Z życia wzięte, czyli perypetie pacjentki…


Pacjentka została przyjęta na oddział chirurgii naczyniowej w ubiegły poniedziałek. Kiedy po południu wyszła na chwilę z pokoju, zauważyła na stoliku ampułkę z zastrzykiem. Jej zdziwienie było jeszcze większe, gdy zorientowała się, że to antybiotyk. Przechodząca obok pielęgniarka wyjaśniła, że tak miała na zleceniu, choć i jej wydało się właściwsze podanie leku po zabiegu, a nie przed… obiecała, że to sprawdzi. Po jakimś czasie przyszła i zabrała strzykawkę. Zdezorientowanej pacjentce wyjaśniła, że nie może znaleźć karteczki ze zleceniem…

Następnego dnia pacjentkę przygotowaną do zabiegu wprowadzono do sali operacyjnej nr 5. To ważne, bo kiedy anestezjolog podał miejscowe znieczulenie, pojawił się chirurg i ze zdziwieniem zapytał:
– Co pani tu robi? miałem operować dziecko…! Pani powinna trafić na salę nr 7!

Kiedy została tam przewieziona, pielęgniarze musieli przełożyć ją z wózka na stół operacyjny. Okazało się, że ten nie był odpowiednio umocowany i niewiele brakowało, by wylądowała na podłodze… Z wyrzutem zakomunikowała:
Panowie, ja tu przyszłam na rozszerzenie żył, a wy o mały włos zafundowalibyście mi złamanie kręgosłupa…!

I jeśli ktoś pomyślał, że na szczęście operacja się udała i to koniec perypetii naszej pacjentki, to się grubo myli. Następnego dnia w odwiedziny przyszła do niej siostra. Jakież było jej zdziwienie, kiedy w dyżurce pielęgniarek dowiedziała się, że takiej pacjentki nie ma już na oddziale! Została wypisana do domu! I w tym miejscu ucieszyła się jak nigdy, że posiada telefon komórkowy:
Siostra, opowiadasz mi, że zostaniesz w szpitalu do soboty, a ja się dowiaduję, że ty już dziś w domu!
– Taa… fajnie by było…
– A gdzie ty jesteś?
– jak to gdzie??? w szpitalu! 

Siostry szczęśliwie się odnalazły. Pozostało jedynie powiadomić szpital, że nie było żadnego  wypisu. I w ten oto sposób zdziwione pielęgniarki dowiedziały się, że mają jeszcze jedną pacjentkę na oddziale…

Aż chciałoby się powiedzieć: Boże, broń przed szpitalem!
I tak to jest... – jak  skwitował fenomenalnie Zenon Laskowik…

Reklamy

11 komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Czer 06, 2012 @ 05:16:55

    To, co opisałaś to gotowy scenariusz na skecz do kabaretu. Nie dziwię się, że taki bałagan w służbie, gdy gwiazdor reality show jest ministrem, a NFZ to udzielne księstwo.

    Odpowiedz

  2. violamalecka
    Czer 06, 2012 @ 06:46:27

    Jesteśmy Krajem Wszechobecnego Bałaganu.
    i nic nie zapowiada, że znajdzie się ktoś,
    kto potrafiłby to uporządkować… niestety… :-(((

    Odpowiedz

  3. elatroska1
    Czer 06, 2012 @ 10:13:54

    wcale się nie dziwie bo sama przeżyłam podobne zdarzenie.jeszcze powiedza „przecież kazdy moze sie pomylić”!!!

    Odpowiedz

  4. even21
    Czer 06, 2012 @ 12:45:25

    Wiecie, kiedy się o tym opowiada, to faktycznie – jak w kabarecie, można pękać ze śmiechu, najgorsze jest jednak to, że wszystko wydarzyło się naprawdę!
    Elu, współczuję! A już takiej arogancji po prostu nie potrafię zdzierżyć!
    Violu, w tym szpitalu to dodatkowy bałagan, bo jeszcze remont się zaczął…:(
    Ciekawa jestem tylko, skąd Caddi ma takie głębokie przekonanie o porządkach Marszałka??? ;-)))

    Odpowiedz

  5. Caddicus Caddi
    Czer 06, 2012 @ 13:53:20

    Coś się dzieje niedobrego. Dziś pojawił się wpis w podobnej tonacji, jak Even. Ela Diabełek opisała przypadek swojego syna:
    http://ela-diabelek.blogspot.com/2012/06/brak-sow.html

    Odpowiedz

  6. krakowianka
    Czer 09, 2012 @ 11:15:53

    komus wydawałoby się,że czyta skecz jakiś…a kto miał stycznośc ze szpitalem,nie zdziwi się…:P)
    Chora służba zdrowia…:P

    Odpowiedz

  7. krakowianka
    Czer 09, 2012 @ 12:19:11

    a Zenon Laskowik…jest the best!…

    Odpowiedz

    • even21
      Czer 09, 2012 @ 14:03:47

      Podzielam Twoje zdanie! Podziwiam przede wszystkim lekkość, z jaką operuje słowem, budując zabawne sytuacje, a jednak z życia wzięte 🙂
      Skecz, który wkleiłam, pamiętam z występu, na którym byłam, a jednak każde nagranie jest nieco inne… niesie za sobą inną wymowę, przy minimalnej modyfikacji tekstu…
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  8. sitelola
    Lip 04, 2012 @ 17:31:22

    Tja…lekarzu lecz się sam…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: