Podróż sentymentalna

Eluśka mnie mobilizuje, przypominając, że maj się kiedyś kończy, a że to już jutro, więc wpisuję się dziś, żeby nie było…:)
Jak nigdy zaczęłam od tytułu. Zwykle plecie się jakaś opowieść, a dopiero na koniec, gdzieś tam, szukam puenty. Tym razem inaczej, bo to kolejna wyprawa do krainy mego dzieciństwa, taka sentymentalna… 70-lecie mojej podstawówki! Mnóstwo wzruszeń, spotkań, wspomnień i pytań. Przede wszystkim – jak u J. Kaczmarskiego: co się stało z naszą klasą? 
Wpisałam się na ogromnej tablicy, żałując niezmiernie, że inne roczniki prawie w komplecie, a z mojej klasy tylko czworo. Zabrakło też naszych wychowawczyń, ale była pani od wf-u, zaskoczona, że tak dobrze ją z siostrą zapamiętałyśmy, pani od matematyki, przyrody, polskiego, techniki, plastyki… Na szczęście nie tylko ja miałam problem, by dopasować do twarzy imię czy nazwisko – wszyscy wspominali moje kruczoczarne włosy… eh, kiedy to było…?
Nie było jednak problemu z rozpoznaniem naszych nauczycieli – z radością wyszukiwałyśmy w tłumie znajomych osób. Nieraz już pisałam o tym, że miałam szczęście do nauczycieli. Właśnie wczoraj się dowiedziałam, że nadal stanowią niezły zespół. Mimo upływu lat, zasłużonej emerytury, wciąż organizują sobie prywatne narady. Do niedawna co tydzień, teraz – gdy przybyło obowiązków z wnukami – co dwa, odbywają spotkania za każdym razem u kogoś innego w domu. Gospodyni z tej okazji piecze ciasto i żadna z osób nie wyobraża sobie, by mogła opuścić wizytę. Pani od geografii (jak myśmy uwielbiali jej lekcje!) ze łzami w oczach powiedziała, że jest jedynaczką, ale przyjaciół z pracy traktuje jak najbliższą rodzinę, tak wszyscy są jej drodzy.
A my? Jak uczniacy sprzed lat – mimo siwych włosów, przygarbionej sylwetki, zbytecznych „oponek” i rozbudowanych mięśni (czasami piwnych), sami – nierzadko będąc babciami i dziadkami, w pierwszej chwili zawstydzeni, nie mieliśmy śmiałości, by przysiąść przy biesiadnym stole jak równi z równymi…
W auli, zorganizowano wystawę pamiątek. Znalazłam siebie na zdjęciach z uroczystego wręczenia sztandaru naszej szkole. Kolega, z którym byłam w poczcie sztandarowym, wspominał, jaki był ciężki…:) Przywiozłam też wspaniałą monografię szkoły, przygotowaną z okazji jubileuszu. Oprócz historii, zawiera też wywiady z większością nauczycieli, którzy mnie uczyli. Obecnych – poprosiłam o wpisy i autografy. To chyba jedna z najcenniejszych rzeczy w mojej biblioteczce, bo zawsze będzie się kojarzyć z najpiękniejszymi wspomnieniami…

 

szkoła

 

/ moja podstawówka w Strzelcach Krajeńskich – zdjęcie z neta/

Reklamy

11 komentarzy (+add yours?)

  1. elatroska1
    Czer 01, 2015 @ 04:44:36

    Motywacja w życiu potrzebna jest właściwie kazdego dnia .Dobrze byc osobą która motywuje innych do działania ale też mieć kogoś kto z kolei nas zmotywuje 🙂
    Even i dobrze że pojechałaś na to spotkanie ponieważ ta szkoła i ludzie w sród których dane ci było wtedy przebywać wpisane jest w twoje życie.dobre czy mniej dobre ale to jednak był pewien etap w twoim życiu.spotkania tego rodzaju wzruszają ,smieszą i sprowadzają na drogę refleksji..Eh to były jednak piękne czasy. 🙂
    Ja byłam na takim klasowym spotkaniu ze szkoły zawodowej po 33 latach .Ja z koleżanką zorganizowałyśmy to spotkanie co wcale nie było takie proste ale udało nam sie dotrzec do każdego i o dziwo frekwencja była prawie 100%. Nauczycieli było 3 ale wiecej nie zapraszaliśmy bo ci którzy nie sprawdzili jako nauczyciele na cholere byłoby ich zapraszac:))) to co tam przeżyłam było czymś niesamowicie przyjemnym ,pełnym wspomnien i szybszego bicia serca.Balowaliśmy do białego rana a nawet przedłużyło się do następnego dnia:))) Nauczyciele podsumowali spotkanie które mi przypadło w udziale rozpocząć za bardzo udane i wyjatkowe między innymi dlatego ze potrafiliśmy z krzyknąć klasę 27 osobową ale szczególnie dlatego ze wyjątkowo cieszyliśmy się soba nawzajem nie chwaląc się przy tym kto co ma .dlatego dziwię się ludziom którzy nie biorą udziału w tego typu imprezach no chyba ze nie byli lubiani przez resztę klasy. 🙂

    Odpowiedz

    • even21
      Czer 01, 2015 @ 19:40:49

      Eluś, dziękuję, że się podzieliłaś swoimi wspomnieniami:)
      Myślę, że w kwestii frekwencji, to problem w tym, że większość osób mieszka nadal w tej samej miejscowości. Siłą rzeczy spotykają się na co dzień – może nie towarzysko, ale choćby mijając się na ulicy, jak to bywa w małym miasteczku. To spotkanie ważne było dla takich jak ja, którzy dawno „wyemigrowali” i na palcach można ich policzyć… (mnie to się przytrafiło zaraz po ósmej klasie).

    • elatroska1
      Czer 01, 2015 @ 19:53:25

      Powiem ci Even ze nie było to takie proste bo znaliśmy moze 8 osób resztę trzeba było szukac w swiecie nie wspomne o zmianach nazwisk. jednak jak ja sie na cos napalę to niema na mnie mocnych :))) A satysfakcja że pomimo wszystko udało sie była ogromna .Móc wrócić wspomnieniami w czasy wspaniałe z ludzmi z którymi sie je przeżywało jest niesamowita.:))

    • even21
      Czer 01, 2015 @ 20:15:44

      Wyobrażam sobie, że łatwo nie było, ale jakoś w ogóle nie miałam wątpliwości, że na Ciebie nie ma mocnych :D)))

  2. krakowianka
    Czer 01, 2015 @ 17:23:20

    ja zawsze jestem za takimi spotkaniami,podziwiam Even,że doszło do spotkania z koleżankami i kolegami z podstawówki,ja ze swoja klasą , niecałą,ale ze szkoły sredniej,spotykamy sie od czasu do czasu powspominać…fajne chwile…i dalej fajni ludzie…żartujemy,śmiejemy się…jest super
    jesteśmy po prostu pokoleniem sentymentalnym,biorę to za ogromna zaletę…:-)

    Odpowiedz

    • even21
      Czer 01, 2015 @ 19:47:32

      Och, Krakowianko, tych spotkań, takich „zbiorowych” – po prostu zazdroszczę!:)
      Mam przyjaciółkę z liceum, z którą utrzymuję kontakt i wiesz, to jest takie niesamowite, bo widujemy się raz na rok, kiedy jadę do Warszawki, a zawsze jest taka „ciągłość”, jakbyśmy się widziały wczoraj;) Natomiast liceum kończyłam 120 km od Zielonej Góry, więc trudno raczej o częstsze spotkania…
      Co do sentymentalizmu – nie chcę nic głośno mówić, mnie też dopada, więc chyba jesteśmy z jednego pokolenia:)))

  3. cichosza
    Czer 01, 2015 @ 17:31:59

    ja mam takie spotkanie przed sobą 🙂 pozdrawiam

    Odpowiedz

    • even21
      Czer 01, 2015 @ 19:49:33

      Życzę więc, żeby było wspaniałe, udane, pełne pięknych wspomnień i przeżyć!:)
      Po cichu liczę, że może na jesieni zaliczę jeszcze jedno – w moim liceum, bo tam też siedemdziesiątka stuknie w tym roku;)

  4. Wichrowe108
    Czer 01, 2015 @ 19:59:31

    Dobry wieczór! A propos mobilizacji to i ja Cię muszę zmobilizować, Ty już wiesz do czego ;)))

    Odpowiedz

  5. Maria Lityńska
    Lip 01, 2015 @ 20:36:35

    Zazdroszczę miłych wspomnień ze szkoły. Niedawno zmarła moja nauczycielka biologi. Nie poszłam na pogrzeb, bo nie chciałam spotkać innych nauczycieli. Byli tak nijacy, że nie ma czego wspominać, ani tak na prawdę o czym porozmawiać. Cholera, przykre to w sumie:-/

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: