Cyganka, czyli wakacyjna opowieść

Weszła do środka i się rozejrzała. Czasu miała niewiele, a czymś trzeba było się posilić przed dalszą podróżą. Za barem kręciła się niewysoka, lekko puszysta dziewczyna. Wyglądała jak żywa reklama fast-foodów. Choć dokoła było dosyć siermiężnie, na szczęście, w miarę czysto. Nie śmierdziało spalonym olejem czy starą ścierą.

– Sałatkę na wynos – poprosiła, a że dziewczyna miała sympatyczny głos, spróbowała dołożyć grymas, imitację uśmiechu.

Nadal stała przy kontuarze, jakby mogło to przyśpieszyć wydanie zamówienia. W innej sytuacji prawdopodobnie mocno by ją denerwowało, że dziewczyna próbuje podtrzymywać rozmowę, ale nie tym razem. Wyczuła w jej głosie potrzebę przypodobania się, gdy zaczęła wypytywać, skąd jest i co ciekawego można zobaczyć w jej mieście.

– …bo wie pani, ja uwielbiam stare rzeczy i zabytki. Są jakieś? – dopytywała.

W jednej chwili poczuła pustkę w głowie. Z łatwością wymieniłaby budowle w małym miasteczku, gdzie spędziła dzieciństwo, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć czy coś takiego znajduje się tam, gdzie obecnie mieszka. W tym samym momencie młody chłopak przyniósł z zaplecza jej sałatkę. Pożegnała się szybko, zapraszając na jedyne, co jej przyszło na myśl, Dni Miasta. „Powinni mi płacić za reklamę” – pomyślała, ruszając w kierunku stacji.

Może to nie ta dziewczyna, a inna, spotkana na peronie. Jechała na urlop, martwiąc się kapryśnym latem, a co robić nad morzem, gdy nie ma słonecznej pogody? Poradziła jej wówczas, że najważniejsze jest towarzystwo, a skoro będzie, to pogoda nie ma znaczenia. Zabawne, zważywszy, że siedziała teraz samotnie na plaży, wpatrując się w horyzont. Wspominała spotkane dzisiejszego ranka dziewczyny  i zupełnie nie potrafiła nawet przed sobą samą wytłumaczyć, dlaczego podjęła taką decyzję. To był impuls. Po prostu wsiadła do pierwszego pociągu, który pojawił się na stacji. Pojechała w zupełnie przeciwnym kierunku niż jej dom. Nie pierwszy raz odezwała się w niej cygańska dusza.

Łapała ostatnie promyki słońca, z zachwytem, ale i lękiem obserwując morze. Potęga z jednoczesnym pięknem żywiołu! Prawdziwy spektakl, wspaniały w swej prostocie, a jakże fascynujący! Świadomość przemijania i nadzieja, że odczuwany podświadomie niepokój przeminie wraz z ponownym wschodem słońca. Jutro, które nieraz budzi lęk, podczas tego niesamowitego zjawiska, jawi się, jako coś niepowtarzalnego i drogiego – żyjemy i to jest najważniejsze.

W oddali coś zauważyła. Nie miała pewności czy było wcześniej. Morze wyrzuciło wodorosty? Kamień? Jakiś tobołek pozostawiony przez turystów? Powoli zapadała ciemność. Było już dobrze po północy, a ona nadal siedziała na plaży, słuchając fal, uderzających o brzeg. Było cicho i dobrze. Uspokojone myśli poddawały się rytmowi wody.

Aż przyszedł ten niesamowity moment, kiedy jeszcze świt nie przetarł dobrze oczu, miasteczko nadal spało i w ciszy po nocy odzywa się pierwszy nieśmiały trel, potem dołącza kolejny i następny, by po chwili trwał w najlepsze cały chór, potrafiący narobić tyle hałasu, ile jest jazgotu na arabskim bazarze lub na jarmarku. To ptaki koncertowo zapowiadają kolejny niesamowity spektakl. Za moment pojawi się nieśmiało pierwszy promień, wstanie dzień. Zrobiło się widniej. Cokolwiek w nocy zauważyła, teraz się poruszyło. Ze śpiwora wygrzebywał się mężczyzna. Usiadł i zapatrzył się w horyzont. Spędził noc na plaży, by nie przegapić tego fascynującego, magicznego momentu.

– Taki sam wariat, jak ja – pomyślała. – Jednak nie byłam sama.

Zdjęcie0390

Reklamy

15 komentarzy (+add yours?)

  1. cichosza
    Lip 22, 2015 @ 12:23:43

    piękne opowiadanie poproszę o ciąg dalszy 🙂 pozdrawiam

    Odpowiedz

  2. elatroska1
    Lip 22, 2015 @ 20:49:28

    Dasz wiarę że na lekki przyjemny dreszczyk na sobie poczułam. Czasami na krótką chwilę wyłącza się nasze myślenie a kiedy powracamy do rzeczywistości nie potrafimy wytłumaczyć tego co się z nami działo jednocześnie cieszymy się że takie coś nas spotkało.
    Och jak dobrze jest nie przegapić tego fascynującego widoku w swoim życiu!
    Tak Even nie jesteś sama:)

    Odpowiedz

  3. elatroska1
    Lip 23, 2015 @ 15:41:14

    Ha ha ha Czarownice już tak mają że wiedzą co u kogo w trawie piszczy. Jednak coś za coś dlatego zupełnie nie potrafią w swojej trawie znaleść….miejsca dla siebie .Nic nie dają zaklęcia czary mary lub a bra ka da bra :))))
    Właśnie powinnam podnieść dupsko i ruszyć….a tak mi się nie chce:))

    Odpowiedz

  4. krakusek
    Lip 23, 2015 @ 17:45:02

    Even,wprowadziłaś mnie w stan marzycielski, opowiadanie w sam raz na lato…relaksujące, może każdy ma w sobie coś z Cyganki?…tylko to drzemie sobie w nas…ten pociąg jeszcze nie nadjechał na nasz peron…
    pozdrawiam z upalnego Kraka:))

    Odpowiedz

    • even21
      Lip 23, 2015 @ 20:54:08

      Upalnie i burzowo, dziwne to lato, Krakowianko!
      Nie mam pojęcia, jak z tym pociągiem jest, ale osobiście lubię podróżować 😀

  5. Wichrowe108
    Lip 23, 2015 @ 20:30:26

    ;))) Zacząłem się zastanawiać czy ja kiedykolwiek podróżowałem bez celu….

    Odpowiedz

  6. elatroska1
    Lip 24, 2015 @ 05:59:16

    Even gadają na mieście że można tak chodzić bez…celu ale jak cię przeczytałam to dotarło do mnie że to są tylko plotki:) ))) Masz rację że albo za albo przed! Ach te plotki jak one potrafią pomieszać w głowie:)))

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: