Zmienić perspektywę, czyli ucieczki małe i duże…

Dobry wieczór, przyszedłem obejrzeć mieszkanie… – wysoki, postawny, sympatyczny mężczyzna, stanął w progu facjatki na Starówce. Tej samej, do której przez okno zaglądają warszawskie gołębie…

Uprzedzała mnie wcześniej, że właśnie będzie się wyprowadzać, więc ewentualni przyszli najemcy przychodzą oglądać lokal do wynajęcia.

Proszę bardzo, niech pan wejdzie… pozwoli pan, ze przedstawię: moja koleżanka Even, mój kolega Urden… – to Viola, nie mogąc dłużej powstrzymać powagi, wybucha na koniec tej prezentacji radosnym śmiechem.

Byłam pewna, że się nie przesłyszałam…! To nie sen. Taką przesympatyczną niespodziankę sprawiła mi Viola w ubiegłym tygodniu…

Pisałam już o tym, że od czasu do czasu mnie „nosi”. Kiedy już mam wrażenie, że nie mogę patrzeć na otoczenie, wszystko mnie denerwuje lub zniechęca i zaczynam nie radzić sobie z emocjami, wówczas wyjeżdżam… zaczerpnąć sił, pooddychać innym powietrzem, oderwać się od codzienności, by po powrocie popatrzeć na wszystko z innej perspektywy… Tak było i w ostatni weekend. Kiedy wróciłam, Judyta właśnie napisała:

Wystarczy choć na chwilę wyłączyć telefon, odstawić komputer i posmakować chwilę, i uważnie popatrzeć…

 Mnisi mówią, że nie zaczyna się od zmiany otoczenia, lecz od zmiany perspektywy. Czasami można się tak bardzo skupić na smutku i problemach, że poza nimi nie widać już nic, nawet Pana Boga. Pielęgnowanie tego może zatruć całą naszą rzeczywistość. A przecież to od nas zależy, na co chcemy patrzeć i jak… 

A może trzeba gdzieś wyjechać, aby na to wszystko spojrzeć z dystansu i zapewne wróci chęć do patrzenia i przyjmowania Świata… a nie tylko czekać.

Nie czekam. Spontanicznie podejmuję decyzję o wyjeździe. Choć tego typu moje podróże nie są nastawione na zwiedzanie i turystyczną włóczęgę – to dzieje się niejako „przy okazji”… najważniejsi są ludzie. Możliwość spotkania, spędzenia wspólnie czasu, przedyskutowania różnych spraw, przemyśleń, czasem zwierzeń. Z radością odwiedziłam moje przyjaciółki. Rozmowy niemal po świt sprawiły mi wiele przyjemności. Czasem robię komuś niespodziankę, czasem Ktoś mnie – jak tym razem Viola i Urden 🙂 /DZIĘKUJĘ WAM!/ 🙂

Zdarza się (zdecydowanie za rzadko!), że umawiam się z siostrą na tzw. babski dzień – żadnych osób postronnych, dzieci, żadnych spraw do załatwienia w urzędach – cały czas tylko dla nas – zawsze spontanicznie, bo nigdy nie planujemy, co będziemy robić, ale bawimy się świetnie! Zupełnie jak za dziecięcych lat, kiedy byłyśmy małymi, beztroskimi dziewczynkami…

A czy znacie pojęcie „gaciowy dzień”? (Nazwa rewelacyjna! Wymyśliła ją koleżanka mojej koleżanki). Jest to dzień, w którym wstaje z łóżka i cały dzień chodzi tak, jakby miała się z powrotem położyć spać. Nie ubiera się, nie myje, je, co jej pod rękę wpadnie itp. Snuje się po mieszkaniu, robi to co lubi, albo i nic. Myśli puszcza na luz i dopiero pod wieczór zbiera się w sobie. Uskutecznia poranną toaletę i wychodzi na długi spacer do lasu lub do parku, ubrana w dresy, wygodne buty. Kontempluje otoczenie. Nie ocenia, nie złości na żadną sytuację, czyli cały dzień wegetuje zgodnie ze swoimi odczuciami z wnętrza. Po takim „gaciowym dniu” czuje się jak nowo narodzona i ma akumulatory naładowane na dłuższy czas.
Moja koleżanka z entuzjazmem opowiadała: Spróbowałam. Rewelacja. I teraz raz na jakiś czas tez funduję sobie taki dzień. W taki wagarujący dzień wyłączam również wszystkie telefony. Mam włączony tylko bardzo prywatny, rodzina wie i nie dzwoni.
Rzadko mogę sobie na to pozwolić, ale taka sobota lub niedziela „snucia się w szlafroku” – z doświadczenia wiem, rewelacja!

Bez względu na rodzaj oderwania się od rzeczywistości, świat wirtualny nie daje tej satysfakcji, co obcowanie twarzą w twarz, nawet z samym sobą… warto czasem zafundować sobie kilka takich chwil, o których napisałam. Po prostu zmienić perspektywę…

Reklamy

44 Komentarze (+add yours?)

  1. even21
    Sty 30, 2013 @ 18:38:56

    Violuś, jeszcze nutka dla Ciebie, a także dla Iv i Ani:

    Odpowiedz

  2. violamalecka
    Sty 30, 2013 @ 19:17:44

    Ha… ha… ha… Znów mnie wyczułaś.
    Właśnie dziś zrobiłam sobie taki szlafrokowy dzień.
    Ja to nazywam „dzień dobroci dla zwierząt”
    Jutro się skupiam, bo w sobotę muszę być zwarta
    i gotowa do odjazdu ze Starówki,
    Even, to ja dziękuję, ostatnio tak rzadko mam
    okazję przegadać z „funfelą” niemal całą noc. 😉
    Zresztą co ja Ci będę… sama wiesz, jak było „zajefajnie”.
    No i niezłą miałam zabawę jeśli chodzi o niespodziankę.
    Żebyś widziała jaką miałaś minę… 😉
    A nutka kochana i w treści i w wykonaniu.
    W zamian postaram się coś znaleźć dla Ciebie. Może to..?
    .

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 19:22:29

      Dziękuję, Violu! 🙂
      nawet nie próbuję sobie wyobrazić swojej miny… na pewno była z kategorii tych głupich 😉 może dlatego nie lubię własnych zdjęć, zwykle wychodzą tylko te z kategorii powyżej… 😀
      Violuś, trzymam kciuki! Będzie dobrze, wierzę w to! 🙂 Tylko ze szczęścia o nas nie zapominaj! 😉
      A jak by co – to wiesz, wezwij mnie… :)))

  3. wg108
    Sty 30, 2013 @ 19:39:35

    Ja dopiero uczę się tego. Żeby prawdziwie wypocząć muszę mieć świadomość, że nic nie ciągnie się za mną ;(

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 19:42:21

      Żeby się nie ciągnęło, chwilowo odłóż na półkę 😉
      Początkowo jest ciężko, ale jak raz się uda, to potem już nie ma problemu… 🙂

  4. Angie
    Sty 30, 2013 @ 19:52:00

    Pochwalę się: ja to potrafię! Wziąć sobie całkiem wolny dzień, wyłączyć wszystko ( i siebie), zamknąć drzwi na „sto zamków” ,łazić w szlafroku, pod -sy-piać,
    czytać, oglądać filmy 🙂
    Niestety na spontaniczne wyjazdy nie mogę sobie pozwolić..mała córka, trzy koty, dwa psy i ogólnie ten mój duży Dom Rodzinny na mej głowie .
    Wszystko wymaga wcześniejszego (precyzyjnego! ) planu. 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 19:57:51

      Niewątpliwie obowiązki, to problem… Mój najmłodszy ogonek czasem ciągnie się za mną… 😉
      ale – przy dobrych chęciach zrobienia czegoś dla siebie, lub przyjaciółek, warto bodaj ze dwa razy w roku zaplanować takie wypady…
      dobre fluidy długo jeszcze czuć wokół siebie… 😉

  5. Angie
    Sty 30, 2013 @ 20:02:07

    Tak Ev i czy kto wie, czy nie uda mi się niedługo wprowadzić pewnego małego planu w życie 😉

    Odpowiedz

  6. Krzysztof "Caddi" Kupiński
    Sty 30, 2013 @ 20:30:32

    Ważne, że wyjazd dostarczył emocji i pozwolił się zresetować, a poznanie Urdena to nagroda:-)

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 20:39:00

      Krzysiu, wszystko przed nami:) Może Ty lub ja będziemy także nagrodą 😉
      wybacz żart, ale prawda taka, że przyjemnie, gdy poznajemy wirtualnych przyjaciół w rzeczywistości 🙂
      wiesz, ja Urdena w pierwszej chwili bardzo pożałowałam… bo do filigranowej Violi jakoś jej mieszkanko pasowało, więc pomyślałam, że temu gościowi, to wcale tak wygodnie może nie być, hahaha…

    • Krzysztof "Caddi" Kupiński
      Sty 30, 2013 @ 20:42:09

      Ważne, Even, że spotkanie owocne i wirtualność staje się realnością.

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 20:46:53

      Ważne. Tak jest dużo ciekawiej 🙂

  7. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 20:40:53

    Jak przeczytałam to az z zazdrości mnie skreciło ze mogłas sie z nimi spotkac!!!:)))
    jak łapie mnie deprecha to całe dnie mijaja na gaciowych:)))Mam podobnie jak wuguś nie potrafie zostawić za soba wszystkiego i o tym nie myśleć:((
    Dobrze że zrobiłaś sobie taki przerywnik odstresowujący:)))

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 20:45:22

      Eluś, gaciowe – tylko jeden dzień! Pamiętaj! 🙂
      Potem – to już niezdrowe!
      A przerywniki odstresowujące – polecam! Tobie także ;D

  8. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 20:47:03

    Wciąż ci zazdroszczę!!Ale tak serdecznie:)

    Odpowiedz

  9. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 20:51:01

    Może byc u mnie!!!!!!Jestem za całym serduchem:))

    Odpowiedz

  10. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 20:54:13

    I dobrze!!Lubie takich ludzi!!

    Odpowiedz

  11. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 20:58:29

    Oby Even oby:)))) Pusto i głucho tu bez ciebie było!

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 21:04:08

      To bardzo miłe, Eluś, co mówisz 🙂 Przyjemnie czuć się potrzebną… 🙂
      szkoda, że rzeczywistość bywa okrutna… przyniosłam tonę papierzysk z pracy… wszystko na wczoraj i wszystko leży… bo tak sympatycznie mi tu z Wami, że za nic nie mogę się zmotywować… i tak pewnie już co dzień będzie, ciągle czasu mało, niestety…

  12. elatroska
    Sty 30, 2013 @ 21:07:42

    Powrót do rzeczywistości jest jak zimny prysznic:(Wskoczysz na obroty nawet nie bedziesz wiedziała kiedy:))

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 21:11:14

      Już od poniedziałku wskoczyłam – u mnie w pracy inaczej się nie da, ale czuję się jeszcze osłabiona… nadmiar obowiązków szybko jednak pozwoli mi o tym dyskomforcie zapomnieć… 😉

  13. krakowianka
    Sty 30, 2013 @ 21:19:50

    Even,masz wspaniałe pomysły…podziwiam Cie za to,że potrafisz się zebrac i jechac gdzieś tam…ja jeszcze tego nie potrafię,to znaczy…sama nie umiem jeździc…:P
    a Urdena i Violę też poznałam,po Kraku się troche powłóczyliśmy i jak się tego troche obawiałam,tak twierdzę,że warto w realu poznawac się…naprawdę warto.
    Ja tez po prostu mam szczeście do ludzi…i Ty jak widze też…:)
    a takie dni „gaciowe” czasem sobie robię,chociaż niekoniecznie w szlafroku,po prostu w danym dniu robię co lubię…i masz rację,wtedy ładuje się akumulatory!
    masz świetne pomysły,a dobra koleżanka i pogaduchy,to jest To!
    z innej perspektywy widziany świat…:)
    pozdrawiam miło:)
    pozdrawiam również tu Violę i Urdena:)

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 21:25:18

      Wiem, wiem, Krakowianko, bo były miłe wspomnienia, których z zainteresowaniem wysłuchałam 🙂
      A z wyjazdami to jest tak: musi być po prostu ten pierwszy raz, czasem trzeba się odważyć!
      Sama powiedziałaś: szczęście do ludzi mamy, więc i znajomości nie muszą być wyłącznie wirtualne… 😉
      Nie żałuję, że się odważyłam 🙂

  14. urden
    Sty 30, 2013 @ 21:33:31

    I jak tu nie lubić tego postu, skoro tyle tu u mnie :D.
    Even, cała przyjemność po mojej stronie :).

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 30, 2013 @ 21:35:25

      Po mojej, zdecydowanie 🙂 przyznałam się Caddiemu, o czym pomyślałam, jak Cię zobaczyłam…(zobacz wyżej), a Viola dalej się ze mnie śmieje :)))))

  15. krakowianka
    Sty 30, 2013 @ 21:53:08

    ja jeszcze dodam,że Urden nas też patrzy,ze swojej…perspektywy…i co widzi? małe ludziki…hahahaha
    przynajmniej Viola jest bliżej mojej…perspektywy…:P)))
    buziaki dla Was:)

    Odpowiedz

  16. urden
    Sty 31, 2013 @ 10:40:00

    Całe szczęście że młodzież mamy taką dorodną i wybujałą, i ja też co raz częściej czuję się jednym z Was 😛

    Odpowiedz

  17. bezbiadolenia
    Sty 31, 2013 @ 21:37:44

    U mnie to Dzień Piżamowca się zwie 😉 Zmiana perspektywy – trudna umiejętność, nieraz w jej realizacji czasoponaglacz przeszkodą.
    W takim ogrodzie jak u Ciebie to i przyjaźnie dorodne, nie tylko piękne kwiatki – pielęgnujcie, pielęgnujcie… 🙂
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    • even21
      Sty 31, 2013 @ 21:49:18

      Dziękuję Ci za miłe słowa… 🙂
      Tego czasoponaglacza warto nieraz uciszać w sobie… bo świat spokojnie będzie istniał dalej, nawet, jeśli nie wykonamy czegoś na czas… ale ten, który poświęcimy dla siebie, na podziw dla świata – bezcenny! 🙂

  18. rodorek
    Lu 01, 2013 @ 17:10:47

    Dni gaciowe zdarzają mi się od niedawna. Kiedyś nie potrafiłam nawet na moment się zresetować, wiecznie byłam napięta… Moja przyjaciółka nauczyła mnie medytacji. Na początku szło opornie, bo myśli ciężko było okiełznać. Ale stopniowo, pomalutku… daję radę:) Krótki wypad gdzieś na łono natury też mnie wycisza i pozwala spojrzeć z inne perspektywy. Co by tu jeszcze… o dekupażowanie, fotografowanie i malowanie. To wtedy, kiedy wyjazd nie jest możliwy.
    Cieszę się Even, że spędziłaś miło czas i naładowałaś akumulatory:)
    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 02, 2013 @ 19:26:17

      Dziękuję, że podzieliłaś się swoimi sposobami na wyciszenie emocji i pozytywne „naładowanie” – i mnie niektóre z nich są bliskie:)
      I tak sobie pomyślałam, że następny wypad, bliżej wiosny, mogłybyśmy wspólnie zaplanować… może Zielona Góra albo Gorzów? 😉
      Pozdrawiam równie serdecznie:)

  19. rodorek
    Lu 02, 2013 @ 22:23:54

    Jestem za Gorzowem:)

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: