Opowieść Gracji

Poznaliście już Grację. Najbardziej romantyczną istotę wśród wszystkich wiedźm. Pierwszy raz zobaczyłam ją wiele lat temu. Jej widok utkwił mi wyjątkowo w pamięci, ponieważ towarzyszyły mu niezwykłe emocje. Wiecie, jak to jest – bez zazdrości i jakichkolwiek podtekstów, to, co wówczas pomyślałam, wracało jak bumerang, ilekroć ją spotkałam: „Jaka piękna kobieta!” Była w niej zawsze jakaś harmonia, gracja właśnie… nie wiem, co o tym decydowało – może jej dostojny krok, może subtelny uśmiech na ślicznej twarzy, może piękny umysł – błyskotliwy i lotny, a może wszystkiego po trochu… Czułam ostatnio, że mnie obserwuje, tak, jakby chciała mi coś powiedzieć. Nie pomyliłam się, a że jestem świetną słuchaczką, bo sądzę, że dzięki temu można się wiele nauczyć, więc wysłuchałam jej historii…

* * * 

Kiedy byłam dziewczynką, może dziesięcioletnią, może nieco starszą, wydarzyło się coś bardzo niezwykłego… był grudniowy wieczór. Jeszcze wczesny, ale o tej porze roku, szybko zapada zmrok, a że i zimy były prawdziwsze, panował spory mróz, wszystko pokryte było białą, puchową pierzynką. Po lekkiej odwilży w dzień, roztopy ścięło tak, że droga przypominała przysłowiową szklankę. Po obu stronach chodników zalegały zaspy z odgarniętego śniegu, a środkiem biegła oblodzona, bardzo śliska ścieżka, na tyle jednak szeroka, że można było swobodnie iść z kimś w parze. Wracałam z siostrą od matki chrzestnej, którą odwiedziłyśmy, ponieważ zachorowała. Był to bardzo karkołomny powrót, bo moje zimowe buty zupełnie nie pasowały do podłoża, czułam się jak na lodowisku…
co i rusz, miałam wrażenie, że nogi przestają być mi posłuszne i tak odjeżdżając i przybliżając, łapałyśmy się za ręce, by uniknąć upadku. Tyle było w tym beztroski i świetnej zabawy, że co chwila wybuchałyśmy głośnym śmiechem.

Nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się On. Chłopak na łyżwach, który swobodnie się ślizgał, bez trudu robił przeplatankę, kręcił piruety, ba! próbował nawet pojedynczych skoków! Zwróciłyśmy na niego uwagę, dostrzegając te popisy w rozproszonym żółtym świetle latarni, w bocznej uliczce, którą mijałyśmy po drodze. Zapamiętałam dokładnie, bo mu pozazdrościłyśmy. Siostra  – łyżew, bo umiała na nich jeździć, a ja – swobody ruchu.

Odruchowo obejrzałam się, słysząc go za plecami. Pędził w naszym kierunku. Rozdzieliłyśmy się z siostrą, stając po różnych stronach chodnika, by zrobić mu miejsce na swobodny przejazd. Zbliżał się w bardzo szybkim tempie, z lekko pochyloną głową, więc nadal nie byłam w stanie dostrzec jego twarzy. Gwałtownie wyhamował i wyrósł tuż przede mną, a za moment mknął już w przeciwnym kierunku.

– Siostrausłyszałam, stojąc oniemiała jak słup soli – on cię pocałował! – dodała z triumfem w głosie.

Próbowałam zaprzeczać, oszołomiona sytuacją i zawstydzona… na nic to się zdało, bo siostra była bystrą obserwatorką, ale odburknęłam coś, widząc więc, że nie mam ochoty na jej żarty, nie kontynuowała tematu.

– Wiesz, Even – zwróciła się do mnie – nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Czułam się wybitnie zażenowana tym, co się stało. To był mój pierwszy w życiu pocałunek, złożony na policzku przez nieznajomego mi chłopaka. Dziś, po wielu latach, żałuję, że go nie poznałam… z drugiej strony – może to i dobrze. Prawdopodobnie nie miałabym takiego pięknego wspomnienia – dodała.

Zamyśliła się, odwracając do okna i błądząc wzrokiem po znajomym zimowym krajobrazie. Po chwili kontynuowała dalej:

Czasami wracam do tamtego wydarzenia. Może to był zwykły zakład z kolegami, ale wówczas ktoś byłby świadkiem, a ulica była puściutka. Myślę, że  musiał się we mnie podkochiwać… i był prawdopodobnie, chyba jedynym mężczyzną, który – bezwarunkowo i bezinteresownie, czystym, pierwszym uczuciem – kochał mnie naprawdę…

Cdn.

Reklamy

26 komentarzy (+add yours?)

  1. Navia
    Sty 08, 2013 @ 13:54:57

    Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy … 🙂 …..
    Ps. Angie mówi, że gdzieś kiedyś pisałaś o księżnej Daisy, gdzie mogę ten wpis znaleźć?

    Odpowiedz

  2. krakowianka
    Sty 08, 2013 @ 16:12:27

    Even…zaczytałam sie,też czekam na dalszą częśc,a pora roku sprzyja takim opowieściom…zapowiada się ciekawie i romantycznie,czyli…coś dla mnie!:)

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 16:14:08

      Obawiam się, że dalej może być bardziej… dramatycznie, ale dziękuję, że mnie mobilizujecie do pracy:)))

  3. rodorek
    Sty 08, 2013 @ 16:32:26

    Bezwarunkowa, bezinteresowna…ech czy dzisiaj ktoś tak jeszcze potrafi kochać…? 🙂 Podobnie jak poprzedniczki, poczekam na dalszą historię.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 16:35:50

      Rodorku, a to jest niezwykle ciekawe pytanie, które stawiasz… czy można tak kochać? czy to tylko przywilej romantycznych powieści?
      Pozdrawiam równie serdecznie:)

  4. Angie
    Sty 08, 2013 @ 16:35:32

    Śliczna opowieść!
    Even, zapraszam Cię do zamku. Tym razem nie mojego, a pewnej księżnej 😉

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 16:42:29

      Angie, zajrzę na pewno!:) Lubię zamki i ich mroczne tajemnice…:)
      nadrabiałam dziś zaległości z pracy, bo choć w siedzę w domu, pewnych rzeczy nikt za mnie nie zrobi, niestety!

  5. Caddi
    Sty 08, 2013 @ 16:35:50

    Mnie najbardziej w tej historii urzekła jedna uwaga na marginesie, ale trafiająca w sedno:
    …żałuję, że go nie poznałam… z drugiej strony – może to i dobrze. Prawdopodobnie nie miałabym takiego pięknego wspomnienia.
    Wspomnienia sa wżyciu tym, co ożywia teraźniejszość, co sprawia, że życie ma smaczek. Niezależnie od tego czekam na cdn.:-)))
    PS. Ostatnio w naszym kręgu stał się modne opowiadanie różnych historii i historyjek. Piszmy i dzielmy się nimi, bi w każdej z nich jest cząstka prawdy o nas samych.

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 16:40:18

      Witam Cię Caddi z nadzieją, że ozdrowiałeś, czego z serca życzę! 🙂 Brakowało tu Ciebie…
      Widzę, że wszystkich zainteresowała Gracja… może to ten zimowy czas, jak mówi Krakowianka, by oddać się takim opowieściom?:)
      A jeśli chodzi o Twoje post scriptum – lubię także takie historyjki, ale zupełnie nie utożsamiam się z Gracją, tak jak Ty z Marianem:)))

    • Caddi
      Sty 08, 2013 @ 16:47:19

      Mówiąc ‚nas samych” miałem na myśli przede wszystkim nas jako ludzi i widzenie podobieństw w przeżyciach innych, a nie jest coś w rodzaju pamiętnika-spowiednika.

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 16:51:41

      Wiem, że nie, ale deklarowałeś zastąpienie Mariana sobą:)))
      To, o czym piszesz, to nie tylko przeżycia innych, w których się przeglądamy, ale także to, co sądzę jest bliskie Tobie i mnie – emocje, pamięć zmysłowa, ulotność wrażeń, które nieoczekiwanie do nas wracają:)))

    • Caddi
      Sty 08, 2013 @ 17:02:18

      Pan C. zastąpił Mariana i wszedł w jego rolę, a nie ja:-)

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 17:05:25

      Caddi, sorry, trochę się w tym gubię:)))
      Liczę, że mi wybaczysz zatem, wcześniejsze insynuacje…;)
      A może – przy okazji – znasz odpowiedź na pytanie, postawione przez Rodorkę?:) Ciekawa jestem męskiej opinii w tej sprawie…

    • Caddi
      Sty 08, 2013 @ 17:12:20

      Potrafi, potrafi (ktoś):-)))

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 17:16:37

      Caddi, Ty to POTRAFISZ rozpalić moją ciekawość…!;)))

  6. wg108
    Sty 08, 2013 @ 22:00:30

    A ja nawet gdybym napisał coś romantycznego to i tak wszyscy by się śmiali ;(

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 22:02:43

      Nie każdy ma taki dar, Wugusiu!:)))
      Śmiech to zdrowie, a mnie nadal nie do śmiechu, więc romansidła wymyślam:)

  7. wg108
    Sty 08, 2013 @ 22:05:47

    Faktycznie, wyróżnia mnie dar niczym nie pohamowanej grafomanii, hahahaha

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 22:07:12

      Nie bądź taki skromny, Wugusiu, myślałam o umiejętności rozweselania innych, a to duża sztuka być duszą towarzystwa:)))

  8. wg108
    Sty 08, 2013 @ 22:08:47

    Powiem Ci szczerze, że w życiu prywatnym jestem strasznym ponurakiem. Nie chciała byś takiego za męża

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 22:11:48

      A pewnie, że bym nie chciała! Jeden mi wystarczy aż za…:))))
      a co do grafomaństwa – nie miejmy żadnych kompleksów! Znam kilku pisarzy, okrzykniętych wielkimi odkryciami polskiej literatury, którzy do pięt nie dorastają blogerom:)))

  9. wg108
    Sty 08, 2013 @ 22:17:13

    Siłą blogów jest pojemna formuła i różnorodność, miło tak przeskakiwać od autora do autora, tu notka, tam zdjęcia. Co prawda często czuję się w tym wszystkim zagubiony, ale jakoś dziwnie po paru godzinach odnajduję się na powrót

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 08, 2013 @ 22:22:05

      I całe szczęście!:)))
      To skakanie po blogach, to trochę jak krótka wizyta u znajomych… przyjemnie tak popatrzeć, co ktoś wymyśli, czym zaskoczy, wzruszy lub rozweseli…
      tylko złodziej czasu! Haha… buszuję, by się nie nudzić, ale jak ruszę w real, to hoho!!! długo pewnie tak nie będzie jak teraz…

  10. elatroska1
    Sty 09, 2013 @ 18:21:40

    też czasami sobie gdybam co by było gdyby….ale szybciutko schodzę na ziemię mówiąc sobie jest to co ma być:)
    Lubię takie romantyczne opowieści.Nie bez powodu bohaterką nazwałas Gracja.Nawet jak sie czyta jak ją opisujesz czuje sie jej wyjatkowosc:)
    pozdrowionka!

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 09, 2013 @ 19:49:52

      Eluś, miód na serce, tym, co napisałaś!:))) obawiałam się, że taka ckliwa historyjka, to wybitny szczyt grafomaństwa, ale skoro udało się oddać wyjątkowość bohaterki – to już coś!:)))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: