Lip(c)owa opowieść

Przy ulicy, jakieś ponad 160 lat temu, prawdopodobnie wtedy, kiedy powstał dom, posadzono lipy. W ten sposób powstała przepiękna, malownicza lipowa aleja, przeplatana gdzieniegdzie platanami, która towarzyszyła mi od dzieciństwa. W jej cieniu z przyjemnością bawiłyśmy się jako małe dziewczynki. Drzewa były schronieniem dla ptaków i owadów. Ludziom dawały ożywczy chłód w gorące dni, a ich gęste listowie stanowiło naturalne schronienie przed deszczem.

Kiedy dorastałyśmy, krąg ulubionych miejsc się rozszerzał – ale lipowa aleja należała do tych najważniejszych. Zbierałyśmy kwiaty,wonne w jakiś subtelnie wyrafinowany sposób, dający wrażenie przyjacielskiego ciepła. a w jesienne chłodne dni nic tak nie smakowało, jak zaparzona z nich herbatka. Słomkowy napar zapachem przypominał gorące lipcowe słońce. Od drzewa do drzewa, wolnym krokiem wracałyśmy, odprowadzane przez chłopców aż pod drzwi, z pierwszych randek. Tą samą drogą, w pełni lata odszedł nasz tata. Wreszcie – po latach nauki, z dala, wracałam nią do domu. Lipy i platany były niemym świadkiem mojego ślubu, a następnie towarzyszyły przybyciu na świat moich dzieci.

Jedna z lip była wyjątkowo duża, rozłożysta i piękna! Rosła tuż przy parkanie mojego ogrodu. W myślach nazywałam ją czarnoleską, bo tak tylko wyobrazić sobie mogłam drzewo, pod którym Kochanowski odpoczywał i któremu poświęcił niejeden utwór.
Moi synowie odkryli, że pod jednym z konarów, który nisko pochylał się na stronę ogrodu, znajduje się tajemne przejście, a za nim powstała naturalna zielona altana. Taki wspaniały, ogromny, zielony parasol, który sięgał prawie do ziemi. Uwielbiali to miejsce! Z przyjemnością się pod nim kryli, niewidoczni od strony parkanu i drogi oraz osłonięci zielenią od ogrodu.

Pewnego razu ktoś przyniósł wiadomość, że będą wycinać lipy. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to wycinać? Tak po prostu? Padł argument, że są już bardzo stare, wewnątrz suche i mogą zagrażać pojazdom na drodze. W takim razie spokojna byłam o „nasze” drzewo, bo ono akurat pochylało się do ogrodu, a więc w przeciwną stronę. Poza tym w ogóle nie wyglądało na chore czy wewnątrz suche!
Przeraźliwie smutno zrobiło się na naszej alei. Najpierw poprzycinali konary, a potem, jedno po drugim, usuwano pnie drzew. Zostało jedno – to ulubione moich dzieci.
A jednak – pod ostrze piły, jako ostatnia, trafiła nasza lipa… Nie upilnowałam jej… Stało się to dokładnie wtedy, gdy musiałam wyjechać na dwa, trzy dni. Gdy wróciłam do domu, zobaczyłam tylko potężny pień, a na nim (żywiczne?) krople, jak łzy.  Następnego dnia pojawiły się spienione soki. Miało się wrażenie, że się gotują, aż kipiały… Nie miały jednak czego zasilać… Wraz z nimi uszło życie… Lipa płakała a ja razem z nią…

1

/Wpis zainspirowany fotografią na blogu Caddiego:
http://caddicus.blogspot.com/2013/07/gosu-nie-maja-ale.html/

Reklamy

12 Komentarzy (+add yours?)

  1. Ann
    Lip 12, 2013 @ 06:46:10

    Smutna ta opowieść. Płaczę nad każdym wyciętym drzewem, płaczę wraz z tą lipą (nawet jeśli to było w innym czasie). Zadufanie i głupota ludzi są niewyobrażalne.

    Odpowiedz

  2. basik
    Lip 12, 2013 @ 07:26:35

    Głupota takich co wydają takie straszne decyzje nie ma granic!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz

  3. cichosz@
    Lip 12, 2013 @ 12:58:45

    też miałam swoją aleję lipową za młodych lat 🙂

    Odpowiedz

  4. Krzysztof "Caddi" Kupiński
    Lip 12, 2013 @ 14:38:45

    Even, mile połechtałaś moja próżność. Cieszy mnie, że zgoła niewinne zdjęcie z mojego lasu przywołało, zapisaną gdzieś w zakamrkach pamięci, opowieść o lipie i zwiazanych z nią emocjach. Świat i ludzie to system szczególnych znaków. Kazdy ma swoją opowieść:-)

    Odpowiedz

  5. krakusek
    Lip 12, 2013 @ 15:21:15

    przywołałaś Even i moje wspomnienia…tylko ja miałam aleję kasztanową…wspomnienie dzieciństwa.
    Takie miejsca sa nam zawsze drogie,a drzewa…bezbronne wobec ludzi…mogą tylko płakać w swój sposób,jak to Caddi ukazał…w ciekawy sposób 🙂

    Odpowiedz

  6. Cane
    Lip 12, 2013 @ 16:20:14

    Dlatego, jeżeli jest tylko taka możliwość sadzić na swoim, jest większa szansa, że zniszczy je czas, a nie ludzka ręka. I generalnie, sadźmy więcej drzew, również przeznaczonych na cele rębne.

    Odpowiedz

  7. wg108
    Lip 13, 2013 @ 05:02:15

    Pamiętacie akcję usuwania przydrożnych drzew jako sprawców wypadków? O tym, że ktoś jechał za szybko nie było mowy, drzewo było winne. Teraz zabijają się na betonowych mostkach – zjazdach z drogi na posesje…
    Temu z kolei zaradzono wprowadzając ograniczenie prędkości 😉
    Nie można było tak od razu?
    Cóż, to taki specyficzny rodzaj głupoty, a raczej ogłupiania społeczeństwa, by zyskać przyzwolenie na zrobienie dobrego biznesu. Dawniej ludzie szli sobie drogą, a w upalne dni drzewa dawały trochę cienia. No to zamienili prawdopodobieństwo dostania suchym konarem po głowie na możliwość słonecznego udaru.

    Odpowiedz

  8. Maria Korzeń zielarka
    Lip 13, 2013 @ 11:21:19

    Drzewa umierając placzą. Tak pięknie pożegnałaś swoją lipę ,opisując jej zalety.
    Mnie też jest przykro ,że nie masz ukochanej lipy.
    Pozdrawiam,Marysia

    Odpowiedz

  9. Judith
    Lip 13, 2013 @ 13:05:09

    Smutkiem powialo…
    Serdecznosci
    Judith

    Odpowiedz

  10. elatroska1
    Lip 13, 2013 @ 16:06:36

    U mnie wpadli na wariacki pomysł żeby wyciąć na trzykilometrowej drodze piękne kasztanowce i to po obydwóch stronach bo tłumacczyli to tak jak pisze wuguś wypadkami.Przeprowadzono referendum w tej sprawie i drzewa ocalały.Nie wiadomo tylko na jak długo.
    A nasza ewen baluje dziś na weselu swojego syna.To musi być przeżycie dla niej.

    Odpowiedz

  11. Kasia
    Lip 18, 2013 @ 18:17:13

    też kiedyś z kuzynką miałysmy domek w drzewach a raczej w niezliczonej ilości olbrzymich krzewów bzu. Bawiłysmy się tam w każde wakacje. Pewnego roku gdy przyjechałam na kolejne wakacje bzów nie było…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: