz Lis na żywo, TVP Info, Wiadomości, Teleexpress emitowanych we wrześniu i październiku ubr.
We wnioskach i postulatach do KRRiT czytamy m.in.:

„Dużo zastrzeżeń należy mieć do polszczyzny reporterów programów informacyjnych – ich wypowiedzi często są  pretensjonalne, udziwnione
i zwyczajnie niepoprawne. Wypowiedzi rozmówców w studiu TVP Info […] przypominają pogawędki przy kawie, a nie rozmowę na rzeczowe tematy.”

I to by było na tyle, jak mawiał pewien satyryk…

Reklamy

6 komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Mar 06, 2012 @ 21:18:49

    Ostatnio karierę robi słowo osoba. W związku z katastrofą mówi się nie o ofiarach, czy poszkodowanych tylko o osobach. Np.: znaleziono 15 osób, wyciągnięto 15 osób itp. itd. Czyżby użycie określenia ofiary, czy poszkodowani odbierało człowieczeństwo?

    Odpowiedz

  2. even21
    Mar 06, 2012 @ 21:21:39

    …albo odwrotnie – są jeszcze osoby czasownika…. 😉

    Odpowiedz

  3. maria
    Mar 07, 2012 @ 09:22:03

    Jest jeszcze jeden aspekt zagadnienia: yyyyyyyyyyy, eeeeeuuuu, yyyyyaaa, i cała reszta możliwych zestawień samogłosek. Mało, że dziennikarze posługują się katastrofalną nieraz polszczyzną, to jeszcze mają bardzo mały zasób słów. Jąkają się, beblają i bełkot im wychodzi nieprzeciętny, choć teoretycznie wszyscy powinni mieć świetną dykcję. To znaczy, oni dykcję mają na ogól bez zarzutu, tylko znają tak mało słów po polsku, że tracą płynność wypowiedzi. Dlatego od pewnego czasu nie oglądam tzw. programów opinii zwłaszcza tych prowadzonych przez Lisa. Drzaźnią mnie:-))

    Odpowiedz

  4. elatroska
    Mar 07, 2012 @ 10:49:20

    Ja również przestałam oglądać program prowadzony przez Lisa.Mam wrażenie że chodzi tam tylko o to kto komu bardziej dowali słownie.I dzięki temu zyska większą popularność .Z tymi czasopismami to tak jak z ludżmi.Jedni interesują sie byle pierdołą i mało tego to ich jeszcze kręci.Czasami mam wrażenie że ludzie mają radochę jak komuś coś sie nie udaje,coś sie wali na głowę.I to gdybanie co ja bym na ich miejscu zrobił doprowadza mnie do szału!Bo gdybać to ja sobie mogę.zupełnie inaczej sprawa sie ma kiedy mnie sama coś dotyka.Pozwolić ludziom myśleć po swojemu bez narzucania mu co masz myśleć.Najważniejsza jest kasa reszta to nic ważnego.Ludzie zatracili w sobie wartości na których powinno opierać się życie ludzi bo czasami wydaje sie ze zwierzęce życie jest im bardziej bliskie.Uściski serdeczne zostawiam:)

    Odpowiedz

  5. mika
    Mar 07, 2012 @ 14:48:34

    Jak wygląda język dziennikarzy telewizyjnych nie wiem bo od dziewięciu lat nie mam telewizora. Nie żałuje

    Błędy językowe prześladują mnie mimo to. Są tym straszniejsze że to ja je popełniam. I nie chodzi tylko o to że jestem dyslektykiem (dyslektyczką?), a składnia czasem nie chce współpracować. Mam wrażenie że mój słownik jest bardzo ubogi. W ramach walki założyłam zeszycik w którym zbieram słowa które nigdy nieprzyszły by mi do głowy: proliferacja, amplifikacja, paroksyzm…

    To też nie pomaga. Zjawisko takie jak w czasie nauki języka obcego: można być chodzącym słownikiem ale nadal nie być w stanie nic wydukać. Jedynym sposobem narzucenia sobie wyższego rejestru językowego jest osłuchanie.

    I tu marzą mi się media które by mi pomogły z moją mową ojczystą. W końcu to jeden z najtrudniejszych języków świata.

    Odpowiedz

  6. even21
    Mar 07, 2012 @ 19:23:01

    Mario, dokument, o którym wspominam, kończy się dokładnie potwierdzeniem, nie tylko Twoich, obserwacji, cyt.: „Nieustannie należy uczyć dziennikarzy posługiwania się głosem – w tym obszarze jest najwięcej do zrobienia.”
    Elu – generalnie wśród ludzkich kreatur nie brakuje zawiści… zazdroszczą tym, komu lepiej się powodzi, więc i cieszą się z cudzych nieszczęść… masz rację – wiele teraz zezwierzęcenia wśród ludzi…
    Miko – dysleksja nie jest problemem,z którym nie można sobie poradzić, choć czasem – faktycznie – utrudnia życie… z tego, co napisałaś, wnioskuję, że chcesz wzbogacić słownik – osobiście uważam, że wyrazy obce trzeba znać, by rozumieć, co się czyta, ale… niekoniecznie je stosować. Szczerze powiem, że nie lubię, gdy ktoś na każdym kroku używa różnego rodzaju -izmów, a zwłaszcza tam, gdzie mamy polski odpowiednik. Zawsze powtarzam, że język polski jest tak bogaty, że nie ma powodu, by go zaśmiecać zapożyczeniami…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: