Między łykiem mineralnej, czyli o upałach

Miałam przygotowany post, który zdecydowałam odłożyć na później, bo sama chyba nie zdobyłabym się na wysiłek intelektualny, by go przeczytać 😉 Jak nie lubię narzekać, tak teraz i mnie dopadło…
Jeśli by ktoś pytał, co zatem robię, odpowiadam krótko – jęczę, sapię, dyszę i wypróbowuję wszystkie możliwe sposoby, by ochłodzić siebie, mieszkanie i… komputer, bo nawet on ma dość upałów i bezceremonialnie wyłącza się w połowie listu, filmu albo ciekawego artykułu…  Na razie zaklinam w duchu, by jeszcze trochę podziałał, zanim go wymienię na lepszy model, bo nawet czterech ścian nie mam zamiaru opuścić do wtorku, kiedy to meteorolodzy zapowiadają nieco niższą temperaturę…

Dostałam dziś smska od Eli – radosna jak szczygiełeczek, energia z niej tryska – lubi ciepełko, więc czuje się świetnie, a ja? wstyd powiedzieć… chyba się starzeję;)
Zapytałam moją Przyjaciółkę ze Stanów, jak ona znosi upały, ale na południu USA wszyscy wiedzą, że jak lato, to ukropek… wszędzie klimatyzacja, więc tylko wtedy odczuwają gorąco, gdy trzeba przejść np. z samochodu do budynku. A już jak nasza Judyta wytrzymywała w Afryce, to w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić! 😉
Wprawdzie i mnie zaświtał w głowie pomysł zakupu klimatyzatora, ale moi Panowie, sprowadzili mnie na ziemię, że teraz, to już trzeba zadbać o opał na zimę 😉

Wyczytałam, że najlepiej oszukać organizm, pijąc gorącą herbatę i biorąc ciepły prysznic, wtedy mamy szansę na ochłodzenie. Dziś wypróbowałam – filiżanka gorącego rosołku i za moment kolejna kąpiel:) Ale i tak mineralna schodzi litrami…
I nie dziwcie się, że zrobiłam się trochę marudna… przedwczoraj 34, wczoraj – 38, dziś – 37 stopni w cieniu, a w nocy nie lepiej – przedwczoraj przed północą 28, a wczoraj – 30 st.C grubo po zachodzie słońca!
Z dwojga złego, to i tak lepiej narzekać na pogodę, bo ona się może szybko zmienić, niż na rząd i Sejm, który zafundował nam kompletną zapaść finansów publicznych, zadłużając nasz kraj do niewyobrażalnych granic, a teraz manipulując przy progach ostrożnościowych… a ja naiwna wierzyłam, że po 1989r., przemęczę się te 30 lat, za to moim dzieciom będzie żyło się jak w bajce… tymczasem pewnie i prawnuki jeszcze będą długi spłacać, bo w środku Europy to raczej nikt nam nie pozwoli powtórzyć sposobu, jaki zastosowała Islandia.

A tak w ogóle – czy ja kiedyś narzekałam na chłody???

Reklamy

24 komentarze (+add yours?)

  1. elatroska
    Lip 28, 2013 @ 15:41:16

    Kiedy pisałam do ciebie smsa to leżałam na kanapie:))))W upalne dni człowiek się rozleniwia i to fest:)))Ja osobiście uwielbiam ciepełko a zimy niecierpię!Kiedy jest mi zimno to odrazu jestem nieszcześliwa.Generalnie nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak wysokich temperatur.Wygląda na to że musimy uczyc sie do tego przyzwyczajać.Ja w upalne dni pije wode i zchłodzoną w lodówce herbatę najlepiej miętową.Polityki nie tykam bo nie chcę sobie psuć
    humoru..
    Pozdrawiam cie Even i posyłam garść wiatru….

    Odpowiedz

    • even21
      Lip 28, 2013 @ 15:56:48

      Eluś, ja już trzeci dzień się tak rozleniwiam – nadal 38st.C za oknem….;)))
      Powiadają, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale łatwo nie jest ;)))
      Dzięki z serca za ten wiatr! Nie masz pojęcia, jaki ożywczy! 😀

  2. wg108
    Lip 28, 2013 @ 19:13:56

    A ja kocham taką pogodę. Po prostu jest tak, jak marzyliśmy przez pół roku zimy; leżaczek w cieniu, napoje dobrze schłodzone, basenik na środku podwórka, wąż ogrodowy przerobiony na prysznic – żyć nie umierać!

    Odpowiedz

    • even21
      Lip 28, 2013 @ 19:20:28

      Niestety, Wugusiu… odkąd musiałam zamienić ogródek realny, na ten wirtualny ani basenika, ani węża… 😉

    • Angie
      Lip 28, 2013 @ 21:02:25

      Wugusiu, litości, nie ” marzyliśmy” , bo na ten przyklad ja nigdy, never żem nie marzyła o takim ukropie!
      Ja LUBIĘ ZIMĘ!!
      A leżaczek i te inne sprawy owszem, ale gdy jest maksymalnie plus 25, a nie 37 , jak ostatnio!!
      Ev, rozumiem Cię „w całej rozciągłości” ! 🙂

  3. violamalecka
    Lip 28, 2013 @ 20:06:28

    Jestem w domu i to jest najważniejsze,,,

    Odpowiedz

  4. Angie
    Lip 28, 2013 @ 20:56:41

    Ev, jeśli Cię to pocieszy, to męczę się niemiłosiernie…
    Już lepiej czuję się w drodze, niż w domu 😉 ( vide mój wpis” To lubię” ) 🙂
    Aha! Dlaczego nie mogę dać lajka??? WordPress szaleje i już odmówił mi dziś kilkakrotnie wstawienia ” I like”…

    Odpowiedz

  5. Angie
    Lip 28, 2013 @ 21:13:40

    Even, dałam lajk przez pocztę WordPress. Ja widzę u Ciebie ciągle „wczytywanie”, czasem znika mi pół Twej strony…
    Mam nadzieję, że lajk doszedł( jakby co, będę próbować dostać się tu rano – tj, około 11, haha)

    Odpowiedz

  6. Trackback: Bo babska wredne so! ;) | Kawiarenka " U Angie"
  7. rodorek
    Lip 29, 2013 @ 07:10:56

    Moi rodzice zaciskali pasa, pracowali, żeby ich dzieciom było lepiej i co? I nic! Potem ja robiłam podobnie i co? I nic! Już nie wierzę żeby było lepiej, raczej odwrotnie – będzie gorzej….
    Even ja też nie daję sobie rady z upałami… Wczoraj nawet zasłabłam w mieszkaniu. Dzisiaj od rana u nas pada, ale nadal jest parno:(
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Lip 29, 2013 @ 10:40:28

      Ojej, mam nadzieję, że z Tobą już dobrze?! Tak mi przykro… wiele osób z trudem radzi sobie przy takiej pogodzie…
      Wszystko prawda, co piszesz, Rodorko! I z tym najtrudniej się pogodzić, bo nie brak u nas mądrych ludzi, którym zależy na kraju, a mimo to, zwykle największą siłę przebicia ma prywata… nie mamy szczęścia…? bo nie da się wszystkiego wytłumaczyć geopolityką…
      Co do upałów – u mnie dobrze sprawdziła się zasada szczelnego zamykania okien w dzień i szerokiego wietrzenia w nocy, kiedy temperatura nieco spada. Dzięki temu, jakoś się udało, by to gorące powietrze „nie wchodziło” do mieszkania. Pamiętam, jak moja mama zasłaniała jeszcze nasłonecznione okna np. wilgotnymi prześcieradłami.Trochę lżej się oddychało…
      Pozdrawiam równie serdecznie:)

  8. violamalecka
    Lip 29, 2013 @ 10:05:14

    Dla Ciebie mój ulubiony filmik….
    Mam nadzieję, że Ci się spodoba. 😉

    Odpowiedz

  9. Ewka
    Lip 31, 2013 @ 23:09:09

    Podobno ta gorąca herbata w naszym klimacie nie działa, bo jest nieodpowiednia wilgotność powietrza czy coś takiego. Jeśli o mnie chodzi to w sumie by się zgadzało, nie ma to jak zimna mineralka z lodem i lodowaty prysznic na dokładkę ^^’
    Nie znoszę upałów!

    Odpowiedz

  10. Cane
    Sier 16, 2013 @ 06:09:50

    Mnie w tym roku ominęło. Przeniosłem się w odpowiednim momencie na północ. 🙂 Ale pamiętam lato lata temu, gdy mając jedno gniazdko wybierałem między chłodzeniem wiatraczka a nocną lampką pozwalającą coś napisać. 🙂

    Odpowiedz

  11. Kasia
    Sier 30, 2013 @ 11:34:06

    byłam w czasie Twojego postu w Polsce i wiem o czym mówiłaś. Ale ja się cieszyłam tym ciepłem…siedząc oczywiście w cieniu 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: