Wiedźma

*  *  *

Moja matka niosła mnie pod sercem
kiedy ze sfałszowaną metryką wśród krzywych spojrzeń
uciekałyśmy przed językami i potępieniem
mam trzy tysiące lat i życiorys wykuty w Wedach
mało kto mnie rozumie gdy cierpliwie zbieram słowa
jak zioła o świcie i warzę je w świetle księżyca
odkąd z kolejnym krzyżykiem wygarnęłam za próg smutki
bezużyteczna miotła stoi zapomniana w kącie
a czarny tłusty kot przestał się łasić u mych stóp
umykając któregoś marcowego przedwieczora
już nie pytam dlaczego
od wieków niepokorna poszukuję magicznego kamienia
nie przejmując się wcale tym co wypada lub nie
dzwonkami konwalii zapowiadam kolejną wiosnę
nakładając swój słoneczny kapelusz na rozwiane siwe włosy
i karminowy uśmiech szminki odziedziczonej po matce

nie mów nic gdy zapukasz do mojej chatki wędrowcze
z czarodziejskich ksiąg zaklęty los odczytam między wierszami
innej radości nie będzie prócz fiołków w naszych oczach
jestem wiedźmą po prostu wiem
/21 IV’16/

czar
Reklamy

Godzina W, czyli dylematy ropuchy ;)

W poprzednim wpisie opowiedziałam smutną historię lipy pod moim domem. Pora zmienić nastrój, tym bardziej, że od weekendu w tanecznym rytmie oswajam nową rzeczywistość 😉

Wybaczcie, że znów zniknęłam na trochę, ale był to daleki i wyjątkowy wyjazd. Tak, jak uchyliła rąbka tajemnicy Ela – w minioną sobotę, równiutko o 15, wybiła godzina  W, czyli ślubu i wesela mojego Pierworodnego! 😀 Zostałam teściową! Rola pewnie niełatwa, biorąc pod uwagę wszystko, co się na ten temat słyszy… Najlepiej podobno się do młodych nie wtrącać, ale – jak filozoficznie stwierdziła moja fryzjerka, nie wiadomo, co lepsze, bo wtrącać się źle, ale nie wtrącać się – jeszcze gorzej, bo Młodzi gotowi pomyśleć, że się nimi nie interesujemy 😉
Tymczasem liczę na Waszą mądrość i sądzę, że znajdą się tacy, którzy coś w tej kwestii mi doradzą 😉
A oto garść internetowych mądrości, które znalazłam w sieci:

Fotograf podczas robienia zdjęć ślubnych:
– A teraz chciałem jeszcze zrobić jedno zdjęcie Szczęśliwej Pary – Panny Młodej z Mamusią.

Żona z mężem oglądają horror. Nagle pojawia się straszny potwór.
– O matko! – krzyczy żona.
– Teściowa? Faktycznie podobna.

Facet wrócił z nocnego lokalu ze striptizem tak naładowany, że już w przedpokoju wyskoczył z ciuchów, wpadł do sypialni, szczupakiem do łóżka… Gdy skończył, pić mu się zachciało, idzie do kuchni, a tam żona czyta „Przyjaciółkę”…
Facet z obłędem w oczach w tył zwrot, wpada do sypialni, zapala światło a tam teściowa w łóżku…
– To ja przed chwilą z mamusią?! – jąka się facet
– Owszem – odpowiada mamuśka z zadowoloną miną, poprawiając fryzurę.
– To dlaczego mama nic nie mówiła???!!!
– Przecież ze sobą nie rozmawiamy…

Co to jest: 30 żabek i ropucha?
– Teściowa wiesza firanki.

Słuchaj stary, wczoraj, gdy akurat nie było mojej ślubnej, bzykam sobie elegancko lalę, którą poderwałem na ulicy i nagle wchodzi moja teściowa!
– I co? I co?
– Bardzo pozytywnie mnie kobita zaskoczyła. Bardzo pozytywnie.
– Co zrobiła? No co?
– A, no kulturalnie wzięła i zeszła.
– Na dwór?
– Nie, na zawał.

Deszcz meteorytów. Obserwują zięć i teściowa. Zięć pomyślał życzenie. Teściowa nie zdążyła…

Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć:
– O, mamusia! A mamusia na długo?
– Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
– To mamusia nawet nie wejdzie?

Przychodzi pijany zięć do domu. Otwierając drzwi widzi teściową z miotłą i pyta:
– Mamusia sprząta czy odlatuje?

Zięć, po pracy w upalny dzień, wraca do domu.
W mieszkaniu okna pootwierane na oścież, a na fotelu siedzi teściowa, na którą dodatkowo dmucha wentylator.
– Dzisiaj można zwariować z tym upałem – ledwo mówi kobieta. – Powinieneś tutaj zainstalować klimatyzację!
– Ja się dobrze czuję przy takich temperaturach – odpowiada zięć z uśmiechem i dodaje:
– Ale znam takie chłodne miejsce z szufladami gdzie mamusia by się dobrze czuła.

Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem? 
– Tak długo aż się muszka ze szczerbinką zgra.

Rozmawiają dwie teściowe: 
– Co robi pani zięć? 
– Zwykle robi co mu każę.

Fąfara do kolegi: 
– Moja rodzina przeżyła ostatnio katastrofę kolejową. 
– Co się stało? 
– Teściowa przyjechała do nas pociągiem.

Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go: 
– Czego jesteś smutny? 
– No wiesz porwali mi teściową i żądają okupu. 
– Zaraz, zaraz teściową? To co się martwisz? 
– Powiedzieli, że jeśli nie dam im okupu, to ją sklonują.

Mówi zięć do teściowej: 
– Gdzie mama jedzie? 
– Na cmentarz. 
– A kto rower przyprowadzi?!!!

Mąż mówi do żony: 
– Nie twierdzę, kochanie, że twoja mama źle gotuje, ale zaczynam rozumieć dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem!

Teściowa do zięcia:
– Nigdy się nie rozumiemy! Ja jestem zagorzałą katoliczką.
Zięć do teściowej:
– Ja też jestem za gorzałą. 😀

Życiem pisane, czyli feralny spadek

Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy – głosi ludowe przysłowie. Przypomniałam je sobie, słuchając pewnej prawdziwej historii, którą Wam opowiem, choć – zdecydowanie – Pana Boga lepiej do niej nie mieszać… 😉

Było sobie pewne małżeństwo. On, może nie był takim najgorszym mężem, ale teściowa, wyjątkowo uciążliwa osoba i bardzo zachłanna, zrobiła wszystko, by ten związek nie przetrwał dłużej niż dwa lata… Może nie mogła wybaczyć córce, że ta do ślubu szła bez wianka? a może przede wszystkim dlatego, że za zięcia taki golec się trafił?  Faktem jest, że zadbała, by dziecko nie utrzymywało żadnych kontaktów z ojcem, a ponadto, by jej córce i wnuczce dobrze powodziło się finansowo w przyszłości, bo sporządziła testament, na mocy którego po jej śmierci odziedziczą pokaźny majątek. Mężczyźnie nie pozostało nic innego, jak łożyć na utrzymanie, więc z obowiązku alimentacyjnego się wywiązywał. Podejmował także przez lata próby, by przemówić żonie do rozsądku, a nade wszystko, by umożliwiła kontakty z dzieckiem, ale nie przynosiło to skutku. Pogodzony z losem, że ona woli słuchać własnej matki, z czasem odsunął się całkowicie.

Parę lat później, kiedy dziewczyna miała prawie osiemnaście lat, zmarł jej dziadek, ojciec mężczyzny. Ponieważ rodziny stroniły od siebie, nikt jej o tym nie poinformował. Pół roku później zaczęły przychodzić różnego typu pisma, domagające się zaspokojenia wierzytelności bankowych, a do drzwi zapukał komornik z egzekucją spadku w postaci… długów. Okazało się, że zmarły dziadek miał ich więcej niż włosów na głowie, więc jedyny syn, a ojciec dziewczyny, zrzekł się dziedziczenia. Zgodnie z prawem – obowiązek ten przypadł w udziale jedynej wnuczce… Ponieważ dziewczyna jeszcze się uczyła, a jej matka od kilku lat poważnie chorowała, utrzymywały się z skromnej renty i alimentów. Nie miały innego wyjścia – potrzebowały pieniędzy, więc obie udały się po pomoc do… wiecie kogo, prawda? 😉

Prawo to jedno, a poza nim jest jeszcze zasada: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe…

 

Przycinanie marzeń, czyli o poświęceniu

Tekst, który umieściłam ostatnio, w pierwotnym zamiarze miał być wstępem do nieco większej całości. W komentarzu do niego Wg napisał, że marzenia, jak i skrzydła – można przycinać, ale one i tak odrastają. Moje refleksje dotyczyły przede wszystkim kobiet, które z nich zrezygnowały. Trudno mi o tym pisać, sama będąc matką, gotową oddać co najcenniejsze  dzieciom, a z drugiej strony – konsekwentnie dążącą do realizacji tego, co sobie zamierzyłam. Postanowiłam – mimo wszystko – podzielić się swoimi obserwacjami znajomych matek,  ich poświęcenia i „przycinania” marzeń…

* * *
Znacie zapewne prezentację, która – w różnych formach – krąży po necie, o tym, co się dzieje, gdy Kobieta_idzie_spac.

Poświecenie – w jakiś dziwny sposób wpisane jest w nasze życie… Najpierw rodzeństwo – często jest tak, że w niektórych domach, chłopcom pozwala się na więcej swobody, a jednocześnie – bardziej pobłażliwie wymaga wypełniania obowiązków, niż od dziewczynek.
Małżeństwo – niby jest sztuką kompromisów, ale zdarza się, że to właśnie słabsza płeć najczęściej ustępuje w imię miłości do ukochanego mężczyzny.
Macierzyństwo, to ten czas, kiedy kobiety całkowicie potrafią wszystko podporządkować swoim dzieciom – wokół nich kręci się cały świat…  aż niespodziewanie – ptactwo wylatuje z gniazda, żyje własnym życiem, pozostawiając pustkę, którą – zanim pojawią się wnuki – niektóre z moich znajomych wypełniły, kupując sobie… psa.

Dawno temu, chyba jeszcze wtedy, gdy nie miałam własnego, przeczytałam na pewnym blogu, wzruszającą historię… o pierogach. Jej autorka opowiadała o tym, jak złapała się na tym, że z garnka wybierała te rozgotowane, z których wypłynął farsz i odkładała na swój talerz, by te, najdoskonalsze, podać domownikom, choć próbowała wielokrotnie przekonać samą siebie, że ma taki sam żołądek i te same potrzeby.
Zastanawiające – gdzie leży granica poświęcenia? a może jej w ogóle nie ma? Joanna Beretta Molla, włoska lekarka, oddała własne życie, by przeżyło jej dziecko, stając się symbolem matki – obrończyni życia. Czy poświęcenie marzeń nie jest drobiazgiem, wobec oddania siebie, własnego życia? czy w ogóle nie jest aktem  najwyższej, ośmielę się użyć określenia – ewangelicznej miłości? Co więcej – motyw ten znany jest od bardzo dawna. Według średniowiecznych wierzeń, samica pelikana miała w czasach głodu rozrywać dziobem własną pierś i krwią karmić pisklęta, stąd pelikany uważane były za symbole poświęcenia.
Pomijając tego typu przykłady, jak powyższy, można by podać wiele innych, z własnego otoczenia, kiedy poświęcenie matek przybiera formę zatracenia siebie, własnego zdrowia, takiego oddania, gdy dzieje się to kosztem ich własnego życia.

Nie lubię określenia zdrowy egoizm. Nie czarujmy się – to oksymoron, coś takiego nie istnieje. Idealną sytuacją byłaby taka, gdybyśmy równie wiele otrzymywali od innych, co dawali z siebie, ale to też zdaje się utopia. Znam kobiety, które poświęciły się wyłącznie prowadzeniu domu, albo łączeniu tego z pracą zawodową i wychowywaniem potomstwa, a którym na starość, dzieci i wnuki nie tylko nie okazują wdzięczności, ale i szacunku.

Czy marzenia, te, które dotyczą tylko nas, są egoistyczne? Są tacy, którzy twierdzą, że warto marzyć i śnić. Marzenia są tym, czego nikt nie może nam odebrać. Niektóre – być może na zawsze pozostaną w sferze niespełnienia. Inne – może nawet doczekają się realizacji, ale bywa, że często nie wtedy, kiedy tego oczekujemy i nie tak, jak byśmy chcieli…

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Malbork_-_Pelikan_na_zamkowej_studni.jpg#filelinks

(foto: Jan Mehlich, Figurka pelikana karmiącego małe zdobiąca studnię na dziedzińcu zamku wysokiego w Malborku)

Osobisty dzień, czyli samochwalstwo:)

86

 

 

 

 

MATKA

Dwa czarne
Motyle
Zatrzepotały
Na powiekach
Synka
Urodą rzęs

Bezsenność

Przygaszona codziennością
W radosnej ofierze
Pochyla nad nim
Troskę

* * *

Mój osobisty Dzień Matki powinien przypadać pod koniec marca, bo moje dzieci, dzień po dniu, obchodzą urodziny, choć spora między nimi różnica wieku.
Co więcej – młodszy urodził się w Wielki Czwartek, a starszy w Wielki Piątek.
Ich święto, jest także moim. 😉 😀 A także okazją do porozmawiania o dzieciach w ogóle…

Jestem za, a nawet przeciw, czyli komu ciasteczko…?

W latach osiemdziesiątych bardzo dużo mówiło się o narkotykach. Chyba każdy znał kogoś, kto ćpał, wąchał, palił… Kampania antynarkotykowa, która przelała się przez media i szkoły, skutecznie nastraszyła większość potencjalnych chętnych na gandzię, dragi czy prochy, co nie znaczy, że problem został rozwiązany. Niedługo wakacje, dla wielu młodych ludzi będzie to czas pierwszego kontaktu z narkotykami…

Nie przeczę, że jako matka dorastających synów, liczę na ich mądrość, jednocześnie drżę i chciałabym ochronić własne dzieci (co, oczywiście, możliwe nie jest), ale mam też nadzieję, że dałam moim chłopcom tyle miłości, by nie musieli poszukiwać mocnych doznań, przypalając lub grzejąc…

Skąd taki temat? W ubiegłym tygodniu, niechcący, znalazłam się w środku manifestacji w sprawie legalizacji marihuany, zorganizowanej przez ruch Wolne Konopie. Uczestniczyła w niej garstka młodych ludzi, którzy przeszli przez miasto z transparentami, domagając się uwolnienia marychy i pozwolenia posiadania jej na własne potrzeby…

To mi przypomniało artykuł, jaki ukazał się dwa lata temu w prasie, o pewnym inwalidzie po wypadku, który cierpi na spastyczność mięśni i ogromnie cierpi z powodu bólu kręgosłupa. Jego przyjaciel, kucharz z zawodu, wymyślił skuteczny sposób, jak mu pomóc. Niestety, nielegalny… Metodą prób i błędów, dobierając odpowiednio składniki …wypieka dla niego ciasteczka z domieszką konopi indyjskich. Oryginalne – widziałam w sklepach u naszych czeskich sąsiadów.

Chciałabym być dobrze zrozumiana. Nie jestem zwolenniczką narkotyków, ale nie rozumiem, dlaczego ziele nie może być stosowane w polskiej medycynie podobnie jak morfina? Zważywszy, że ta ostatnia ma jedynie działanie przeciwbólowe w ostatnim stadium nowotworów. Jeśli wierzyć raportowi WHO w sprawie skutków używania marihuany i innych legalnych używek, naukowo udowodniono, że zagrożenie jest o wiele poważniejsze w przypadku alkoholu i nikotyny. Nie wspominając, że niektórzy twierdzą, iż konopie leczą (!) glejaka…

Kiedy po wypadku znalazłam się w szpitalu, widziałam wiele ludzkiego cierpienia. Bóle neurologiczne odczułam na własnej skórze. Oddział neurochirurgii i traumatologii był jedynym w klinice, w którym nieoficjalnie pozwalano chorym palić papierosy. Jak mi ktoś wyjaśnił, personel przymykał oko, ze względu na bardzo trudne przypadki medyczne u pacjentów…

 Marsz zorganizowany przez Wolne Konopie wyruszył spod ratusza w Zielonej Górze (fot. Anna Szmytkowska, Gazeta Lubuska)