Nowe majtki…

Moja mama lubiła zawsze powtarzać, że w życiu o niektóre rzeczy łatwiej niż
o nowe majtki…
Od czasu, kiedy próbowano mi sprzedać tę część garderoby przez telefon – właściwie nie jestem taka pewna maminych mądrości, ale z pewnością  niewiele już mnie zdziwi… bo,  kiedy pociągnęłam telemarketerkę za język, okazało się, że firma traktuje promocyjną sprzedaż jako umowę przedwstępną i jeśli w porę nie zrezygnuję, będą mi dwa razy w miesiącu przesyłać kolejne dwie pary…
Wtedy  nie wytrzymałam i zapytałam:
Pani kochana, a na co mi, co miesiąc, cztery pary nowych majtek??? To z czego one są??? Z papieru???

***

Dziś mam dla Was językowo – obrazkowy rarytas… polowałam na niego od dawna, a dziś nadarzyła się okazja – przechodziłam obok kiosku z bielizną, więc postanowiłam uwiecznić to, co swego czasu rozbawiło mnie do łez:

Żałować tylko, że zniknęła wywieszka z jeszcze bardziej intrygującym podpisem: majtki obciągające…🙂

Reklamy

9 Komentarzy (+add yours?)

  1. wg108
    Kwi 23, 2012 @ 19:26:51

    Kilka miesięcy temu telesprzedawcy byli prawdziwym utrapieniem w firmie, była taka czarna seria kilkunastu telefonów dziennie. Z kilkudziesięcioma firmami zewnętrznymi stale współpracujemy, więc zanim nowa pracownica nauczyła się przesiewać ziarno od plew to co rusz przełączała mi ten telefoniczny śmietnik.
    Nowa była do tego tak miłą i dobrze wychowaną osobą, że w ogóle nie mieściło jej się w głowie, że można komuś rzucić słuchawką już pierwszym zdaniu. Tłumaczyłem jej, że to przecież dla dobra tej dzwoniącej osoby, co ma nawijać po próżnicy 😉

    Odpowiedz

  2. Caddicus Caddi
    Kwi 23, 2012 @ 20:34:09

    Even, z tymi majtkami też mi się trafiła taka reklama. Może wychodzą z założenia, że ludziom nie chce się prać? Ale najbardziej wkurzają mnie operatorzy, którzy chcą sprzedać mi telefon z kolejnym numerem. Są zaskoczeni, że taka dobra i promocyjna oferta a ja jakiś oporny i nie chcę

    Odpowiedz

  3. mika
    Kwi 24, 2012 @ 06:35:34

    Widzę że sprzedawczyni świetnie się reklamuje: nieagresywnie i zabawnie. 😛
    To świetny przykład na to że inskrypcje tylko czekają na człowieka.

    Odpowiedz

  4. violamalecka
    Kwi 24, 2012 @ 06:43:26

    Hmm… kiedy biodra rozłożyste
    to i obciskające nie pomogą,
    jeśli chodzi o te obciągające…
    to nie za bardzo wiem, co mają
    jakie jest ich działanie ;-)))))))))

    Co do pracy na tzw. słuchawkach…
    nie wypowiadam się, bo gdyby nie
    ona to o emeryturze mogłabym
    jedynie pomarzyć…a moi młodsi
    koledzy i koleżanki o ukończeniu
    jakiejkolwiek uczelni.

    Odpowiedz

  5. Angie
    Kwi 24, 2012 @ 15:52:23

    Telefopnów z ” super prozpozycjami” i ja mam dość. Jak słyszę już wyraz PRPOMOCJA, to podnosi mi się ciśnienie 😉
    A gacie- świetne!
    Przypomniało mi się przy okazji coś: otóż wiele, wiele lat temu, gdy byłam młodą mężątką i obsesyjnie dbałam o sylwetkę, mój- dzisiejszy już ex- ślubny kupił mi na imieniny wyszczuplająco- wciągające majtki. I…były za małe! 😀 Jak włożyłam to pół uda wyskakiwało jak balonik z nogawek tych gacio- kalesonek. Skończyło się tak, że o mały włos ex nie wyleciał w ślad za gaciami za okno 😀

    Odpowiedz

  6. Angie
    Kwi 24, 2012 @ 15:52:52

    PROMOCJA * miało być 😉

    Odpowiedz

  7. mmrr
    Kwi 24, 2012 @ 18:36:53

    Bardzo mi się podoba promocja sześciopaku piwa w Hipermarketach z jedną szkalnką. Wtedy na zaproszenie do zakupienia przez dziewczęcie takiego sześciopaku piw mówię tak:
    -chętnie kupię taki sześciopak ale chcę dwie szklanki… sam nie bedę pił a nie wyobrażam sobie picia tych piw przez dwie osoby z jednej szklanki.
    Dziewczęcie popada w zakłopotanie i odpowiada:
    -ale tu nie ma drugiej szklanki
    -no to ja takiego wybrakowanego towaru nie kupię :))))))

    Odpowiedz

  8. even21
    Kwi 25, 2012 @ 06:56:15

    Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi refleksjami!
    Wg, u mnie „urywa się” domowy telefon… dobrze, że wyświetla numer dzwoniącego, bo wtedy – po prostu nie odbieram… ale przyznaję, kilka telefonów w ciągu dnia szarpie nerwy…
    Caddi, w tym praniu to coś jest… niektóre rzeczy po zakupieniu, nadają się tylko „do pierwszego prania” 🙂
    Miko, obawiam się, że sprzedawczyni zabrakło stosownego słownictwa (a może producentom?), ale efekt rzeczywiście zabawny 😀
    Violu, ja także rozumiem, że ktoś tę pracę musi wykonywać. Co więcej – faktycznie tak, jak napisałaś, mój syn dorabia podczas studiów. Myślę, że problem tkwi w umowach z takimi pracownikami i w szkoleniach. Niektórzy są nastawieni na sprzedaż za wszelką cenę, a tak się nie da i tym nas zrażają.
    Angie, współczuję… wcale się nie dziwię, że miałaś ochotę wyrzucić faceta razem z tymi gatkami… 😀
    Mmrr, świetny pomysł, warty zastosowania! 🙂

    Odpowiedz

  9. Trackback: Świąteczne (?) ciasteczko ;) | even21 - w moim ogrodzie...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: