Podtrzymywanie uczuć, czyli bajka o hoteliku…?

Zainspirowana wpisem Eli, obiecałam, że odsłonię rąbek tajemnicy z wyjazdu, o którym wspomniałam w tekście pt. Kasztanowo… Okoliczności poznaliście: piękna, złota, polska jesień… z drzew  lecą kasztany… weekendowa, spontaniczna wyprawa, by naładować akumulatory, nacieszyć oczy pięknymi widokami, pooddychać świeżym, „innym” powietrzem…

W ciągu godziny wyszukałam noclegi w jednym z moich ulubionych kurortów, znalazłam opiekę dla maluchów, spakowałam torbę podróżną i wsiedliśmy do pociągu, ciesząc się romantyczną podróżą, jesienią w górach i przepiękną pogodą…

Kiedy dotarliśmy na miejsce, w recepcji dostaliśmy klucze. Poproszono nas, byśmy się rozgościli, odpoczęli po podróży, a przy okazji wstąpili ponownie z dowodem osobistym i dopełnili formalności z zameldowaniem.

Pokój, jak pokój – nigdy nie byłam wymagająca podczas wyjazdów – ważne, że było się gdzie umyć, czysta pościel i dach nad głową… i tak nie mieliśmy zamiaru spędzać w nim za wiele czasu. Cudowna okolica kusiła przepięknymi widokami, a górskie, świeże powietrze zachęcało, by przebywać jak najdłużej poza budynkiem.

Zdążyliśmy wnieść bagaże, trochę się ogarnąć po podróży i oczywiście postanowiliśmy, że idziemy pospacerować i nacieszyć się piękną pogodą. Po drodze wstąpiliśmy do recepcji… wyjęłam dowód osobisty i zamierzając podać, poprosiłam męża, by zrobił to samo… jakie było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam, że wystarczy jeden… Pani, z naciskiem dodała:

-nas nie interesuje, gdy są pary, kto z kim przyjeżdża… – i porozumiewawczo do mnie kiwnęła, taksując nas od stóp do głów…

– ale to JEST mój mąż! – odpowiedziałam prawie z oburzeniem. Niestety, niewiele to pomogło, bo pani nadal patrzyła na nas z dobrotliwym uśmieszkiem…

Nie macie pojęcia, jaka byłam zażenowana! Bardziej chyba, niż gdybym przyjechała faktycznie z jakimś obcym facetem! Czy to takie dziwne, że małżeństwo chciało spędzić trochę czasu razem?

Lubię bajki. Nadal mnie zachwycają, choć metrykalnie powinnam z nich już dawno wyrosnąć. Mają tylko jedną wadę. Zakończenie – …i żyli długo i szczęśliwie. Bo tak naprawdę, łatwo zapominamy o tym, by – choć od czasu do czasu – było romantycznie, nastrojowo, pięknie… tak, jak Ela napisała w komentarzu: Mnie kasztany przypominają długie jesienne, romantyczne spacery…ach, drzewa te widziały niejedno przytulenie-)))

Czasami zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie okazują sobie uczucia tylko do ślubu, a potem zachowują się tak, jakby się wstydzili, że kochają… są i tacy, którzy nie chcą? nie potrafią? podtrzymywać uczuć… albo – angażuje się tylko jedna strona, ale to już… zupełnie inna bajka!

Reklamy

12 komentarzy (+add yours?)

  1. Angie
    Paźdź 16, 2012 @ 11:04:37

    To u mnie właśnie była ta ” zupełnie inna bajka” 😉
    Fajny, ciepły tekst Even!

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 16, 2012 @ 12:26:40

      Dziękuję, Angie:)
      Tak sobie czasem myślę, że może to tylko my – kobiety, potrzebujemy takiej oprawy…:) ale z drugiej strony – mężczyźni mogą się także w takich chwilach zrelaksować, poczuć, że są dla nas ważni…

  2. urden
    Paźdź 16, 2012 @ 13:04:34

    Może to był hotelik „na godziny”? A czemu ludzie nie okazują sobie uczuć? Z tego samego powodu, co przestają się przykładać do pracy w firmie w której pracują kilka lat. Rutyna i rozpoznanie terenu. I nuda. Wyjątkiem są firmy, w których i dba się o pracownika, i się od niego wymaga. I podobnie jest w związkach między ludźmi. Jeśli nie dbasz i nie wymagasz, po kilku latach wieje nudą. Pozostaje tylko rutyna i/lub poczucie obowiązku.

    Odpowiedz

  3. elatroska
    Paźdź 16, 2012 @ 20:15:07

    Hmm ja i teraz spaceruję pośród kasztanów z moim mężem z tym ze teraz to jest legalne.bardziej ekscytujace były te spotkania „po kryjomu”
    z tymi dowodami i ja sie spotkałam..wystarczył tylko jeden dowód i nie był to hotel na godziny tak jak podpowiada urden:))
    Z małżenstwem jest tak jak z kwiatami .nie podlewasz ich nie pielegnujesz to usychaja.Buziaki!!!

    Odpowiedz

  4. krakowianka
    Paźdź 16, 2012 @ 22:52:23

    wiele związków popada w rutyne,obowiazki i tylko obowiązki…
    u mnie tez była inna bajka…:(
    Tak po prawdzie,jeśli jest zwiazek udany,należy pielegnowac go i takie wyprawy od czasu do czasu na pewno dobrze robią dla zwiażku…:)

    Odpowiedz

  5. even21
    Paźdź 17, 2012 @ 08:23:00

    Urdenie, tak jak powiedziała Ela, to nie był hotel na godziny, a pensjonat w miejscowości uzdrowiskowej:) Nudy nie cierpię, co nie znaczy, że łatwo jest sobie z nią poradzić we związku. Czasem możemy „stawać na rzęsach”, a jak się nie angażują obie strony, to i tak niewiele z tego wyjdzie.
    Eluś, jak w życiu – wszystko potrzebuje motoru do napędu:) Buziaki i dla Ciebie!:)))
    Krakowianko, wszyscy mamy jakieś doświadczenia… nie zawsze dobre. Nie należę do wyjątków, ale napisałam ten tekst, bo starsi często przestają sobie okazywać uczucia, kiedy są już w stałym związku, młodych – tak naprawdę nikt nie uczy, co robić, by ich płomienne uczucie przetrwało, a społeczeństwo postrzega – wydawałoby się naturalne zachowania, jako coś gorszącego i nieprzyzwoitego… sama słyszałam kiedyś komentarz za starszym państwem, które spacerowało trzymając się za ręce, że to pewnie nie jest stare, dobre małżeństwo, tylko z odzysku:)

    Odpowiedz

  6. Judith
    Paźdź 17, 2012 @ 21:37:33

    Jedno jest pewne, trzeba okazywac swoje uczucia w kazdym wieku…
    Serdecznosci
    Judith

    Odpowiedz

  7. Justyna
    Paźdź 18, 2012 @ 05:56:00

    🙂 świetny pomysł wart „zgapienia” takie wypady tylko we dwoje są nie tylko relaksem , są solidnym „cementem” dla związków 🙂

    Odpowiedz

  8. violamalecka
    Paźdź 18, 2012 @ 10:12:21

    Myślę, że najtrwalsza jest miłość
    ta podparta przyjaźnią
    i wspólnymi zainteresowaniami.
    A ja bardzo lubię grać wieczorami
    w kości z Bo.
    Wczoraj dałam mu łupnia.:-)

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 18, 2012 @ 21:20:55

      Czasami mam wrażenie, że choćbyśmy nie wiem jak, okazywali nasze uczucia i nie wiem jak, je cementowali, to los… i tak napisze własny scenariusz…
      Violu, Ty i Bo jesteście jak wiosna pośród szarej jesieni… znam kilka osób, które mówią to samo… z miłości – najlepiej jeszcze się zaprzyjaźnić. Niech Wam więc kwitnie w najlepsze jedno i drugie!:)

  9. mmrr
    Paźdź 18, 2012 @ 21:29:54

    … a mnie jest szkoda lata
    i letnich, złotych wspomnień,
    niech mówią: głupi o mnie,
    a mnie jest żal … 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: