Ujawnianie talentów, czyli zajęcia praktyczno-techniczne

Ostatnio odwiedziła mnie siostra z rodziną. Okazało się, że ma problem, bo jej młodszy syn – gimnazjalista – uczestniczy w szkole w obowiązkowych fakultetach, których nie zaliczył i wszyscy zastanawiają się, jak go przygotować do zajęć, by otrzymał pozytywną ocenę. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie były to zajęcia z …szydełkowania!
Poszeptałyśmy na ten temat, żeby młodzież nie słyszała:
– Nie możesz mu czegoś wydziergać sama? – podsunęłam najprostszy sposób, jaki przyszedł mi na myśl.
– Siostra – ona na to – ja już mu nawet zrobiłam taki kwadracik półsłupków, ale on musi to samodzielnie wykonać przy nauczycielce! A wiesz – palce sztywne, ani nitki naprężyć, ani szydełka w ręku utrzymać nie potrafi…
– To już nie wiem, co ci poradzić. Trudno, niech siada, pokażę mu, może się nauczy… – odpowiedziałam.
– Teraz to w tych szkołach wszystko jakieś pokręcone. Przecież my też miałyśmy takie zajęcia, ale dziewczyny uczyły się szycia, gotowania, dziergania, a chłopacy piłowali, przybijali gwoździe, obrabiali drewniane breloczki…
Zaczęłyśmy wspominać fartuszki kuchenne, które szyłyśmy, haftowane serwetki, sałatki i kanapki, które przygotowywałyśmy na zajęciach…
– Eh, fajne były nasze szkolne czasy! – przyznałam z rozrzewnieniem.
– Wiesz – wyznała moja siostra – nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mój syn nauczył się porządnie guzik przyszyć albo  dziurę zacerować, ale powiedz sama, po jakie licho ma szydełkować?! Do czego mu się to w życiu przyda???
– Sadzę, że ktoś miał pomysł, żeby młodzież czegoś nauczyć, ale – jak zwykle, gorzej z wykonaniem… Może nauczyciele nieprzygotowani do takich zajęć, w co raczej nie wierzę albo plan taki, że nie da się podziału na chłopców i dziewczynki przeprowadzić… – dywagowałam.
– Co racja, to racja – przyznała – godzin lekcyjnych i bez tego mają sporo…

Nie było innego wyjścia, tylko siostrzeńca nauczyć jakoś trzymać szydełko, by sobie i innym krzywdy nie zrobił…
Tak się złożyło, że od pewnego czasu szukałam jakiegoś wyjątkowego prezentu dla mojej przyjaciółki, a że mieszka daleko ode mnie, w grę mogło wchodzić jedynie to, co można bez uszczerbku przesłać pocztą – odpadały więc wszystkie szklane czy delikatne bibeloty… Ostatnio podziwiałam szaliki i inne cudeńka na blogu Mamjakty. Przechodziłam akurat koło pasmanterii i trafiłam na wyjątkowo piękne, perłowe nici. Tak mnie zachwyciły, że wpadłam na pomysł samodzielnie przygotować podarunek. Oczywiście na szydełku, które zawsze bardzo lubiłam, ale nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam je w ręce. Dziś skończyłam. Pozostało tylko naprężyć i wyprasować. Mam nadzieję, że się spodoba…

Reklamy

27 komentarzy (+add yours?)

  1. Angie
    Mar 06, 2013 @ 00:39:50

    Jak ja dawno nie robiłam serwetek szydełkiem! Chyba ..na zajęciach ZPT w podstawówce:) Ale za to w ogólniaku zrobiłam sobie piękny sweter na drutach!
    Chyba coś o tym napiszę 😉
    Piękne Ev! Śliczna serwetka! Brawo!
    Co do pomysłu , by chłopcy znali sztukę szydełkowania…hmm, pozostawię to bez komentarza ( bo jeszcze wyrażę się nieelegancko na temat dzisiejszych ” systemów nauczania” )
    😉

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 01:00:37

      Popełniłam ich sporo w życiu, ale to było dawno i większości nie mam, głównie rozdałam 🙂
      Wiesz, Angie, tego pomysłu na szydełkowanie przez chłopców w gimnazjum, też nie komentuję… 😉

  2. Krzysztof "Caddi" Kupiński
    Mar 06, 2013 @ 06:42:44

    Even, owszem piłowaliśmy i wbijaliśmy gwoździe, ale także uczyłem się szydełkowania i szycia, a także robiłem sałatki warzywne. To było w latach 70. ub. wieku.
    Ta serwetka wymagała dużo cierpliwości od Ciebie. Czy dzierganie uspokaja?

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 07:29:33

      Caddi, u mnie w szkole tak nie było, choć czasy te same 🙂 A przydało się do czegoś szydełkowanie, że się tak zapytam?

    • Krzysztof "Caddi" Kupiński
      Mar 06, 2013 @ 08:18:18

      Nie szydełkowałem, ale mam o tym pojęcie. Wiem ile to wymaga czasu i cierpliwości. Potrafię docenić wartość tak wytworzonych rzeczy.

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 08:25:50

      Rozumiem. Dosyć szybko idzie – pewnie z szydełkowaniem, jak z jazdą na rowerze 😉
      Cierpliwości mam sporo – tam, gdzie widzi się efekty swojej pracy, trudno ją szybko stracić 😉
      Bardziej – potraktowałam to jako trening rehabilitacyjny rąk, bo był czas, kiedy nie utrzymałabym szydełka tak długo;)

  3. Cane
    Mar 06, 2013 @ 07:03:45

    Ja nigdy w życiu nie szydełkowałem, tym bardziej podziwiam efekt.
    A dziewczynki teraz na ZPT czy innych obowiązkowych fakultatywnych zajęciach, to chyba uczą się wiercić, malować i półki zbijać. 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 07:30:51

      Dziękuję, Cane 🙂 Kto wie, kto wie… może są takie szkoły 😉 Czyżby zamiana ról?

    • mamjakty
      Mar 06, 2013 @ 19:30:15

      w mojej podstawówce wszyscy gotowali, szydełkowali, konstruowali przedłużacze i ostrzałki do ołówków:) nie wiem, czy wszędzie tak było, ale i niedawno słyszałam od znajomej, że jej dzieci mają takie zajęcia. jakieś szczególne ocenianie tych umiejętności nie powinno być raczej kluczowe według mnie, ale chyba wszystkiego warto spróbować:)

  4. krakusek
    Mar 06, 2013 @ 14:36:21

    Even,bardzo ładna serwetka,kiedys takie lubilam,nawet bardzo…ale teraz…hm…nie jestem entuzjastką takich serwetek…przyznam się…niemniej dzieło wyszło Ci super.
    ja podziwiam takie cacka ,ale tylko wzrokowo,tak samo jak zachwycam się bizuterią z bursztynu,ale tez tylko wzrokowo,nie lubie jej na sobie……:P
    Pozdrawiam miło;)

    Odpowiedz

  5. krakusek
    Mar 06, 2013 @ 14:39:17

    dodam jeszcze,że powinni mlodych facetów czegos pozytecznego uczyc,ot chociazby nawet cos z kuchennych rzeczy,gotowania,robienia sałatek,a nie szydełkowania…to lekka przesada,ma byc facet z chłopaka czy……:P)
    ale to moje zdanie,bo nawet szycie jest bardziej pozyteczniejsze ,by potem nie nudzil o przyszycie guzika,niz takie…dzierganie…:p))
    pozdrowki:)

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 18:34:38

      Co do przydatności zajęć z szydełkowania – zgadzam się całkowicie 🙂
      Wiesz, Krakowianko, pamiętam z mojego rodzinnego domu, że takie wydziergane cudeńka zdobiły wiele miejsc w domu. Sama ich nie stosuję, z czysto praktycznych względów – łatwiej odkurza się puste półki, więc i bibelotów nie mam wiele, chyba, że kilka takich, które stanowią wartość sentymentalną.
      Serwety, obrusy – generalnie lubię na stole, a jasne koronki pięknie prezentują się na kontrastowym tle. Poza tym bywają praktyczne, gdy na ulubionym obrusie jest plamka, której nie dało się usunąć, z powodzeniem można ją ukryć pod serwetą… 😉

    • krakowianka
      Mar 06, 2013 @ 20:49:41

      w sumie to Even plany lekcji nie mieniły się od lat…pamiętam jak ja na zajęciach praktycznych uczyłam się też coś z zajęc męskich…
      ale tak naprawdę to ręce chłopców sa stworzone bardziej do wbijania gwoździ,a nie do dziergania i myślenia gdzie w oczko wbic szydełko,a jak słupek zrobic…haha….No ale w sumie niech chłopcy pomyślą,jakie to szalenie trudne i wymagające skupienia…
      co do serwetek masz rację,sa bardzo ładne,czasem i plamke zasłonia,ale…to trzeba lubiec,na pewno doskonale pasują do starych wnętrz,mebli,jak najbardziej…

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 23:11:26

      I to jest najlepsze wyjaśnienie, Krakowianko, dlaczego serwety pasują w moim domu – mieszkam w budynku, który liczy ponad 170 lat 😀

  6. mamjakty
    Mar 06, 2013 @ 19:25:26

    Piękna! widzę, że się trochę droczyłaś z nami – że niby może się nie udać, że dawno nie szydełkowałaś…a tu proszę, pełen profesjonalizm! a skoro zachęciłam Cię raz, może uda się i drugi – czekam na kolejne dzieła!!!

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 19:34:04

      A to mnie zmotywowałaś, haha!!! 😀
      Wszystko to jednak prawda, że dawno nie miałam szydełka w ręku… dawniej potrafiłam nim niejedno wyczarować 😉 dobrze, że się tego nie zapomina…

  7. wg108
    Mar 06, 2013 @ 19:36:18

    Myślę, że każdy chłopak powinien spróbować. To raptem kilka godzin i bardziej sprawdzian wyobraźni oraz sprawności manualnej niż prawdziwa nauka dziergania. Niech nadgarstek i palce wreszcie trochę rozprostują, bo już większość ma przykurcze od trzymania myszy.

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 19:49:20

      Tak sobie czytam komentarze i Twój, Wugusiu, wyjątkowo mnie przekonuje:) Sporo racji w tym, co piszesz. Choć sprawność manualną można ćwiczyć także przy innych robótkach… Chciałabym, żeby moi chłopcy mieli trochę smykałki do różnych, przydatnych w życiu, prac… o najstarszego już się nie martwię – da sobie radę, wszystko jeszcze przed młodszymi i nie kryję – mam wątpliwości 😉

  8. rodorek
    Mar 06, 2013 @ 19:37:27

    Kiedy znajdujesz na to wszystko czas:) Pięknie wyszło, naprawdę. Podziwiam, bo mój talent w tej materii został oceniony na 3:))) To tak a propos robótek siostrzeńca. Kiedyś moja córa, wyjątkowy antytalent (po mamusi) miała zrobić na prace ręczne przepaskę na głowę:) Ostatecznie, po długich perturbacjach ja jej zrobiłam. Pani w szkole dała jej za tę opaskę tróję!!!:))) Następną rzeczą, którą mieli zrobić, była mała serwetka. Moja córcia pokombinowała i poprosiła sąsiadkę. Powiedziała, że nie chce mieć 3 na półrocze:) No za serwetkę sąsiadki dostała 6! Wiem, wiem, że to z mojej strony niepedagogiczne było. No cóż bywają różne talenta:) Córa była dobra w…majsterkowaniu, a te było zarezerwowane dla chłopców:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 20:02:10

      Czas? Przyznaję – trochę to pochłaniające zajęcie, ale zależało mi, by nie zrezygnować „w pół drogi” (mam coś, co miało być obrusem. Piękny haft, wykonany w połowie i… czeka na swój czas od lat) 🙂 założyłam sobie, że chociaż jedno okrążenie dziennie, ale im wiecej widać efekty, tym szybciej chce się widzieć całość 😉
      Lubię Twoje opowieści! Są takie cieplutkie:) Moja znajoma nauczycielka powtarza, ze nieważne czy do końca samodzielnie, ważne, że uczeń potrafi sobie poradzić 😉 Twoja córa egzamin z przedsiębiorczości z pewnością zdała! :)))
      Serdeczności i dla Ciebie:)

  9. Kasia
    Mar 06, 2013 @ 20:06:23

    a mi się pomysł podoba. Przekomiczny z jednej storny a z drugiej i dobrze bo trzeba łamać stereotypy! a kobiety na traktor! 🙂
    PS. I jak mu poszło?

    Odpowiedz

  10. bezbiadolenia
    Mar 06, 2013 @ 21:35:47

    Nie rozumiem, skąd wziął się podział na prace kobiece i męskie, bo może poza tymi wymagającymi większej siły fizycznej bardziej wykonalne są dla mnie gwoździe, wiertarki, szpachle, gładzie, tynki, fugi, wałki, pędzle, śrubokręty… Mimo, iż jestem 100% kobietą /tak sądzę/ bardziej pociągają mnie „męskie” zajęcia. Bliższe mi hobby to choćby wędkarstwo, myślistwo, strzelectwo sportowe, rajdy samochodowe itp. Taka baba z jajami :))). Dodam, że w szkole szydełkowe prace zaliczyłam dzięki sąsiadce a szalik zrobiłam maszynowo – za to 3 metry miał i był w paski ;). Samodzielnie wykonałam np. lampkę nocną, piętrowy karmnik dla ptaków.
    Traktorem też jeździłam :)))

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 06, 2013 @ 23:09:04

      Jesteś niesamowita! :))) Tak w uzdolnieniach, jak i hobby…:)
      Wiesz, myślę, że z tym podziałem na męskie i kobiece prace to jest tak, że każdemu według jego zdolności 🙂
      Owszem, lubię się sprawdzać w nowych dziedzinach, ale jedne mnie fascynują, a inne – kiedy zabraknie błysku w oku, czuję, ze nie dla mnie… 😉

      Tak naprawdę – problem nie jest w tym czy chłopcy mają szydełkować, ale w ofercie szkół. Zwykle – zajęcia ustawiane są pod katem możliwości placówki (finansowej, kadrowej, lokalowej, wyposażenia itd.), a nie – zainteresowań uczniów. Być może nie tylko młody człowiek powinien próbować swoich sił w różnych sferach, by odkryć swoje talenty lub powołanie, ale ocenianie go za to – to już może niekoniecznie… 😉 a jeśli nawet – to i nauczycielka mogłaby pomóc uczniowi, który sobie nie radzi, a i na koniec fakultet mógłby być na zaliczenie, ewentualnie – zaliczenie z wyróżnieniem, a nie ocenę…

  11. Navia
    Mar 10, 2013 @ 09:03:23

    Przepiękna serwetka. Gratulacje. Ja nie mam szans w takim dziubaniu 🙂 Wolę młotek 🙂

    Odpowiedz

  12. Navia
    Mar 10, 2013 @ 09:03:52

    No i oczywiście pędzel 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Mar 10, 2013 @ 09:31:18

      Ocena najcenniejsza, bo wypowiedziana przez wspaniałą Artystkę!
      Dziękuję, Navio! Podziwiam Twój talent! 🙂
      Pozdrawiam serdecznie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: