Kabaret, czyli wakacje nad morzem…

Jakiś czas temu Caddicus zadał pytanie na moim blogu: czy stąd wszyscy powyjeżdżali w góry albo nad morze? Dzisiaj nie mam już żadnych wątpliwości – albo zrobiłam się taka nudna, że niewiele osób do mnie zagląda, albo faktycznie – wszyscy powyjeżdżali…

A w moim mieście wcale nudno nie było – przynajmniej w ostatnim czasie… nie, tym razem nie będzie o żużlu, choć to bardzo ciekawe i żyje nim większość mieszkańców, ale o naszym drugim flagowym towarze ostatnich lat, to jest kabarecie…

Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe  – to określenie, które weszło na stałe do słownika (w wikipedii jest!). Prawdopodobnie przypisane Piotrowi Bałtroczykowi,  oznacza  najliczniejsze środowisko różnego rodzaju formacji kabaretowych, które pojawiło się w naszym mieście w latach 90-tych… Dla bardziej wtajemniczonych jasne, że stało się tak za sprawą Władka Sikory, zwanego popularnie Sikorem, nieformalnego animatora środowiska kabareciarzy, skupionego przy klubach Gęba i Zatem Uniwersytetu Zielonogórskiego.

I jak to w życiu bywa, wszak ono ponoć kabaretem jest, jednych kusi sława szklanego ekranu, inni zadowalają się kameralną widownią w skromnych salkach klubów studenckich, za wszelką cenę unikając komercji… Dziś jednak o tych pierwszych, bo zanim Zielona Góra zasłynęła z żużla i kabaretów, był Festiwal Piosenki Radzieckiej i Winobranie, więc w nawiązaniu, ktoś wymyślił – Kabaretobranie… własnie odbyło się w ubiegłą sobotę. W tym roku spokojnie obejrzałam w telewizji, bez zbytecznego wdechu, ale przypomniałam sobie ubiegłoroczne, na którym byłam w amfiteatrze, a potem – pomyślałam o wszystkich tych, którzy nad morzem…

W tym roku byłam mądrzejsza – w końcu wszyscy się uczymy na własnych błędach i dzięki koleżance wybrałam ośrodek z dala od miasta, przepięknie położony w lesie wydmowym, z plażą mało uczęszczaną…

Obejrzycie, proszę, bo kto nie widział, musi koniecznie zobaczyć – obrazek jota w jotę z poprzednich wakacji – skecz, który na ubiegłorocznym Kabaretobraniu ubawił mnie do łez :

 

Reklamy

13 komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Sier 16, 2012 @ 05:59:50

    Even, to była uwaga do Ciebie, że za mało piszesz:-)
    A kabarety dobre na każdą porę roku i każda pogodę.

    Odpowiedz

  2. even21
    Sier 16, 2012 @ 09:29:09

    Oj tam, oj tam, staram się, jak mogę;) a Twoje słowa świetnie się wpisały w całość:-)
    czasem fajnie być świadkiem/uczestnikiem jakiejś historii… z większością osób z kabaretu Potem zaczynaliśmy w zupełnie innej, dużo poważniejszej dziedzinie…a potem Sikor rzucił hasło: zróbmy kabaret! Eh, łza się w oku kręci…

    Odpowiedz

  3. Angie
    Sier 16, 2012 @ 12:26:43

    Zielona Góra..hmm, piękne okolice, przejeżdżałam tędy w drodze na tegoroczne wakacje 🙂

    Odpowiedz

  4. Angie
    Sier 16, 2012 @ 12:28:14

    aha, kupiłam sobie nad morzem koszulkę z tym : ” oj tam, oj tam”. Co rok kupuje na wakacjach koszulkę z jakimś napisem 😉

    Odpowiedz

    • even21
      Sier 16, 2012 @ 13:25:50

      Angie, jak Ty to robisz, ze udaje Ci się wyszukać takie caceńka??? 😉 To już kolejna, która by mi pasowała:) Chyba muszę na przyszły rok zaklepać sobie pobyt nad morzem blisko Ciebie… 😉

  5. mmrr
    Sier 16, 2012 @ 21:51:15

    Lubię kabarety dla mnie Ekstra klasa… to kabaret Hrabi… chyba wyszedł z kabaretu Potem… też go lubię. A kobieta z kabaretu Hrabi Joanna Kołaczkowska to taka Irena Kwiatkowska kabaretu… no mistrzyni!!!!

    Odpowiedz

    • even21
      Sier 16, 2012 @ 21:56:03

      Dokładnie, Mmrr… nic się nie pomyliłeś. Hrabi to cd. Potem… jak to Sikor określił: „kabaret z korzeniami w Zielonej Górze, ale rozrzucony po Polsce. Kontynuator najlepszych cech kabaretu Potem. Bez ciśnienia na szybką karierę, najambitniejszy wśród śmiesznych i najśmieszniejszy wśród ambitnych.”

  6. mmrr
    Sier 16, 2012 @ 21:59:17

    Zaskoczyłaś mnie że jesteś z „nich”… miło poznać osobę… Ciebie.. z tego środowiska 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Sier 16, 2012 @ 22:08:16

      To trochę na wyrost wniosek, z kabaretem nie miałam nic wspólnego (poza ogromną sympatią, oczywiście!) – to późniejsze czasy… ale z paroma osobami znamy się od początku studiów i każde z nas trochę się udzielało w środowisku… miłe wspomnienia i tyle:)

  7. sitelola
    Sier 17, 2012 @ 19:39:44

    Rzeczywiście powyjeżdżali…A niektórych to albo z pracy na zbity pysk wywalą albo za chwilę zaciukają w jakimś ciemnym kącie… Tak myślę… 😉

    Odpowiedz

    • even21
      Sier 18, 2012 @ 10:31:44

      To już prawdziwa wojna! 😉 Widziałam, co rozpętałaś…:)))
      Na wszelki wypadek zbieram oręż na moją… może okazać się potrzebny…

    • sitelola
      Sier 20, 2012 @ 19:31:21

      Ja myślę nad fosą i zasiekami. Nie zaszkodzą armatki ogniowe albo wodne…
      Ja nie rozpętuję ja próbuję to przeciąć. Węzeł gordyjski wymaga dobrego cięcia 😉

    • even21
      Sier 20, 2012 @ 19:41:50

      Do dobrego cięcia potrzeba chirurga;)
      Ja nim nie jestem, niestety… ale Ty pewnie masz predyspozycje:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: