Czy pamiętasz…?

Pamiętasz, jak pojechaliśmy razem na wczasy? Wielogodzinna podróż i dojazd taksówką na miejsce w środku nocy. Była zima, choć w kraju wrzało. Gorący czas, który rozpaliła nadzieja na wybrzeżu, a my wysoko w górach, urządzaliśmy sobie czasem wycieczki w dolinę Dunajca.
Wywołaliśmy niemałą sensację, bo wszyscy zastanawiali się kim jesteśmy… Na rodzica wyglądałeś zbyt młodo. Na kochanka, jak niektórzy spekulowali, ja byłam przy Tobie za młoda…. w prawdę i tak nikt nie uwierzył. Śmiać mi się chce, jak sobie przypomnę wydęte w pogardzie usta niektórych pań na mój widok. Może liczyły na jakiś wczasowy romans, dopóki nie zorientowały się, że jesteśmy razem? 😉 W końcu byłeś cholernie przystojny i zawsze podobałeś się kobietom. Pamiętam zazdrosne spojrzenia niektórych panów, którzy wciągali brzuch, zaczesywali włosy, by zbytnio nie świeciła ich łysina. Na niewiele to się zdało, bo zupełnie mnie nie interesowali, a poza tym nie byli w stanie w żaden sposób Ci dorównać.
Mieliśmy wówczas różnego typu umowy np. chodzę z Tobą na dancingi pod warunkiem, że Ty ze mną na dyskoteki, na których zresztą zakasowałeś wszystkich.
Chyba nigdy tyle nie tańczyłam, co wówczas! Kiedy przeniosłam się bliżej Ciebie, nie było soboty, byśmy nie chodzili na tańce. Nigdy nie zapomnę, jak wracając o drugiej nad ranem do domu, kazałeś mi iść pierwszej, a Ty, jak bodyguard trzy metry za mną. Naprawdę czułeś wtedy, że jestem w niebezpieczeństwie? Wiem, nie nadawałam się na uczennicę sztuk walki, choć miałam wrażenie, ze tego zawsze pragnąłeś. Dopiero, jak nie pozwoliłeś mi zapisać się do szkółki jeździeckiej, z czułością przyznałeś, że jestem do tego za delikatna.

Uwielbiałam weekendy, który spędzałam u Ciebie. Tak mnie rozpieszczałeś! Śniadanie podawane do łóżka, tuż po aromatycznej kawie, obiad, który sam przygotowywałeś… Zawsze byłeś bardzo troskliwy, zadziwiałeś tym otoczenie, gdziekolwiek się znaleźliśmy. Kiedy przyszedł na świat mój Pierworodny, opiekowałeś się nim w ten sam sposób. Po latach dopiero przyznałeś, ile potrafił przysporzyć Ci kłopotów. 🙂

Zawsze wiele wymagałeś. Tak od innych, jak przede wszystkim od siebie. Tego się od Ciebie nauczyłam. Pamiętasz, jak zachorowałeś? Byłam przerażona, ale pobiegłam po lekarza. A kiedy wróciłeś do domu po operacjach, byłeś na ścisłej diecie. To od wtedy, solidaryzując się z Tobą, przestałam słodzić herbatę. Ileż to już lat!
Od Ciebie nauczyłam się też kochać książki. Myślę, że moja biblioteka byłaby miejscem, w którym czułbyś się najlepiej. Zawsze mnie namawiałeś, bym jeden pokój miała wyłącznie do pracy. Chyba najlepiej rozumiałeś, jakie to ważne. Sam byłeś pasjonatem i społecznikiem. Wielu osobom pomagałeś… A pamiętasz, jaka byłam rozczarowana, kiedy przyjechałam do Ciebie na działkę, by powiedzieć, że jestem magistrem? Sądziłam, że będziesz ze mnie dumny, a Ty  zapytałeś: to kiedy doktorat?  Długo nie mogłam tego przeboleć.

Mimo wszystko zawsze mi imponowałeś. Wiedzą i intelektem. Pewnie dlatego, zamiast specjalizować się w wąskiej dziedzinie, zostałam wiedźmą. Może i dlatego właśnie, że nauczyłeś mnie korzystać ze słowników? razem, nieraz na wyścigi, rozwiązywaliśmy krzyżówki… a nasze dyskusje? Niezapomniane! Ileż to razy ścieraliśmy się, udowadniając swoje racje! 🙂 Ile miałeś wówczas lat? Chyba dobrze po sześćdziesiątce, kiedy zapisałeś się na kurs komputerowy? Moje dzieci wspominają to z wielkim szacunkiem…

Kiedy odszedłeś, nie płakałam. Tak, jak Ci obiecałam. Znalazłam wśród Twoich notatek dwuwiersz, który kazałam wyryć na pomniku:

A kiedy przyjdzie taka potrzeba,
wyemigruję prosto do nieba.

Jutro zapalę światełko. Powspominam wszystkie dobre i złe chwile… Opowiem dzieciom, żeby pamiętały… jak bardzo kochałeś życie.  Jeszcze wysłucham Twojej ulubionej piosenki…  Brakuje mi Ciebie, Tato…

Reklamy

29 Komentarzy (+add yours?)

  1. judyta
    Paźdź 31, 2013 @ 18:15:55

    Piekne wspomnienie i ten cytat…
    Serdecznosci
    Judyta

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 31, 2013 @ 18:34:04

      Witam pięknie, Judyto:) Znalazłyśmy skoroszyt z białymi kartkami. Tata zapisał tylko ten cytat na pierwszej stronie – może miał to być pamiętnik? Teraz już tylko my możemy zapisywać wspomnienia:)

  2. Caddi Fredson
    Paźdź 31, 2013 @ 18:43:33

    Even, chciałbym, aby po latach tak wspominał mnie moja Pierworodna.
    Czułe i piękne słowa o Tacie.

    Odpowiedz

  3. Angie
    Paźdź 31, 2013 @ 18:48:30

    Piękne słowa, pięknie napisałaś Ev! Wzruszające i ciepłe.

    Odpowiedz

  4. Cane
    Paźdź 31, 2013 @ 18:56:49

    I oto przyszedł ponownie wspomnień czas.. 🙂

    Odpowiedz

  5. krakowianka
    Paźdź 31, 2013 @ 19:08:46

    pięknie wspomniałaś Tatę ,wzruszyłam się Even…

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 31, 2013 @ 19:39:38

      Dziękuję, Krakowianko!
      Wiesz, czasem trudniej może dobrać słowa, gdy się pisze, ale chociaż ta gula w gardle nie przeszkadza, jak wtedy, gdy się opowiada… 😉

  6. wg108
    Paźdź 31, 2013 @ 19:12:02

    Wiem jak trudno napisać takie wspomnienie. Do tego niekiedy dojrzewa się latami. Cieszę się, że Ty potrafisz. Kiedy najbliższych już nie ma, przychodzą takie dni, gdy czujemy jak wiele nam dali. Odeszli, ale gdy już bunt przeciw temu przygasł, uzmysłowili nam jacy jesteśmy. Jaką mamy w sobie siłę. Dobrze wtedy też zerknąć na kilka starych zdjęć. Na chwilę dać odpór przemijaniu.

    Odpowiedz

    • even21
      Paźdź 31, 2013 @ 19:56:08

      Wugusiu, do wszystkiego trzeba dorosnąć… okazuje się, że nawet do wspomnień:)
      Masz rację, że zdjęcia stwarzają taką niepowtarzalną możliwość trwania w czasie, odświeżają wspólne chwile, przeżycia, pozwalają uśmiechać się do nieobecnych i wgłąb siebie…

  7. maszynagocha
    Paźdź 31, 2013 @ 23:13:02

    Cudnie to napisałaś. Oczy mi się spociły, a Twój tata nagle stał mi się bliski.

    Odpowiedz

  8. Ann
    List 01, 2013 @ 05:24:15

    Piękne opisane Twoje piękne wspomnienie ale….smutno mi. Nie umiem pogodzić się z koniecznością odchodzenia. Nigdy nie umiałam.

    Odpowiedz

    • even21
      List 01, 2013 @ 07:09:41

      Dzisiaj, Ann, jest wyjątkowo taki dzień, kiedy nam smutno, a wszystko skłania ku zadumie i refleksji… Myślę, że mało kto potrafi, ale czyż śmierć nie jest nieodłącznym elementem życia? wiem, że trochę to truizm, bo trudno sobie radzić z własnymi uczuciami i emocjami, ale kiedy mija pierwszy bunt i żal, pozostaje pielęgnować pamięć…:)

  9. Maria Korzeń zielarka
    List 01, 2013 @ 07:53:36

    Tyle miłości w tym tekście…

    Odpowiedz

  10. rodorek.bloog.pl
    List 01, 2013 @ 18:33:55

    Piękne, bardzo osobiste wspomnienie…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

  11. violamalecka
    List 02, 2013 @ 09:05:30

    Miłość jest najważniejsza,
    to ona napędza świat, uskrzydla nas….
    i pozostaje na zawsze…
    Piękne wspomnienia Even,
    Taki ojciec, to skarb.
    Żal, że nie każdemu pisany….

    Odpowiedz

    • even21
      List 04, 2013 @ 20:02:28

      Och, Violuś, może tak zabrzmiało, bo wolimy wspominać dobre chwile – nie był ideałem, ale… faktem, dał nam wiele miłości:)

  12. violamalecka
    List 06, 2013 @ 22:50:06

    Even…? Jesteś..? bo mam cholernego doła….

    Odpowiedz

  13. violamalecka
    List 06, 2013 @ 23:29:10

    Even… dzięki, Jesteś kochana,,,,

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: