Nieszczęśliwa na swój sposób, czyli nie tylko o Annie K.

Ilekroć słyszę tę balladę Okudżawy, myśli biegną do literatury rosyjskiej.  Moskwa zasypana śniegiem,  zaprzęgi  konne,  sanie, kobiety z rękoma krytymi w mufkach, podupadające majątki ziemskie, życie arystokracji – piękne stroje, bale, polowania, zabawy, biedota, głód i zbrodnie, łamane konwenanse, zakazane romanse, lejący się strumieniami szampan i bimber ze słoniną na rozgrzewkę,  namiętność – miłość i nienawiść … słowiańska dusza!
Jakiś czas temu miałam napisać o adaptacji scenicznej i ekranizacji książki mistrza opowieści carskiej Rosji czyli Lwa Nikołajewicza Tołstoja.  Stało się inaczej, ale do tematu wracam w tej notce.

Uchodził za najwyższy autorytet moralny w Rosji na przełomie XIX-XX w. Jego twórczość wywarła olbrzymi wpływ na literaturę światową XX w. Pochodzący z arystokratycznej rodziny, zna doskonale blichtr i zbytek, w którym żyją bogaci, zaczyna jednak głosić ideały życia zgodnie z naturą i nabiera gruntownej odrazy do wszystkiego poza pracą fizyczną. Określany jako: anarchista, wszelką władzę uważał za zło i kwestionował wszelkie autorytety  poza Panem Bogiem; pacyfista, wyrzekał się przemocy; wegetarianin i niestrudzony obrońca wszystkich uciśnionych i pokrzywdzonych – głosząc swoje idee, staje w obronie chłopów, rozdaje im swoje honoraria czy uczy ich dzieci* (Tę „chłopomanię” i siermiężny styl życia będzie odzwierciedlał Lewin, bohater „Anny Kareniny” – biografowie potwierdzają w bohaterze ucieleśnienie poglądów i  życia pisarza).

Ludzie widzieli w nim bohatera i bojownika, choć Tołstoj – jak Gandhi, z którym prowadził korespondencję – wyrzekał się przemocy. Gdy umierał w wieku 82 lat, na małej stacyjce Astapowo, po raz kolejny uciekając od żony, Mikołaj II spodziewał się zamieszek. Może słusznie, bo mówiło się wtedy, że Rosja ma dwóch carów – jednego w Petersburgu, drugiego w Jasnej Polanie. Niewątpliwie Tołstoj stał się duchowym przywódcą narodu.

Wielki człowiek, którego carat miał za wroga, rosyjski lud – za jedynego obrońcę, a świat – za genialnego pisarza, we własnym domu skarlał do roli dziwaka, uciążliwego starca, pogardzanego i nienawidzonego przez synów, szantażowanego przez żonę.**

Był tytanem pracy. Jego biograf Wiktor Szkłowski ujmuje to obrazowo – Tołstoj napisał tyle, że samo przepisanie jego prac przyprawiłoby innego autora o zawał serca. W tym – jedną z najsłynniejszych powieści społeczno-obyczajowych, przedstawiającą panoramę życia arystokratycznych sfer w Rosji w drugiej połowie XIX wieku, a także swoisty manifest pisarza, dotyczący spraw społecznych, gospodarczych i religijnych, nazywaną czasem niesłusznie romansem – „Annę Kareninę”, która powstała w latach 1873-1877 (pierwsze wydanie polskie 1898-1900).

 Właśnie najczęściej ze względu na wątek miłosny, doczekaliśmy się – jak odnotował filnweb.pl – 75 ekranizacji, w tym najnowszej w reż. Joego Wrighta (w rolach głównych: Keira Knightley, Jude Law, Aaron Johnson).*** W pierwszej chwili zaskakuje konwencja teatralna (operowa?) niektórych scen, ale takie ujęcie łatwo wyjaśnić konwenansami i zasadami rządzącymi światem głównych bohaterów. A jednak film nie przekonuje mnie, podobnie jak inscenizacja zielonogórskiego teatru,**** w której dominuje surowa, prosta oprawa, eklektyczne stroje, gdzie mieszają się style z epoki ze współczesnością i filmiki pojawiające się na ścianie…

Z pewnością trudno jest oddać w filmie czy na scenie wszystkie elementy powieści – obyczaje, stosunki międzyludzkie starej Rosji, studium charakterów, a w szczególności tytułowej bohaterki, która odmawia zaakceptowania świata w takiej formie, jaka ją otacza i nie chce? /nie może? zrozumieć ani siebie, ani mężczyzn, ani otaczającej ją rzeczywistości… można ją kochać albo nienawidzić, ale nie można przejść obojętnie.  Może dlatego brak mi, tak w filmie, jak i w teatrze, owej namiętności rosyjskiej duszy, która niemal z fotograficzną dokładnością wyłania się z kart książki Tołstoja  i  przychodzi na myśl w balladzie Okudżawy.

——————–

*http://www.polityka.pl/historia/1510500,1,lew-tolstoj-pisarz-arystokrata-anarchista.read
**Paulina Wilk, Chciała go zabić i stworzyć na nowo;
http://www.rp.pl/artykul/935043.html?p=1/
***http://www.filmweb.pl/film/Anna+Karenina-2012-620185
****http://teatr.zgora.pl/spektakl/anna-karenina/

Reklamy

23 Komentarze (+add yours?)

  1. Maciej Sola
    Lu 07, 2013 @ 05:43:38

    Hmm… To znak. W ciągu 5 minut, na dwóch różnych blogach, w dwóch różnych formach, został poruszony temat Lwa Tołstoja i jego książki Anna Karenina. Muszę udać się do biblioteki.

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 07:09:51

      W takim razie życzę miłej lektury!:)
      Pamiętam, że czytając Annę Kareninę, książka zrobiła na mnie duże wrażenie, ale lekturą, do której kilka razy wracałam jest Mistrz i Małgorzata Bułhakowa…

  2. Krzysztof "Caddi" Kupiński
    Lu 07, 2013 @ 06:59:26

    Tołstoj wiecznie żywy? Pewnie tak, gdyż miłość i relacje społeczne ze swoimi napięciami są ciągle obecne. Żadna epoka i podejmowane próby nie są w stanie tego zmienić.

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 07:15:39

      Dokładnie, Caddi. Zawsze będzie chodziło o miłość…
      i – jak w życiu bywa – niektóre kończą się tragicznie:(

    • Krzysztof "Caddi" Kupiński
      Lu 10, 2013 @ 08:26:13

      Miłość zawsze kończy się nieszczęśliwie, bo kończy się życie. Brak życia to brak strumienia świadomości i emocji. Ale to już takie filozoficzne gdybania i swoistego rodzaju fatalizm z mojej strony:-)

  3. Judith
    Lu 07, 2013 @ 09:19:41

    Ten Tolstoj to byl duzych lotow gagatek… z takim zyc na codzien… Liczyl sie tylko on, milosc wlasna doskonala… Coz, artysta… Ksiazki, jego tworczosc, owszem, ponad kazdy czas… , ale jako ojciec rodziny, maz daleku mu do doskonalosci…
    Serdecznosci
    Judith

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 10:37:06

      Tak, Judith, miał swoje za uszami – prawdziwy artysta!;)))) ale też potrafił w niesamowity sposób analizować związki damsko-męskie… to właśnie z „Anny Kareniny” pochodzi najczęściej chyba cytowane zdanie: „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”

  4. Cane
    Lu 07, 2013 @ 15:37:52

    „Miłość” do „chłopa” („niestrudzony obrońca wszystkich uciśnionych i pokrzywdzonych – głosząc swoje idee, staje w obronie chłopów”) nieodłącznie kojarzy mi się z Gombrowiczem, którego osobiście uważam za naszego, polskiego, genialnego pisarza. Rosja miała Tołstoja, a my Gombrowicza.
    „Anny Kareniny” nie czytałem, więc w tym temacie zdania nie mam.

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 21:19:44

      Gombrowicza z tej strony nie znałam. Zresztą i jego twórczość można było poznać tylko w drugim obiegu; w latach 80-tych, kiedy nareszcie zaczęto go oficjalnie drukować w Polsce, teatry chętnie sięgały po jego dramaty. Pamiętam, że w tamtych czasach byłam ze trzy tygodnie w Zakopanem i wtedy, niemal co wieczór, biegało się na Gombrowicza do Teatru Witkacego:)

  5. wg108
    Lu 07, 2013 @ 20:16:41

    Piękna i wciągająca powieść. Co do ekranizacji to oglądałem jedną (już dawno, więc szczegóły umykają), ale koncentrowała się w zasadzie na wątku miłosnym i gdyby zmienić stroje to już by w tym filmie nie było nic z Tołstoja.

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 21:29:40

      Myślę, że film, by Ci się pod tym względem, spodobał – w warstwie językowej wiernie przytacza dialogi za Tołstojem. Inna kwestia, to konwencja teatru w niektórych scenach – niektórzy krytycy uważają ją za odkrywczą i ożywczą dla adaptacji i ekranizacji kanonu klasycznego… czasem mam wrażenie, że balet, dramat, literaturę rosyjską najlepiej potrafią wystawić tylko Rosjanie… tak, jakby czuli najgłębiej istotę własnej, rodzimej sztuki…;)

  6. rodorek
    Lu 07, 2013 @ 21:42:00

    Anna Karenina na deskach teatru? Jakoś nie wyobrażam sobie… Był taki okres, że zaczytywałam się literaturą Rosyjską, głównie oczywiście klasyką. Z tamtego okresu pozostały mi dwie „miłości”: Dostojewski oraz Czechow, a zwłaszcza opowiadania Czechowa. Majstersztyk:)
    Ciekawy post:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 07, 2013 @ 21:52:22

      Tak! Po raz pierwszy od 35 lat w Polsce – premiera w Zielonej Górze, Pisałam już u Ciebie, że z przyjemnością obserwuję, jak wiele się zmieniło w naszych teatrach – to już nie są wcale jakieś prowincjonalne sceny, ale profesjonalnie zrobione spektakle, których nie powstydziłyby się duże ośrodki. I dobrze – tym przyjemniej je oglądać, a nawet – patrz wyżej – powybrzydzać 😉
      W tym miesiącu wybieram się jeszcze na „Gracza” Dostojewskiego, więc coś z Twoich faworytów:) , a co do opowiadań Czechowa – podzielam Twoje zdanie!
      Pozdrawiam milutko:)

  7. krakowianka
    Lu 08, 2013 @ 13:44:09

    juz dawno oglądałam film Anna Karenina,ale…nie miał tego nastroju o którym piszesz,oglądało się jak romans…Też wydaje mi się Even,że Rosjanie potrafią najlepiej „przelać” klimat na ekran…inni nie czują ducha,a książki nie czytałam…
    nie wiem dlaczego,przypomnial mi się teraz mój ulubiony film Doktor Żywago…też miał różne wersje…
    pozdrawiam:)

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 08, 2013 @ 19:58:17

      Dziękuję, Krakowianko, za tę garść refleksji… Jakiś czas temu pisałam o perfekcji w wystawieniu „Jeziora łabędziego” Czajkowskiego przez narodowy balet rosyjski… Doktora Żywago także oglądałam z przyjemnością:)
      Pozdrawiam równie serdecznie:)

  8. elatroska1
    Lu 09, 2013 @ 19:18:56

    Najpierw przeczytałam książke a póżniej obejrzałam film.filmem byłam bardzo rozczarowana.chyba moja wyobrażnia go przebiła:)))
    Serdeczne uściski dla ciebie even:)

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 09, 2013 @ 19:25:31

      Eluś, witam Cię pięknie! 🙂
      Zwykle filmowcy wysiadają przy naszej wyobraźni 😉
      dlatego na ekranizacjach często recenzenci nie pozostawiają przysłowiowej „suchej nitki”…:)
      osobiście – wolę oryginalne scenariusze, a nie adaptacje, choć idę na film z nastawieniem: „ciekawe, jak go zrobili?”
      Serdeczności moc i dla Ciebie! 🙂

  9. Justyna
    Lu 10, 2013 @ 08:35:54

    Dostojewski i „Idiota”
    ” Prawdziwie dobry człowiek bowiem w oczach innych jest uznawany za idiotę. To jest tragedia tej historii. Historii zrujnowanego, czystego człowieka.”

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 10, 2013 @ 22:26:54

      Trafny cytat, Justyno:)
      A z Tołstoja:
      „Dobro rodzi się wtedy, gdy ludzie zapominają o sobie.”
      „Kochać znaczy czynić dobro.”
      „Ludzie są nieszczęśliwi, kiedy żyją tylko dla siebie.”
      Pozdrawiam:)

  10. Ada
    Lu 10, 2013 @ 12:25:13

    Witam, bardzo fajny blog. Czy pozwolicie Państwo dołączyć do tak zacnego towarzystwa?

    Odpowiedz

  11. Angie
    Lu 11, 2013 @ 14:01:02

    Hmm, wobec tak dobrego wpisu i przypomnienia mi tej pięknej powieści, muszę wybrać się do kina i obejrzeć tę nową wersję „Anny Kareniny” 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Lu 11, 2013 @ 14:03:48

      Dziękuję, Angie:)
      Na pewno film, to nie to samo, co książka… nieźle zrobiony, choć już wiesz, czego mi w nim brakowało:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: