Majowa ulewa, czyli katharsis…

 

Pogoda lubi płatać figle. W piękny słoneczny dzień, im więcej go przybywało, tym bardziej robiło się gorąco  i duszno. Wszystko parowało i miało się wrażenie, że za moment cały świat wokół, wyschnięty na pieprz, rozsypie się w proch…
Dwie kobiety, o starych już peselach, które dawno się nie widziały, zdecydowały się na spotkanie, mimo chandry i nie najlepszych nastrojów.

Przyglądając się miastu, miały wrażenie, że oglądają film w zwolnionym tempie… ludzie, którzy ich mijali, wyjątkowo nigdzie się nie śpieszyli, ruch minimalny, na ulicach niewiele samochodów, jak za dawnych czasów, tak, jakby dominujący upał, wszystkich pozbawił energii. Szukając miejsca, gdzie mogłyby spokojnie przysiąść i porozmawiać, dostojnym, wolnym krokiem przemierzały deptak.  Wybrały ogródek na starówce.

Pod olbrzymim parasolem znalazły upragniony cień, a delikatny wiaterek sprawiał, że rozgrzane do granic możliwości powietrze, delikatnie muskało ich twarze. Przy lekkim posiłku popłynęła rozmowa. Inna niż zwykle. Bardziej osobista.
– Wstyd mi – wyznała Pierwsza – kiedy się przeżyło pół wieku, pozostaje jedynie zawalczyć o własną godność i szacunek do samej siebie.
– Czy to taki damski kryzys wieku średniego? – zastanawiała się Druga – może raczej nasze odczucia, doświadczenia, emocje, determinanty, które zdominowały nasze życie?
Przyszedł czas na zwierzenia, rozważania o cierpieniu, napięciu, tłumionych emocjach, analizę przyczyn, skutków, myśli i wyobrażeń…

Wolnym krokiem udały się na stację kolejową. Pogoda nagle się zmieniła. Zaczęło grzmieć, coraz częściej pojawiały się błyskawice. Wyglądając za opóźniającym się pociągiem, zastanawiały się czy zdążą wrócić do domów przed burzą. Zauważyły, że wzdłuż peronu, w oddali dzieje się coś dziwnego…
Nawałnica piasku, a następnie ulewnego deszczu, zbliżała się w zastraszającym tempie, budząc lęk. W ostatniej chwili zdążyły schronić się w podziemnym tunelu. Ze śmiechem wytrzepywały piasek z włosów i wycierały twarze. Strugi deszczu lały się hektolitrami z nieba, a szalejący wiatr i bijące coraz bliżej pioruny, budziły grozę.

A jednak do domów wróciły „suchą stopą”. Szczęśliwe. Tak, jakby wysłały w kosmos wszystkie swoje smutki, a natura, oburzona ich ciężkim losem, oczyściła powietrze i …ich serca z bólu.

Reklamy

17 Komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Maj 13, 2012 @ 13:09:41

    Rozmowa i burza oczyszczają:-)

    Odpowiedz

  2. Angie
    Maj 13, 2012 @ 16:58:24

    Piękny, piękny tekst! Cos takiego nie czytam: chłonę
    😀

    Odpowiedz

  3. even21
    Maj 13, 2012 @ 17:51:36

    Angie, skromnie dziękuję! 😀
    Caddi, właśnie, właśnie… zwłaszcza, gdy przytrafiają się w podobnym czasie… 🙂

    Odpowiedz

  4. wg108
    Maj 13, 2012 @ 18:34:01

    Skoro „ze śmiechem wytrzepywały piasek z włosów i wycierały twarze” znaczy się po pięćdziesiątce. Te młodsze by wytrzepywały z wyraźnym wkur_kukuryku

    Odpowiedz

  5. violamalecka
    Maj 13, 2012 @ 18:58:33

    Świetny tekst Even…
    Najlepszym lekarstwem dla człowieka,
    jest drugi człowiek a i natura pomaga…
    Moją odtrutką na stres, smutek i problemy
    dnia codziennego są góry… od lat.
    a teraz… ktoś jeszcze…

    Odpowiedz

    • even21
      Maj 13, 2012 @ 19:26:40

      Violu, od dawna podziwiam Twoje teksty i to, z jaką pasją potrafisz odmalować bliskie Ci miejsca i tematy… 🙂

  6. Ela
    Maj 14, 2012 @ 10:06:37

    Romantyczność się czuje w tym twoim pisaniu.a na wszystkie złe moce i zawieruchy najlepszy jest śmiech.
    0n uwalnia i oczyszcza w nas wszystko co złe i karze patrzeć na siebie z dystansem:))

    Odpowiedz

    • even21
      Maj 14, 2012 @ 20:54:51

      Eluś, romantyczność to widać, słychać i czuć u pewnego Pana, którego odwiedzamy, bo prześlicznie pisze o miłości…:) – i myślę, że wiesz, o kim mówię 🙂
      Pewnie potrzebne są nam takie stany, by złapać równowagę, bo gdyby nie było smutku, to może i śmiech nie byłby tak potrzebny 😉

    • Ela
      Maj 15, 2012 @ 20:20:58

      Wiem Ewen to nasz mmrru:)))))Ten to kurcze kocha!!!:))))Żeby jeszcze miał tę miłośc odwzajemnioną.

    • even21
      Maj 15, 2012 @ 20:28:06

      Jeśli ktoś, tak potrafi z i o miłości mówić, to na pewno znajdzie się taka, która go pokocha! Czego obie – nie mam wątpliwości – bardzo mu życzymy:))))

  7. urden
    Maj 15, 2012 @ 07:18:29

    Z przyjemnościa tu zaglądam po kolejną porcję mądrości i optymizmu. Tym razem bez komentarza. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz

  8. even21
    Maj 15, 2012 @ 19:24:51

    Witam, Urdenie i „odpozdrawiam” równie serdecznie! 🙂
    Cała przyjemność po mojej stronie, gdy czytam Twoje komentarze:)

    Odpowiedz

  9. mmrr
    Maj 16, 2012 @ 13:40:41

    Uderz w stół a nożyce się odezwą :)))) … lubię chodzić w deszcz bez parasola i patrzeć na krople deszczu spadające z nieba… no po prostu lubię tak…

    lubię gdy deszcz tak chlupie
    gdy pada mi prosto na głowę
    wtedy mam myśli głupie
    ale jakie nie powiem 🙂

    Odpowiedz

  10. even21
    Maj 16, 2012 @ 18:39:28

    Mmrr, może nie takie głupie te myśli…? 😉 zwłaszcza, jeśli takie, jak u Kelly’ego…
    za wiersz – piosenka…

    Odpowiedz

  11. mmrr
    Maj 16, 2012 @ 20:08:14

    Lubię tę piosenkę:)

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: