Taki czas…

 

uporczywosc_pamieci

/Salvadore Dali, Miękkie zegary/

* * *

Nieraz myślę jak
zatrzymać czas
atramentem
chwytam koniuszek dnia
serca zegarów
oddechem uspokajam

tylko wskazówki nieugięte
stale są za późno
albo za wcześnie

/ev, X’13/

————————————————–

Ps.

Krakowianka, przy okazji wspomnień muzyki i chłopaków z tamtych lat, napisała o telefonach komórkowych i esemesach, używając określenia przyspieszacze. Zapożyczam ten zwrot, bo wpadł mi w oko i ucho 😉 Mój wysłużony komp, w przeciwieństwie do mnie, odszedł na zasłużoną emeryturę 😉
Dałam się namówić na nowe, piękne cacko z kategorii przyśpieszaczy… leciutki (tylko niewiele ponad 1 kg), bez kabla cały dzień i pół nocy, funkcjonalny i jak zapewniał mnie Nadworny Informatyk – lepszy laptop to  inny wymiar życia i komfort pracy… Tymczasem próbuję ogarnąć  jak wytrawny Indianin wszystkie tajemne znaki – dwa palce w górę i dół, cztery, by zmienić okno, trzy, to przejście na inną stronę itd… uff!
I właśnie dziś, kiedy znalazłam trochę czasu, by pobuszować w blogosferze i wyjątkowo nie skończyć wyłącznie na czytaniu, za nic w świecie nie mogę wprowadzić komentarzy w blogspocie (ani u Krakowianki, ani u Judyty). Pozostał mi chyba tylko telefon do przyjaciela (? mam takich, nieprawdaż?), bo nawet mój Nadworny Informatyk jest dziś niedostępny! Eeh, technika!

Reklamy

26 komentarzy (+add yours?)

  1. Angie
    Paźdź 16, 2013 @ 22:27:05

    Ev, laptopy to ciągle coś, czego nie mogę oswoić…;) Nie lubię, nie lubię szczerze, choć wiem, jak przydają się ( moje latorośle korzystają wyłącznie z laptopów, netbooków itd ).Te ustrojstwa za delikatne dla mnie, podobnie jak telefony dotykowe, brr! 😉 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 16, 2013 @ 22:38:48

      Angie, zaczynałam od stacjonarnego, poprzedni to też był laptop… czasem musiałam zabierać go do pracy i miałam dość dźwigania, sama rozumiesz…poza tym wysłużony był i coraz częściej się przegrzewał. Natomiast gęsiej skórki dostałam, jak przyjechała moja przyjaciółka i pokazała mi ósemkę – przyznaję, tam kompletnie nie mogłam się połapać – jednym słowem badziewie 😉 Ten jest bardziej intuicyjny, więc źle nie jest… w końcu przecież puściłam nowy post i kilka komentarzy 😉

  2. violamalecka
    Paźdź 16, 2013 @ 22:54:23

    Piękny wiersz Even
    i tak mi bliski…

    Wiesz… dawno temu taką właśnie kartkę dostałam od Agaty.

    Odpowiedz

  3. krakowianka
    Paźdź 17, 2013 @ 04:36:27

    miło mi Even,że spodobały Ci sie moje „przyspieszacze”,haha
    ja na laptopie juz dośc długo działam,wolę go niż stacjonarny,na początku nie mogłam się przyzwyczaic do tego,że nie mam myszki..tylko płyte dotykową:P
    w pracy pracujeę na stacjonarnym,jedyny plus to to,że jest większy ekran,ale mojego laptopika bardzo lubię…i nie martw się,to kwestia przyzwyczajenia,jest wygodniejszy,naładuję go i mogę bez kabla sobie przenosic gdzie chcę…:P
    nie wiem,czemu nie można komentowac na blogspocie…hm,może jakoś inaczej się loguje?
    bardzo ładny wiersz,Pozdrawiam miło:)

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 17, 2013 @ 17:55:44

      Ostatnie pięć lat pracowałam i pisałam bloga, ( ;)) korzystając z laptopa. Cieszy mnie, że ten nowy jest taki intuicyjny – generalnie łatwo się go obsługuje:) Viola mi wspominała, że zawirowaniach na blogspocie – może to nie była wina moich umiejętności lub komputera, ale jakaś siła wyższa 😉
      Z pewnością spróbuję ponownie – zobaczymy, co się stanie…:)
      Miło mi, ze spodobał Ci się mój tekst – dziękuję:)

  4. rodorek
    Paźdź 17, 2013 @ 06:28:44

    Dobre określenie „przyspieszacze” 🙂
    Też planuję zmienić sprzęt, bo mój laptop coraz częściej odmawia posłuszeństwa. Póki co czekam na jakiś zastrzyk gotówki. Wierzę Even, że w mig opanujesz swój nowy nabytek, nasze pokolenie uparte jest:)))
    Zachwyciłam się Twoim wierszem…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 17, 2013 @ 18:04:20

      Oj, żebyś wiedziała! Wyjątkowo uparta ze mnie istota 😉 Dziękuję za słowa uznania, to bardzo budujące, zwłaszcza, że wygłasza je poetka:)
      A już szczególnie – za Twój wpis o legendarnym stoliku nr 1:))) Ile bym dała, by wróciły tamte czasy! 😉
      Serdeczności moc i dla Ciebie:)

  5. Caddi Fredson
    Paźdź 17, 2013 @ 06:35:48

    No, no… poetycko i refleksyjnie.
    CZAS… jedyne dobro, kórego nie można uskładać na zapas:-)

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 17, 2013 @ 18:09:23

      Caddi, żałuję, że nie mogę usłyszeć, bo nie mam pojęcia, co znaczy na piśmie to: no,no… 😉
      Nie można uskładać czasu, ale można dzielić się nim z innymi i wtedy jest dopiero pięknie:)

    • Caddi Fredson
      Paźdź 18, 2013 @ 20:27:20

      No, no…. znaczy tyle, że zaskakująco i dech zapierająco.
      Poezja to dla mnie w wydaniu takim, jak wyżej, to filozofia w pigułce.

    • even21
      Paźdź 19, 2013 @ 06:32:22

      Filozofia zawsze bliska filozofom 😉
      Szczerze mówiąc nigdy nie traktowałam jakoś poważnie tego mojego pisania. Ot, przyszła czasem myśl, którą warto było zapisać albo dokomponować ciąg dalszy… i nieraz się udało, że wyszło z tego coś ciekawego 😉

  6. Ann
    Paźdź 17, 2013 @ 09:18:40

    Zachwycający jest Twój wiersz 🙂

    Odpowiedz

  7. Cane
    Paźdź 17, 2013 @ 17:35:21

    Obraz i wiersz koresponduje. I od razu skojarzył mi się jeden z ulubionych utworów muzycznych.

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 17, 2013 @ 18:16:45

      Świetnie, że zwróciłeś uwagę na obraz. 🙂 Bardzo go lubię. Od pierwszej chwili, gdy go zobaczyłam, zrobił na mnie ogromnie wrażenie i ten zachwyt twórczością artysty trwa nieprzerwanie od lat… 🙂

  8. urden
    Paźdź 17, 2013 @ 17:37:42

    Tak to już jest z tym czasem. Zawsze nie o czasie – albo się spóźnia albo śpieszy 😀

    Odpowiedz

  9. wg108
    Paźdź 17, 2013 @ 19:14:27

    Fuf, fuf, w końcu jestem! Zadyszałem się, bo poczta mejlowa mi spuchła i opisałem się jak dżinks. To tak trochę jest w temacie przyspieszaczy, bo jednak raz na czas dopada mnie nostalgia za czasami, kiedy wieczorami pisało się niespiesznie, długie listy i lizało potem na poczcie znaczki. A wiersze to bezsprzecznie najlepsze napisałem klekocząc na „łuczniku”. Ten Twój zapewne powstał w okolicznościach wskazujących na wydajny procesor i dobre oprogramowanie, gdyż szczerze powiem: piękny jest. Jeszcze nie jesteś tak dobra w te klocki jak Wiewióra, ale jako młoda dama masz czas jeszcze szlifnąć to i owo, a my już nie.
    Co tych macanych telefonów to Ci jeszcze powiem, że też takiego miałem. Krótko. Ze dwa dni. Podobno był z górnej półki. Ja pierdut tę górną półkę. Leży teraz w szufladzie. Wybrałem model, który normalnie się naciska i normalnie dzwoni. Podobno, żeby zaspokoić moje gusta firma ściągała jakieś ostatnie egzemplarze z drugiego końca Polski, bo niby teraz wszyscy chcą tylko macać i lizać.

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 19, 2013 @ 06:10:22

      Tym razem ja mogłabym powiedzieć: fuf, fuf, w końcu jestem! Zadyszałam się, 😉
      Moja maszyna do pisania stoi spokojnie w walizeczce. I pewnie dla samej frajdy czasami odkurzyłabym jej klawisze, gdyby nie to, że nie mogę nigdzie dostać rolki z taśmą… teraz pisanie na niej przypominałoby trochę sympatyczny atrament, tyle, że w ogóle nic nie dałoby się odczytać 🙂
      Wugusiu, nie potrafię odnieść się do tego, że ja mam czas, a Wy – nie… nikt nie wie, ile mu tego czasu pozostało i czy jest na tej półce, z której się odchodzi w pierwszej kolejności…:)
      Siłą rzeczy przyzwyczajam się do macanych telefonów w domowym otoczeniu, bo moja młódź wybitnie je preferuje 😉 I w pewnym sensie ich rozumiem – są funkcjonalne, ale ja tradycyjnie używam zwykłej nokii do rozmów telefonicznych, a listę większych zakupów robię na kartce 😉

  10. nobody
    Paźdź 18, 2013 @ 06:09:27

    Chciałam się wysłowić w związku z telefonem, czasem i czasem czasołamaczem.
    Nie dobra jestem, oj nie najlepsza. Zdarza mi się nie odpisywać i nie oddzwaniać…i wcale nie jest to wynik ignorancji a mej dziwnej potrzeby zawieszenia, odstąpienia od czasu, cofnięcia się wręcz, kiedy bez telefonu i maili ludzie spotykali się, znali, kochali, czekali…
    Czasem słyszę żałosny tekst w stylu ” dzwoniłam do ciebie, czemu nie odbierasz..po co ci w ogóle ten telefon?” ii nie wiem co odpowiedzieć, bo ta słuchawka jest dla mnie tylko przedłużeniem stacjonarnego, a tego nie odbierałam gdy: a) byłam zajęta, b) nie miałam ochoty gadać, c) to w końcu moj telefon i ja decyduję, czy chcę go odebrać.
    Gdyby nie fakt, że to urządzenie ma swój okres przydatności do spożycia, nadal używałabym starej poczciwej cegły w której można było nacisnąć tylko przycisk zadzwoń, odbierz i nastaw budzik.
    Wiem, wiem jestem niereformowalna, ale te wszystkie przyciski nie robią na mnie wrażenia…pewnie stąd aparat analogowy, ręczne pismo, brak telewizora i samochodu, książki papierowe zamiast eboków i fascynacja wolną nieskrępowaną naturą. Nie mów, że jestem człowiek z lasu..już to nie raz słyszałam! 😉
    Powracając do tematu, wiersz i obraz kojarzy mi się z nagraniem Pink Floyd, a mistrza malarstwa próbowałam kiedyś nieudolnie skopiować tu:
    http://dablju.wordpress.com/2013/06/11/miekkie-zegary/
    Aś się opisałam. Jakiś napad słowotwórczy czy coś..;)
    Pozdrawiaski ciepłe Ev!

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 19, 2013 @ 06:25:24

      Wiesz, chyba to rozumiem. Ostatnio zdarza się, że po powrocie z pracy po prostu wyłączam telefony. Zamykam się w swoim pokoju i próbuję odpocząć w ciszy albo słucham nastrojowej muzyki. Zadzwoń, odbierz, nastaw budzik , do tego jeszcze przypomnienia w kalendarzu (wiesz, ta choroba na „s” ;)), w pełni mi wystarczają:)
      Dlaczego człowiek z lasu? Nie widzę w tym niczego złego! Kochasz naturę, żyjesz po swojemu, dobrze Ci z tym i tak powinno być 🙂
      Na linkowanej stronce byłam i jeszcze na innych – podziwiam Twój talent! A Mamuśce tego dzieła zazdroszczę 😉
      Serdeczności dla Ciebie Dablju!:)

    • nobody
      Paźdź 20, 2013 @ 17:01:53

      Złego? Kochana, mnie jest tam jak w niebie, a jeszcze z wilkiem, to nawet w siódmym! 🙂
      Dzieła..a tak sobie ćwiczę, rękę za przeproszeniem.;)
      Uśmiechy przesyłam ogromne! :))

    • even21
      Paźdź 20, 2013 @ 18:34:18

      W siódmym niebie? Byłam o tym przekonana! 🙂
      Tego ćwiczenia ręki to i mnie by się przydało troszeczkę… kiedyś odrobinę potrafiłam utrzymać ołówek – ciekawe czy jest z tym jak z jazdą na rowerze? 😉

  11. Justyna
    Paźdź 23, 2013 @ 06:16:16

    od kiedy Młoda zladowała do gniazda 🙂 kradnę czas i wpadam na blogi w wielkim pospiechu :)) a co do pośpieszaczy chyba juz bez nich nie potrafię 🙂 wkomponowały się mi w życie;))

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 24, 2013 @ 14:13:59

      Justyś, rozumiem:)
      Jestem otwarta na nowe, dlatego dałam się namówić na „wypasiastego” kompa 😉
      a czas? wiecznie go kradnę… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: