Błazenada…

BŁAZEN

Zawsze w cieniu władców panów życia

Wystawiam do słońca błazeńską twarz

Dzwonię czapką kornie chyląc kark

Czekam na swój czas

 

Kaduceuszem wskazuję winnych

Drwiną dotykam sedna spraw

Poruszam sumienia jak dzwonki

Tańczę na trzy pas

 

Zależny od humorów  i hojności

Wiszę u klamek możnych bram

Pokornie  głowę katu kładę

W najgorszych snach

 

Otrząsam rozsądku ostatnią kroplę

Przyklejam kolejny uśmiech na twarz

Bezdenny smutek mnie ogarnia

Gdy widzę głupoty szmat

 

Całe życie zabawiając innych

Na dworach trefnisia i pajaca gram

Kto rozśmieszy królewskiego błazna?

– pytam siebie sam…

Reklamy

7 komentarzy (+add yours?)

  1. Caddicus Caddi
    Wrz 15, 2012 @ 04:35:10

    To tak o życiu i otoczeniu?
    Życie to czasami błazenada… niestety.

    Odpowiedz

  2. elatroska
    Wrz 15, 2012 @ 05:59:41

    Problem polega w tym że nie chcemy byc przez cały czas tymi którzy rozśmieszają.Chcemy też czasami pośmiac się z innych.

    Odpowiedz

  3. krakowianka
    Wrz 15, 2012 @ 07:36:38

    smutna jest rola błazna,tak naprawdę…

    Odpowiedz

  4. even21
    Wrz 15, 2012 @ 20:06:29

    Bardzo Wam dziękuję za wypowiedzi powyżej. Sytuacje, które mnie ostatnio nie ominęły, skojarzyłam z błazenadą w szerokim tego słowa znaczeniu, stąd – pojawił się powyższy tekst… tak więc Caddicusie, wiele w tym racji, że życie to czasami błazenada… Elu, też prawda – „kto żartuje, ten nie choruje”, więc „śmiech to zdrowie” – ja powiedziałabym szerzej: niekoniecznie pośmiać się z innych, ale tak w ogóle, zaznać szczerej radości… Krakowianko, fakt – rola błazna chyba najsmutniejsza na świecie…
    A powiedzcie czy błaznowanie nie staje się jakąś normą? nieraz niezbędną, gdy chodzi o nasze „być albo nie być”? a co w sytuacjach, gdy inni tego od nas oczekują, ba!, wręcz wymagają? albo inna sprawa – uczestniczycie w zbiorowej maskaradzie, bo tak wypada, bo nie można się wyłamać, kiedy wszyscy się podporządkowują? Robimy dobrą minę do złej gry i udajemy, że wszystko jest OK, przyklejając szeroki uśmiech i klepiąc się wzajemnie po plecach…
    Sorry, ze tak poważnie… ale jak ostatnio napisała Angie – może to taka psychoterapia, gdy real odrzuca i nawet w wirtualu trudno się odnaleźć…

    Odpowiedz

  5. violamalecka
    Wrz 16, 2012 @ 06:18:33

    Czasem też nakładamy czapkę
    błazna, by ukryć to, co w środku
    nas boli, żeby nikt nas czasem
    nie zapytał: Co z Tobą..?
    Nakładamy na twarz uśmiech
    choć dusza błądzi w mroku.

    Odpowiedz

  6. elatroska
    Wrz 16, 2012 @ 07:44:25

    Widzę Even że bardzo cie ktoś wyprowadził z równowagi!Ale wiesz przeciez o tym ze to nie pierwszy i nie ostatni raz przecież?
    Uściski dla ciebie i nos do góry!!!:)))Wiesz gdzie to czasami trzeba miec nie??/:))))

    Odpowiedz

  7. even21
    Wrz 16, 2012 @ 10:46:41

    Och, to takie luźne dywagacje… 😉
    Violu, wielka to sztuka, ukryć to, co w mroku…
    Eluś, jesteś kochana! Oczywiście – nie pierwszy i nie ostatni raz! I wiesz dokładnie, gdzie to trzeba mieć…:))))

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: