Życzmy sobie zdrowia, czyli nie tylko o sloganach

Pamiętacie hasło: Polak potrafi, sławiące zaradność i pomysłowość (ktoś może powiedzieć: cwaniactwo i kombinatorstwo) rodaków? Zwykle rozprawiam się ze stereotypami, bo obiegowe opinie najczęściej są krzywdzące. Dziś przypomniałam sobie jeszcze jedną…

W ostatnich dniach sporo czasu spędziłam w przychodniach lekarskich. Mojej rodzinnej poskarżyłam się nawet, że czuję się jak ta baba z dowcipu…

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują.
– Następny, proszę!

Tak, mniej więcej, wyglądała moja wizyta u ortopedy. Na każde moje pytanie lub wątpliwość odpowiadał: to nie mój problem. Mój, chyba też nie – pomyślałam – zwłaszcza, gdy NFZ nakłada limity i albo wcale nie mogę dostać się do jakiejś poradni, albo z góry wiem, że jeśli nie zapłacę za zabiegi, mogę tylko pomarzyć o szybkim terminie rehabilitacji. Polska rzeczywistość – powiecie…
Dziś, natomiast, mam spory problem, bo stwierdzenie, że Polacy są najlepszymi specjalistami – w każdej rodzinie trafi się domorosły lekarz, okazuje się wcale nie być pozbawione racji… co więcej – sytuacja w lecznictwie i coraz większa bieda wśród społeczeństwa sprawia, że sięgamy po… zresztą, sami zobaczcie:

Zdjęcie0438

 

Sfotografowałam jedną półkę z gazetami w kiosku. Wybaczcie jakość – pora późna, a całość podświetlona świąteczną dekoracją. Spójrzcie jednak, jakie fascynujące tytuły: Poradnik uzdrawiacza, Poradnik medycyny naturalnej, Babcine sekrety zdrowia, Leczenie tradycyjne, Sam sobie lekarzem, Uzdrawiacz itp., a wśród tego hit całości: Szaman… cokolwiek to znaczy 😉

Zdjęcie0440

 

Zdjęcie0439

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz już na pewno pojawi się nowy slogan – nie tylko jesteśmy sami sobie lekarzami, ale też przodujemy w Europie, ba! może i na świecie, w edukacji medycznej… 😉

Jak każda przyzwoita wiedźma – kocham ziółka, ale po poradę zgłaszam się do lekarza medycyny. Najchętniej takiego, który także zna się na naturalnych metodach leczenia i dwa razy się zastanowi, zanim przepisze chemiczne medykamenty. Pozostaje tylko jedno: życzmy sobie zdrowia, że o naszym państwie nie wspomnę 🙂

Reklamy

16 komentarzy (+add yours?)

  1. wg108
    Gru 03, 2013 @ 23:44:32

    Tak, wiem coś o tym. A i doświadczenia mam jak najbardziej aktualne, bo z dnia dzisiejszego… dziś z kilku godzin w kolejce do ortopedy. Praca lekarzy specjalistów przypomina trochę przetwórstwo rybne. Idzie taśma z pacjentami, a ci bach bach, nie jest ważne czy jesteś flądrą czy śledziem, bo końcowy produkt to zawsze i tak puszka sałatki rybnej. Grzech numer jeden: przepisywanie recept. Bez namysłu walą swoje ulubione specyfiki. Bez namysłu, czyli jakby trafił do nich za każdym razem młody i zdrowy nastolatek. Nikt nie zadaje pytań o inne choroby i już zażywane leki (na nadciśnienie, cukrzycę, raka, o uczulenie na typowe przeciwbólowe czy problemy z nerkami). Efekt? Jeżeli jesteś chory na „coś więcej” to lista przepisanych leków od poszczególnych lekarzy przypomina posiłek kosmonauty. Po kilkanaście tabletek rano, w południe i wieczorem. Z tą różnicą, że kosmonauta ma poczucie, że zjadł zupę i kisiel, a ty człowieku zażywasz specyfiki z których jedne są w opozycji do pozostałych.

    Odpowiedz

    • even21
      Gru 04, 2013 @ 08:31:08

      Ta taśma, o której piszesz, przypomniała mi wizytę u chirurga, kiedy któreś z moich dzieci było małe. I to wcale nie jest żart, ani scena z tragikomedii – do gabinetu wchodziło się czwórkami, a lekarz podchodził do ustawionych w rzędzie pacjentów i wydawał polecenia: rentgen, gips, opatrunek, wizyta za tydzień…. 😀

  2. wg108
    Gru 04, 2013 @ 00:12:45

    Zanim rozpiszę się o kolejnych grzechach to może od razu przejdę do puenty ;)))
    Wiesz, powoli przestaję się dziwić, że ludzie wracają do szamaństwa, medycyny naturalnej, ziółek… Jeżeli kilku wykształconych specjalistów z różnych specjalności nie potrafi leczyć (np. bólu) to człowiek zadaje sobie pytanie jak ma przeżyć do najbliższej możliwej wizyty, bo przecież czas oczekiwania liczony jest w miesiącach plus godziny w kolejce… No i jaki ma sens „wizyta” u lekarza z której wychodzimy z receptą na leki, których większość można kupić bez recepty na stacji benzynowej? I to jest ta determinacja, że już lepiej wzorem indiańskich przodków po prostu zajarać trawkę. Chyba mamy coraz większą świadomość, że to lobby farmaceutyczne (i tytoniowe) rozdaje karty. Wprzęgnięcie medycyny – sposobu leczenia – w grę rynkową i traktowanie jej jak gałęzi przemysłu dla pacjenta oznacza jedno. Przestał być pacjentem.

    Odpowiedz

    • even21
      Gru 04, 2013 @ 08:37:58

      Smutne jest to, że lekarze nie wiedzą (nie chcą wiedzieć?), które leki i w jaki sposób wchodzą w interakcje, robiąc większą krzywdę pacjentowi, niż gdyby w ogóle się nie leczył. Na szczęście, jest wielu lekarzy, dla których pacjent jest najważniejszy.

  3. Caddi Fredson
    Gru 04, 2013 @ 06:24:23

    Pokazane przez Ciebie gazetki sa nie tyle sposobem na zdrowie czytelników, co znakomitym źródłem dochodu dla wydawców, którzy w ten sposób zarabiają gotóweczkę na prywatne pójście do specjalisty. To tak na marginesie.
    Zgadzam się z Wugusiem, że służba zdrowia to przetwórstwo rybne, w którym nie ma czasu na zindywidualizowane podejście do pacjenta. W przychodni jest się „numerkiem”… dziś to jest PESEL w oparciu o który NFZ płaci medykom za usługi.

    Odpowiedz

    • even21
      Gru 04, 2013 @ 08:39:46

      Też tak myślę, Caddi. 🙂 Nie bez powodu napisałam we wstępie, że Polak potrafi – ta półeczka wydawnicza świetnie się wpisuje w aktualną sytuację na rynku 😉

  4. rodorek
    Gru 04, 2013 @ 07:38:03

    …czyli jak kiedyś napisałam, że z moim kręgosłupem przyjdzie mi poradzić się szeptuchy, to nie było tak bardzo bez sensu?
    Wiesz…nie mogę się pogodzić z tym, że tyle lat opłacam składki, a jak pilna potrzeba, to i tak trzeba płacić za wizyty prywatne:(
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

    • even21
      Gru 04, 2013 @ 08:41:17

      Nikogo nie zadowala taka sytuacja, ale od dobrych kilku lat niewiele się zmienia na lepsze w tej dziedzinie…:(
      Serdeczności i mniej bólu, Rodorku:)

  5. Cane
    Gru 04, 2013 @ 19:58:48

    Każdy Polak/Polka służy poradą medyczną. 😉

    Odpowiedz

  6. krakusek
    Gru 04, 2013 @ 22:33:41

    no tak,Even…znowu wizyta u lekarza…i znowu przemyślenia,skąd ja to znam,haha.Powiem tak:trzeba miec zdrowie,żeby iśc do lekarza,wysiedziec sie parę godzin,zanim przyjmie,a potem usłyszec,jak w tym kawale,co zapodałaś…o zgrozo.

    Odpowiedz

    • even21
      Gru 04, 2013 @ 23:43:28

      Jak to powiadał felczer w moim liceum – żeby się leczyć, trzeba mieć zdrowie! 🙂 Jakoś proroczo wyszło na obecne czasy 😉
      Serdeczności, Krakowianko i jak najkrótszych wizyt… 🙂

  7. BlueBird
    Gru 05, 2013 @ 06:36:20

    Więc wychodzi na to,
    że na wszelkie bóle najlepsza jest
    Goździkowa 😉

    Odpowiedz

  8. annybloog
    Gru 06, 2013 @ 23:23:22

    Jak często wypowiadamy słowa bezrefleksyjnie… „Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie…”

    Odpowiedz

  9. Justyna
    Gru 09, 2013 @ 05:29:40

    Ev to co się dzieje w służbie zdrowia można nazwać eutanazją w białych rękawiczkach … nie piszę więcej , bo ostatnio walczyłam z formalnościami , procedurami i generalnie głupotą ludzką o umieszczenie cięzko chorej osoby na oddziale onkologicznym … umieściłam , ale do dzisiaj jak o tym wspominam nóż mi sie w kieszeni otwiera :(((

    Odpowiedz

  10. Ewka
    Sty 17, 2014 @ 11:55:49

    Cóż, na naszą służbę zdrowia nie zawsze można liczyć, więc kwitną takie tytuły 😉

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: