Życie jak w bajce…?

 

BAJKA

Kiedy opadły mgły wyruszyli na wrzosowisko
wiekowe drzewa przeglądały się w lustrze jeziora
a dom na wzgórzu otwierał się na marzenia
prowadził ją za rękę niby ślepiec
a ona rozrzucała okruchy słów na drogę bez powrotu
zachwyceni słodyczą na wargach
zachłannie zajadali po kawałku piernika z dachu
jak straceńcy mając ostatnie życzenie
karmieni chwilą złudnego szczęścia
na moment świat wywrócił się do góry nogami
gdy ogień dosięgał ich oczu
i nie było już widać nawet dymu z komina

Nie został jej Jasiem ani ona jego Małgosią
ta bajka nie ma szczęśliwego zakończenia
jedynie baba jaga rechocze dotąd z ich losu

/IV’16/

Hexenhaus 1

czas zmartwychwstania

*  *  *

W drzewie rozdartym cierpieniem jak drogowskaz
poszukujemy wiosny. Tej, która nawet śmierć pokona
wciąż z nadzieją na lepszy świt po mrocznej nocy
gdy się odradza w naszych sercach radość
już tylko odsunąć głaz wyjąć belkę z oka
bo jedyny ślad jaki po nas zostanie to okruch
dobra na obrusie przy świątecznym śniadaniu…
/Wielkanoc’2016/
DSC_0880_1

Błogosławionych świąt Wielkiej Nocy, zdrowia, radości, wiosny w sercach i samych pięknych chwil w gronie najbliższych. Wesołego Alleluja!:)

W naszym mieście

*  *  *

z perspektywy wścibskiego księżyca
popłynęła myśl swobodna
wyfrunęły słowa uwolnione jak motyl z kokona
kiedy nocą zimową w jego poświacie
chrzęścił nam pod nogami długo oczekiwany świt
płatki kryształowe delikatnie wirowały
dłonie misternie zatańczyły walca
opowieść snuła się sama
znowu zanurzyliśmy sie w naszym mieście
wśród kamienic odrapanych
i smutnych jak stare prostytutki
błądziliśmy wśród zaułków
z których dawno wyprowadziły się marzenia
trafiliśmy pod dom z cegłami błękitnymi jak niebo
towarzysz naszej wędrówki i niemy świadek
zbladł wówczas zupełnie i się rozpłynął
zostaliśmy sami nadal trzymając się za ręce
tutaj odpoczniemy powiedziałam wtulona
nim zniknęliśmy w najbliższej bramie
/III’16/
Fot. Krzysztof T. Masiuk, Zielona Góra

/Fot. Krzysztof T. Masiuk, Zielona Góra/

Obok nas…

*  *  *

Nie opuszczała nas nadzieja
by nadal zostały wierne i niezłomne
potężne drzewa gdy słów zabrakło
umierały pokornie chyląc kark

nie wszyscy dali wiarę oczom
kiedy gliniane posągi bohaterów
z naszej epoki kruczoczarnych snów
rozsypywały się w miałki pył

w zawrotnym tempie jak automaty
jemy śpimy rozpychamy się łokciami
ale już nikt nie pamięta zapachu malin
miłość przemknęła obok nas

/3.03.16/

Biały sen

 * * *

Gdy przyjdziesz jak sen nad ranem
powiem głośno to okrutne
idziemy każde swoją drogą
niczym biała kartka papieru
anonimowi do bólu

Gdy świt zbieleje jak sanna
szepnę po cichutku
nie budź we mnie królewny
zawołaj imieniem albo
pozwól dalej siać rutkę

A potem w świetle dnia
bezgłośnie poproszę zwiewny los
niby misternie tkany welon
byś przechodząc przez próg
zawsze pamiętał wytrzeć buty

/24 II’16/

Zdjęcie0461

Cisza jak ta…

 

*  *  *

Kiedy już wszystko sobie opowiemy
zapadnie cisza jak na oceanie
gdzie tylko pustka niewyobrażalna
i samotność
wtedy pod płaszczem nocy
dostrzeżesz na widnokręgu
światełko w oddali

Nasze statki już się nie mijają –
odkryjesz ze zdumieniem
odtąd tylko spojrzenie wystarczy
wyrozumiałe po horyzont
nawet gest usłyszysz wymowny
w milczeniu odnajdując
ukojenie

/13 II’16/

„We śnie cię wezwie daleki żagiel…”

 

ŻEGLUGA

ponad grzbietami fal
zasłuchani w echo
szarpanych sztormem
własnych myśli
poddajemy się burzy

z połamanych klepek
budujemy naszą arkę
– okruch szczęścia
jak łupina orzecha
na uczuć oceanie

marząc o rejsie
pod słonecznymi żaglami
wytyczasz kurs
a ja nie śmiem zapytać
dokąd nas poprowadzi
mój kapitanie

/II’16/

 

Previous Older Entries Next Newer Entries